<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355</id><updated>2012-02-07T01:00:50.711+01:00</updated><category term='Madryt'/><category term='Mapa'/><category term='Kraków'/><category term='Hiszpania'/><category term='Wiedeń'/><category term='Chorwacja'/><category term='Brestova'/><category term='Pula'/><category term='Czechy'/><category term='Austria'/><category term='Hradec Kralove'/><category term='Porozina'/><category term='Włochy'/><category term='Barcelona'/><title type='text'>Wyznania autostopowiczki</title><subtitle type='html'>Podróże autostopem, poprzez couchsurfing, porady podróżnicze, na co uważać w podróży, co warto odwiedzić wykorzystując tanie linie lotnicze. Trochę psychologii, jak wpływać na ludzi, i teorie psychologiczne pomagające osiągnąć cel w podróży.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>28</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-3207918998913053954</id><published>2010-07-15T09:47:00.001+02:00</published><updated>2010-07-15T12:01:04.080+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Porozina'/><title type='text'>Jak podróżować autostopem po bezludnej wyspie ? Czyli dotarliśmy na wyspę Cres.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jesteśmy po drugiej stronie wody, chorwacka wyspa Cres, miejscowość Porozina, praktyczne to tylko Port, jakiś sklepik,&amp;nbsp;jedno z bardziej ucywilizowanych miejsc na tej wyspie. Punkt I na mapie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nd331JdQI/AAAAAAAACIA/zVyEo7i3qr4/s1600/CIMG0234.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nd331JdQI/AAAAAAAACIA/zVyEo7i3qr4/s640/CIMG0234.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wysiadamy z promu. Ale jak tu podróżować autostopem po takiej wyspie ? - Chodziło nam po głowie. Ale mamy plan!! Plan był następujący. Większość ludzi jest samochodami, musi do nich dojść wsiąść wyjechać, poczekać na swoją kolej, mamy więc jakieś 5 - 15 minut więcej na wyjście z tego promu i znalezienie jakiegoś miejsca do łapania na drogę główną jedną z niewielu na wyspie i praktycznie jedyną idącą przez całą wyspę. Skąd to wiedzieliśmy? - Pan w porcie użyczył nam mapy i przewodnika o tej wyspie kompletnie za free. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znaleźliśmy odpowiednie miejsce, stoimy łapiemy, ludzie w porcie się patrzą i nam dopingują hahaha..... Który stanie , no który.... Wyjechał pierwszy.... drugi.... trzeci..... wszyscy nas omijają.... czwarty ....piąty..... sto dwudziesty piąty.... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No kurcze jak nikt nas teraz nie weźmie to trzeba będzie czekać na kolejny prom z dostawą samochodów i to będzie marnowanie czasu. Ogólnie to trochę śmiesznie wyglądało, jestem niemalże pewna, że wszyscy przejeżdżający zastanawiali się o co nam chodzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już prawie zdesperowani, że wszystkie samochody odjechały a my nadal stoimy, zeszliśmy z drogi i usiedliśmy na krawężniku.Nagle podjeżdża samochód - z włoskimi rejestracjami :D UUuu... a to niespodzianka, we Włoszech generalnie instytucja autostopu nie funkcjonuje, nie mają więc oni nawet pojęcia co może oznaczać człowiek stojący z tabliczką na ulicy. Gdziekolwiek jeżdżą Włosi nigdzie się nie zatrzymują. Tym bardziej, że mieliśmy niezłą historię z Włochem pod Wiedniem. A tu taka niespodzianka :D&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatni samochód z promu się zatrzymał!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to w drogę!!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nd-KtUHZI/AAAAAAAACIM/zArwLLXlFk0/s1600/CIMG0239.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nd-KtUHZI/AAAAAAAACIM/zArwLLXlFk0/s640/CIMG0239.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I ruszyliśmy hmmm...przed siebie, chcieliśmy dotrzeć do Balenic na wyspie Cres, ale na wyspie droga dojazdowa jest tylko jedna, więc dobrze jeśli chociaż by nas podwieźli do rozdroża na te Balenice.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chcieliśmy przede wszystkim podjechać po drodze do jakiegoś sklepu przede wszystkim po wodę, której nam brakowało od dnia poprzedniego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nasi włosi jechali do Valun (punkt K na mapie) , była to malutka miejscowość, która znajdowała się niedaleko naszej. Świetnie! To po prostu się rozstaniemy na kolejnym rozdrożu.Nam zostanie jakieś 20 - 30 km do Balenic, a włosi sobie pojadą do Valun. Bardzo miło się z nimi jechało, można było porozmawiać nawet (co też jest ciekawym zjawiskiem, ponieważ włosi rzadko kiedy umieją mówić po angielsku, podobnie jak Hiszpanie) i popodziwiać przepiękne widoki.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NgjNp60tI/AAAAAAAACIY/PW5yCkwsgdw/s1600/CIMG0241.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NgjNp60tI/AAAAAAAACIY/PW5yCkwsgdw/s640/CIMG0241.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NglAz5_aI/AAAAAAAACIc/CPXzrEwpz7A/s1600/CIMG0242.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NglAz5_aI/AAAAAAAACIc/CPXzrEwpz7A/s640/CIMG0242.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Ngn1quZgI/AAAAAAAACIg/cgU4bg2FfI0/s1600/CIMG0244.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Ngn1quZgI/AAAAAAAACIg/cgU4bg2FfI0/s640/CIMG0244.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W trakcie rozmowy włosi doszli do wniosku, że pojadą z nami do tych Balenic, bośmy je tak zachwalali, że je nam polecano, a oni nigdy nie byli w tym miejscu. Jednak wcześniej lepiej pojechać do Valun zrobić zakupy rozejrzeć się i wtedy ruszymy dalej. Ok. Zgodziliśmy się. Dojechaliśmy strasznie stromymi serpentynami aż do tej małej miejscowości, zrobiliśmy zakupy, nakupowaliśmy pełno rzeczy (chyba z głodu) i z wielkimi torbami i pakami wróciliśmy do naszych włochów. I co się dowiadujemy ??? Że oni tu zostają i pójdą sobie łódką popływać. No to świetnie, dalej się nie ruszymy bo za daleko i rzadko kto wyjeżdża rankiem z tej wioski. Tym bardziej z takimi gigantycznymi zakupami. No to nic.... trzeba się rozejrzeć po okolicy, może będzie tu fajnie. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-3207918998913053954?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/3207918998913053954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/07/jak-podrozowac-autostopem-bo-bezludnej.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3207918998913053954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3207918998913053954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/07/jak-podrozowac-autostopem-bo-bezludnej.html' title='Jak podróżować autostopem po bezludnej wyspie ? Czyli dotarliśmy na wyspę Cres.'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nd331JdQI/AAAAAAAACIA/zVyEo7i3qr4/s72-c/CIMG0234.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-3770222821218513881</id><published>2010-07-13T18:36:00.001+02:00</published><updated>2010-07-13T18:37:01.970+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brestova'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>Brestova - Łapanie promu na stopa</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;I tak smacznie sobie śpiąc nadszedł mi poranek.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NdxTRcUEI/AAAAAAAACH4/o7ECa8Q9o44/s1600/CIMG0231.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NdxTRcUEI/AAAAAAAACH4/o7ECa8Q9o44/s640/CIMG0231.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Około godziny 6. Naszego "niebezpiecznego faceta" już nie było a promy zaczęły znowu pływać. Ciężki był to ranek. Bez wody, bez miejsca nawet do załatwienia się, bo wszędzie beton, zmuszona byłam w piżamie wdrapywać się na skały i szukać miejsca na mój mocz. No co za porażka. O 7 otwierali restaurację, trzeba było się do tego czasu zwinąć z naszym legowiskiem.,wymyć w mega słonej wodzie&amp;nbsp; z czym było trochę ciężko, zjeść coś i zastanawiać się gdzie w końcu łapać tego stopa a wyspę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Posiadając bardzo miętową pastę do&amp;nbsp;zębów&amp;nbsp;to nawet tą&amp;nbsp;słoną wodą dało się&amp;nbsp;je umyć. Płukając jamę ustną za pierwszym razem nic nie było czuć słonej wody, za drugim razem lekko było czuć ale znośnie, a za trzecim razem było czuć ale zęby były umyte i wypłukane. Gorzej było z jedzeniem, pozostało nam tylko to co nie trzeba przygotowywać z wodą. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wyszykowaliśmy się, spakowaliśmy, zakupiliśmy bilety na prom (jakieś 6 zł) i czekaliśmy na naszą kolejkę. Tak szczerze mówiąc to można było nie kupować tych biletów, nikt nas przy wejściu nie sprawdzał ( Bo kto normalny płynie na wyspę promem&amp;nbsp;bez samochodu&amp;nbsp;? ) Większość była samochodami i stała w kolejce już od 4 w nocy.Można równie dobrze sobie było po prostu tam wejść... czyli jakby złapać prom na stopa :P&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;To co nas ucieszyło na tym promie to woda. :D Generalnie także była naklejka, że woda nie pitna, ale nie była już słona a nam się tak bardzo chciało pić, że było nam wszystko jedno. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Mieliśmy jakąś godzinę spokoju i czas do namysłu jak tu złapać stopa wysiadając z tego promu...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-3770222821218513881?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/3770222821218513881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/07/brestova-apanie-promu-na-stopa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3770222821218513881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3770222821218513881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/07/brestova-apanie-promu-na-stopa.html' title='Brestova - Łapanie promu na stopa'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NdxTRcUEI/AAAAAAAACH4/o7ECa8Q9o44/s72-c/CIMG0231.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-3428505078624514029</id><published>2010-07-11T11:17:00.001+02:00</published><updated>2010-07-11T11:19:04.500+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brestova'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>Brestova - budowanie legowiska w porcie</title><content type='html'>O godzinie 23 restaurację zamknięto, więc mogliśmy sobie przygotować  posłanie na tarasie. Nie było to niczym dziwnym, bo wielu ludzi przyjeżdżało karawanami, samochodami osobowymi , i kładło się spać dosłownie na ziemi betonowej obok samochodu bo było tak gorąco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My natomiast postanowiliśmy zając taras. Ze stojących tam stolików zrobiliśmy sobie ścianki, ułożyliśmy nasze rzeczy tak, by z żadnej strony nam nie wiało, a także aby nikt nas tak za szybko nie okradł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NdqMfZJ0I/AAAAAAAACHs/9yql3gRRQm0/s1600/CIMG0228.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="374" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NdqMfZJ0I/AAAAAAAACHs/9yql3gRRQm0/s640/CIMG0228.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Tak to mniej więcej wyglądało. Użycie szalików i toreb w celach osłonięcia się od wiatru nocą. Jak można zauważyć, ja zamiast mojej karimaty, za podłoże do spania postanowiłam wykorzystać materac dmuchany., który znalazłam na plaży w Puli i postanowiłam ze sobą zabrać. Na samym początku mieliśmy stracha, że może przez takie użytkowanie pęknąć a szkoda by było, skoro mamy coś wygodnego do pływania. Ale jakoś nie pękł, a w dodatku służył mi za bardzo wygodne i miękkie łóżko :) Do tego stopnia wygodne, że Pan X mi po jakimś czasie pozazdrościł i chciał zabrać , zamiast sobie też wziąć jeden z plaży, to lenistwo wzięło górę bo przecież on nie będzie dodatkowo tego dźwigał. A to niech śpi na betonie :P ( Potem i tak się okazało, że ja dźwigałam ogólnie jakieś 10 - 12 kg na plecach, a on 3 - 5 kg i jeszcze mnie popędzał :P )&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Ndj4HpciI/AAAAAAAACHg/IKiKgrFDhBQ/s1600/CIMG0220.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Ndj4HpciI/AAAAAAAACHg/IKiKgrFDhBQ/s640/CIMG0220.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Nocka  była spokojna, oprócz tego, że czasami pływał prom i było to dość  denerwujące, bo wydawał dźwięki, samochody się&amp;nbsp; ładowały bądź  rozładowywały i ogólnie było głośno w tym momencie. Dlatego nie ma to  jak zatyczki do uszu :D Zbawienie narodów, wzięłam ze sobą i  wykorzystałam. Jeśli by jednak patrzeć na względy bezpieczeństwa to nie  było to do końca przemyślane, gdyż w razie czego to bym nawet niczego  nie słyszała, nawet jakby mnie ktoś miał zamiar do wody wrzucić. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NdnrI3o7I/AAAAAAAACHo/V1WHnVwrmuI/s1600/CIMG0223.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NdnrI3o7I/AAAAAAAACHo/V1WHnVwrmuI/s640/CIMG0223.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;I tak smacznie przespałam noc u boku blatu stołu ;) Obok nas w rogu wkarował się jeszcze jeden facet, który w moim odczuciu przynajmniej powodował lekkie odczucie niebezpieczeństwa.Jednakże tak jak zasnęłam szybo, tak się wczesnym rankiem obudziłam ....&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-3428505078624514029?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/3428505078624514029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/07/brestova-budowanie-legowiska-w-porcie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3428505078624514029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3428505078624514029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/07/brestova-budowanie-legowiska-w-porcie.html' title='Brestova - budowanie legowiska w porcie'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NdqMfZJ0I/AAAAAAAACHs/9yql3gRRQm0/s72-c/CIMG0228.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-5158649964262090360</id><published>2010-07-10T10:23:00.001+02:00</published><updated>2010-07-10T10:27:03.297+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brestova'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>O tym jak przeżyć bez  wody...bedąc koło wody czyli nocowanie w porcie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Port Brestowa (Punkt I na mapie). Dotarliśmy. Promy na wsypę Cres jeżdżą co półtorej godziny. Jest godzina 19.00 Zostały nam jeszcze dwa rejsy na które możemy się zabrać. Pytanie brzmi, czy lepiej się zabrać dzisiejszego wieczoru i zostać rozszarpanym przez nie wiadomo co na wyspie, bądź zgubić się w ciemnościach? Czy spać w porcie i poczekać do rana ? I jak z autostopem... Gdzie go łapać ? Tutaj przed wjazdem na prom, czy na wyspie ? Takie pytania nam się nasuwały, nie mając żadnej wiedzy co może się znajdować po drugiej stronie wielkiej wody.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nd1AtnZ_I/AAAAAAAACH8/lK0oGAlCnUY/s1600/CIMG0232.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nd1AtnZ_I/AAAAAAAACH8/lK0oGAlCnUY/s640/CIMG0232.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zostajemy-zdecydowaliśmy, w porcie jest całkiem przyjaźnie,dużo ludzi przyjeżdża, niemalże nie kończą sie korki ze wzgórza nie grozi nam tu niebezpieczeństwo, zawsze można kogoś poprosić o pomoc. Problem tylko w tym, że nie ma za bardzo gdzie spać, w około skały, przy wodzie lepiej nie spać powód ? - Komary. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale jest mini restauracyjka, i taras z krzesełkami, to można tam w sumie usiąść jak na człowieka ucywilizowanego przystało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas zjeść kolację. Tym razem będzie to zupka z proszku, grzybowa plus bułki. Tyle wystarczy. Jedyne czego mi trzeba to przegotowana gorąca woda. Niby mamy palnik, ale nigdy nie wiadomo czy w głuszy na wyspie nie będzie nam potrzebny gaz. Skoro mamy restaurację to po co marnować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idę do ekspedientki pytam się o przegotowaną wodę. Nie ma.... jasne... nie ma.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A z czego w takim razie robicie kawę czy herbatę ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No z wody.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- To czy mogę prosić trochę takie gotowanej ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- To kosztuje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ile&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Tyle co kawa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ale ja nie chcę kawy, prosiłabym samą wodę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i się w końcu doczekałam przegotowanej wody zjadłam kolację. Skorzystałam również z tego, że klienci wchodzą do toalety za free. Pan X wypił resztki Coli a ja wdzięcznym krokiem podążyłam w stronę toalety z tą że butelką. Obmyłam twarz... uuu ale mam soli na twarzy po tych kąpielach. Napełniłam butelkę wodą i równie wdzięcznym krokiem zadowolona wróciłam do Pana X. Woda się przyda na śniadanko, do piciąaczy do umycia czegokolwiek.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Około 22 zachciało mi się pić, więc wzięłam ta wodę z butelki do ust. Łyknęłam...... i myśłałam, że zwymiotuje.....&amp;nbsp; To słona woda! I to strasznie słona... Masakra!!!! Nie mamy wody.... Umrę z pragnienia!!! Jesteśmy w porcie, otoczeni mega słoną wodą, i nawet w łazience jest słona woda! Niemożliwe, że nie zauważyłam znaczka, ze woda nie nadaje się do picia!!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Poleciałam do wolno stojącego toi toika.... też brak pitnej wody!!!! No to świetnie się załatwiliśmy. Jednym słowem nie mamy wody, przynajmniej do jutra rana, a kto wie czy na wsypie w porcie będzie pitna woda skoro tutaj jej nie ma.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście w sklepie była do sprzedaży. 20 zł za małą buteleczkę 0,5 litra... Ale nie... aż tak zdesperowani to nie jesteśmy. No trudno, przeżyjemy bez wody. Zawsze możemy kupić sobie kawę czy jakiś sok, póki otwarta restauracja. I tak bez wody przyszło na przeżyć kolejne 15 godzin.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak naprawdę dopiero w takich momentach człowiek uświadamia sobie jak ważne są te podstawowe elementy życiowe. Na co dzień mamy poczucie, że to normalne zwyczajne, że woda jest była i będzie. Dopiero jak nam jej brakuje doświadczamy co to znaczy być bez wody.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I my się o tym właśnie przekonaliśmy, nie żeby po raz pierwszy w życiu, ale sytuacja w tym momencie była dość nieciekawa. Woda była nam praktycznie do wszystkiego potrzebna w takich obozowych warunkach, do picia, do umycia rąk, do przyrządzenia potrawy, do umycia siebie, włosów, do umycia zębów, sztućców, czy do czegokolwiek co się pobrudziło. Mega słoną wodą raczej się większości z tych rzeczy nie da zrobić. Ugh.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-5158649964262090360?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/5158649964262090360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/07/o-tym-jak-przezyc-bez-wodybedac-koo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/5158649964262090360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/5158649964262090360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/07/o-tym-jak-przezyc-bez-wodybedac-koo.html' title='O tym jak przeżyć bez  wody...bedąc koło wody czyli nocowanie w porcie'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nd1AtnZ_I/AAAAAAAACH8/lK0oGAlCnUY/s72-c/CIMG0232.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-1790739766929547896</id><published>2010-07-09T18:19:00.002+02:00</published><updated>2010-07-09T18:20:50.443+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>Wydostanie się z z paszczy komarów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pani która nas zabrała z Puli była niezmierne ciekawą i interesującą osobą. Opowiadała nam co warto zwiedzić i zobaczyć. W których miejscach są skały, w których miejscach jest piaseczek, w których jest ładnie, a które można sobie podarować.Wiele miejsc nam ta kobieta podała, a my wybraliśmy sobie na sam początek Lubenice, na wsypie Cres na którą się wybieraliśmy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Opowiadała nam także dużo różnych historii, wiele faktów o Chorwacji, Zapadła mi w pamięć szczególnie jedna opowiastka o niezmiernie czystej Chorwackiej wodzie źródlanej, która znajduje się gdzieś na wyspie na terenie lasów. Podobno kiedyś, ludzie czerpali jedynie stamtąd wodę, jednakże kiedy odkryto, że jest ona wodą zdrowotną, zamknięto ten teren i do dziś nikt nie może tam wchodzić i na własną rękę pobierać tej wody. Robią to specjalistyczne firmy, które napełniają butelki ta woda źródlaną. Jest to najbardziej znana woda źródlana w Chorwacji, tym ciekawsza się opowieść wydała, gdy się okazało, że właściwie jedna butelkę tej wody trzymam w ręku.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można ogólnie stwierdzić, że spadła nam ta kobieta z nieba, gdyż stwierdziła że nas zwiezie do samego portu. A od drogi głównej były to same niebezpieczne strome serpentyny w dół, jakieś 5 - 7 km przynajmniej. Sądzę że na nogach by się tam nie doszło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyjemnie się rozmawiało z tą kobietą, w ogóle mój poziom języka angielskiego doszedł do takiego poziomu, że rozumiała ona moje żarty. I tak normalnie można było sobie pożartować. Opowiadałam jej też o naszej przygodzie z hotelem i pewnym miłym Włochem, (którą opisywalam tutaj wcześniej) i stwierdziła, że takie przygody to się na książkę nadają.&amp;nbsp; Generalnie pamiętam ją jako bardzo dobrą osobę, bo pomimo późnej godziny, zdecydowała się nam pomóc i zmarnować tą godzinę dłużej by nas zwieźć do tego portu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-1790739766929547896?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/1790739766929547896/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/07/wydostanie-sie-z-zpaszczy-komarow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/1790739766929547896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/1790739766929547896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/07/wydostanie-sie-z-zpaszczy-komarow.html' title='Wydostanie się z z paszczy komarów'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-6687768688356297593</id><published>2010-07-08T11:42:00.001+02:00</published><updated>2010-07-08T11:42:23.927+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>Ratunku! Komary mnie mordują!!!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postanowiliśmy się udać z powrotem na naszą plażę do restauracji po bagaże. Miasto przeszliśmy niemalże całe na piechotę i od razu wyczailiśmy miejsce do łapania stopa na wyjazd w kierunku Labina, a właściwie do portu w Labinie( punkt I na mapie). Odwiedziliśmy także jakiś tani supermarket. Ceny tańsze niż w Polsce! Szczególnie owoców. Zaopatrzyliśmy się w mega duże torby i postanowiliśmy wracać z powrotem już autobusem. Nie mały ból nam sprawiło wydanie jakieś 7 złotych na bilet autobusowy. Co więcej nie opanowaliśmy systemu wysiadania i tego, że trzeba coś naciskać, czy dzwonić jeśli chce się wysiąść i pojechaliśmy za daleko... Grrr... I taki kawał iść z tymi torbiskami w tym upale.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapakowaliśmy się i udaliśmy około godziny 16.00 ponownie na przystanek autobusowy by dojechać na miejsce stopowania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nde9EDaVI/AAAAAAAACHU/Lu-8EzuV700/s1600/CIMG0215.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nde9EDaVI/AAAAAAAACHU/Lu-8EzuV700/s640/CIMG0215.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dotarliśmy na miejsce, kończyła nam się woda. Pan X jednak uparcie dążył do tego, aby nie tracić czasu na szukanie w sklepach wody i kupowanie jej tylko łapanie stopa. Ja byłam temu przeciwna, no ale cóż, moja pierwsza podróż tak naprawdę nie za wiele wiedziałam co i jak.&amp;nbsp; Oczywiście znowu gorzko tego potem pożałowaliśmy, bo brak wody to koniec świata.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Staliśmy w dość dobrym miejscu z wysepką, aczkolwiek koło lasu. A las oznacza komary. Toteż kiedy trochę czasu upłynęło, zrobiło się trochę wilgotniej w powietrzu nadfrunęły krwiożercze i wygłodniałe komary.&amp;nbsp; Z łapaniem stopa nie szło nam dobrze, może dlatego, że rzadko cokolwiek jeździło tamtędy, oprócz autobusu miejskiego. Ciekawe co myślał sobie kierowca widząc nas za każdym razem kiedy przyjeżdżał.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W czasie podroży starałam się nigdy nie patrzeć na zegarek, szczęśliwi w końcu czasu nie liczą, my się także donikąd nie spieszyliśmy. Trudno też zatem oszacować jak długo się czekało, gdyż w towarzystwie raźniej i czas szybciej płynie. Jedynie na podstawie rozkładu jazdy autobusu mogę stwierdzić, jak długo mogliśmy&amp;nbsp; tam stać. Jeśli by wziąć pod uwagę,&amp;nbsp; że średnio potrzebował on 30 minut do 50 minut na przejechanie całego miasta i z powrotem, a widziałam go jakieś 3 razy. To można sobie wykalkulować że czekaliśmy tam około 2 godzin. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Były to jedne z najdłuższych dwóch godzin w moim życiu. Przede wszystkim dlatego, że trzeba było stać nieruchomo i łapać tego stopa, a jak tu stać nieruchomo kiedy co chwilę gryzie komar. Ja miałam krótkie spodenki, także komary miały wyżerkę z mojej krwi pochodzącej od górnej części ud aż po kostki i stopy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po 20 minutach stania, już ich tyle było wokół mnie, że doszłam do wniosku że nie dam rady tak dłużej stać , bo mam co 2 centymetry ugryzienie komara i to strasznie swędzi. Zmienialiśmy się więc stojąc na zmianę do oporu wytrzymałości. Po jakimś czasie ustaliliśmy sobie taki ciekawy system. Polegał on na tym, że kiedy ja stałam na ulicy łapiąc tego stopa , Pan X miał za zadanie usiąść tuż za mną i cały czas wpatrywać się w moje nogi, po czym kiedy zauważyłby komara siedzącego na którejś części moich nóg, miał krzyczeć np. prawa kostka, lewe udo, prawa stopa i tak dalej, a potem ja i tak na zmianę. Ten system pomógł nam trochę wytrwać w tej beznadziejnej sytuacji.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jendakże po godzinie czasu, będąc ciągle kąsana przez komary zbuntowałam się i powiedziałam Basta!&amp;nbsp; Pan X jednak nie wychwytywał wszystkich komarów siedzących na mnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Dłużej tak nie wytrzymam,- stwierdziłam - mam tyle pogryzień od tych komarów, że strasznie mnie bolą nogi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Usiadłam więc wysmarowałam całe nogi pastą do zębów, bo neutralizuje ona ból komarów, i okryłam ręcznikiem by nic mnie już nie atakowało. Było trochę lepiej.... prócz okropnego bólu nóg.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W końcu ku naszemu szczęściu po jakimś czasie bliżej nie skalkulowanym zatrzymała się jakaś kobieta. Ha!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W końcu nie tylko moja uroda , ale też uroda Pana X się na coś przydała!! :))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-6687768688356297593?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/6687768688356297593/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/07/ratunku-komary-mnie-morduja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/6687768688356297593'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/6687768688356297593'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/07/ratunku-komary-mnie-morduja.html' title='Ratunku! Komary mnie mordują!!!'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nde9EDaVI/AAAAAAAACHU/Lu-8EzuV700/s72-c/CIMG0215.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-4452259132340240872</id><published>2010-06-27T21:00:00.003+02:00</published><updated>2010-06-27T21:01:18.483+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>Chorwacka Pula i o tym jak sobie poradzić z ładowaniem sprzętu bez źródeł prądu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak naprawdę naszym głównym celem nie było wcale wymienienie pieniędzy choć to również, ale zwiedzenie miasteczka, zapoznania okolicy i zrobienie ewentualnych zakupów na dalszą drogę. Doszliśmy do wniosku poprzedniego wieczoru, że tak w sumie to nie pasuje nam tam miejscówka i zmieniamy ją, szkoda tracić czasu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Ncg0lUFxI/AAAAAAAACGM/7cGWXOZz9u4/s1600/CIMG0197.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Ncg0lUFxI/AAAAAAAACGM/7cGWXOZz9u4/s640/CIMG0197.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NcRMf_ahI/AAAAAAAACF4/f-IK8abxHK8/s1600/CIMG0190.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NcRMf_ahI/AAAAAAAACF4/f-IK8abxHK8/s640/CIMG0190.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyszliśmy do miasta z wszystkimi cenniejszymi rzeczami, wodą i pieniędzmi zostawiając nasze bagaże w restauracji nadmorskiej. Nadszedł czas podładowania sprzętów a pewnym źródłem prądu za granicą jest zawsze McDonald. Po wymianie pieniędzy weszliśmy więc do niego , odnaleźliśmy kontakty i bezczelnie się do nich podłączyliśmy z naszymi komórkami i aparatami fotograficznymi.Aby nie marnować czasu, siedząc nic nie robiąc i gapiąc się tylko na siebie jak wół na malowane wrota to zamówiliśmy to niezdrowe jedzenie. I tak ok godzina dwóch nam minęła na siedzeniu w McDonaldzie i doładywaniu sprzętu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miasteczko same w sobie, sądzę, nie warte zwiedzania. Coś na kształt mini Aten, jakieś łuki triumfalne, kolosea i inne takie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NdLjhThRI/AAAAAAAACG8/g2GTtW3QqMs/s1600/CIMG0208.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NdLjhThRI/AAAAAAAACG8/g2GTtW3QqMs/s640/CIMG0208.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NcnJD6IDI/AAAAAAAACGY/a7b8LEdBo2k/s1600/CIMG0199.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NcnJD6IDI/AAAAAAAACGY/a7b8LEdBo2k/s640/CIMG0199.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Także podążając za pierwotnym planem opuszczenia tego miejsca udaliśmy się najpierw do informacji turystycznej, gdzie zapytaliśmy się o cenę i godziny odpływu promu z miejsca oddalonego o całkiem sporo kilometrów od nas zwanego Brestova, który miał się udać na wyspę Cres. Potem do marketu na zakupy, z powrotem na plażę po nasze torby i znowuż z powrotem w okolicę marketów by łapać stopa w stronę Labina i naszego portu w Brestovej( Punkt H - I na mapie mniejszej)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-4452259132340240872?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/4452259132340240872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/06/chorwacka-pula-i-o-tym-jak-sobie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/4452259132340240872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/4452259132340240872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/06/chorwacka-pula-i-o-tym-jak-sobie.html' title='Chorwacka Pula i o tym jak sobie poradzić z ładowaniem sprzętu bez źródeł prądu'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Ncg0lUFxI/AAAAAAAACGM/7cGWXOZz9u4/s72-c/CIMG0197.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-3405533068643253370</id><published>2010-06-26T19:42:00.002+02:00</published><updated>2010-06-27T20:59:41.441+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>Nocleg na skałach na niby plaży w Puli</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I przeżyłam...... Prawie. Obudziłam się o 6 rano cała poklejona buzia  od parującej soli, która jako jedyna wystawała ponad śpiwór to nic. Jak  się zobaczyłam w lusterku to się przestraszyłam tego miliona pogryzień  komarów na mojej twarzy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan X jeszcze spał, więc ja postanowiłam doprowadzić się do porządku i przejść brzegiem jak najdalej się da w jedną i drugą stronę. Poszłam na poszukiwanie skarbów, i nie jeden skarb znalazłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1.Ciekawym było odkrycie pewnego rodzaju jamy wewnątrz skał, w której mogliśmy równie dobrze się przespać a nie tak na odkrytym terenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2. Znalazłam także wiele skarbów na swojej drodze mini wspinaczkowej wzdłuż brzegu. Ludzi jeszcze nie było bo zbyt wcześnie ale bardzo wiele rzeczy było pozostawianych na plaży, a niektóre poskładane w kosteczkę. Zatem wzięłam parę zagubionych sprzętów. Znalazłam deskę surfingową, pełno dmuchanych materacy z czego wybrałam jeden najlepszy i podążyłam z łupem z powrotem do Pana X.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan X ogólnie nie był zadowolony, iż wzięłam tylko materac dla siebie a jemu przyniosłam deskę surfingową. W sumie mógł wstać wielmożnie i podejść parenaście metrów i wziąć samemu. Już około godziny 7 rano napotkaliśmy sprzątaczki plaży, które wszystkie śmieci i pozostałości pakowały do toreb śmietnikowych aby przygotować plażę dla nowych gości. Ciekawe zresztą co oni robią z tym wszystkim sprzętem, który tu tak codziennie zbierają.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3. W tych moich poskalnych wędrówkach odkryłam niezwykłą przydatność adidasów z nie równym podłożem. Jakoś tak łatwiej się chodziło i wygodniej. Odkryłam też pobliską restaurację, która ku naszemu szczęściu posiadała toaletę i stała się naszym punktem higieny osobistej. Namówiłam także w czasie późniejszym kobietę aby przechowała nasze bagaże gdyż musimy iść do centrum miasta wymienić Euro na Kuny i że przyjdziemy za godzinę dwię. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NcBsYUSzI/AAAAAAAACFg/jbHHlxxU3aw/s1600/CIMG0183.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="372" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NcBsYUSzI/AAAAAAAACFg/jbHHlxxU3aw/s640/CIMG0183.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-3405533068643253370?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/3405533068643253370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/06/nocleg-na-skaach-na-niby-plazy-w-puli.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3405533068643253370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3405533068643253370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/06/nocleg-na-skaach-na-niby-plazy-w-puli.html' title='Nocleg na skałach na niby plaży w Puli'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NcBsYUSzI/AAAAAAAACFg/jbHHlxxU3aw/s72-c/CIMG0183.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-3383565258117971507</id><published>2010-06-26T10:00:00.002+02:00</published><updated>2010-06-27T21:00:08.322+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>Badanie warunków noclegowych na skałach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W oczekiwaniu na przepiękny zachód słońca i noc, postanowiliśmy rozłożyć się tam gdzie siedzieliśmy. Tuż przy wodzie 2 metry. Bez namiotu nocleg w samych śpiworach, co wydawało mi się pomysłem bardzo poronionym. I takim też było.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NblYOzIqI/AAAAAAAACE4/d96gNSmQL5w/s1600/CIMG0171.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NblYOzIqI/AAAAAAAACE4/d96gNSmQL5w/s640/CIMG0171.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NbtVF6pGI/AAAAAAAACFE/QZU4gHNIqJY/s1600/CIMG0176.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NbtVF6pGI/AAAAAAAACFE/QZU4gHNIqJY/s640/CIMG0176.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wraz ze zbliżającym się wieczorem robiło się chłodniej i bardziej wilgotno. Pan X stwierdził, że będziemy tu tak spać jednakże nie wziął pod uwagę parowania wody. Nie wziął także pod uwagę tego, że głównie paruje sól i wszystko co znajduje się na zewnątrz będzie osolone. Sprawdzałam natężenie domowymi sposobami zostawiając na chwilkę lusterko na zewnątrz. Nie minęło 5 minut i lusterko było całe białe od soli.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo ważne wydało mi się w tym momencie aby zabezpieczyć mój plecak, lepiej przecież mieć osolony ręcznik niż wszystko inne co się ma ze sobą. Miałam nadzieję, że przeżyję do rana śpiąc w takim buszu blisko wody na otwartym terenie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-3383565258117971507?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/3383565258117971507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/06/badanie-warunkow-noclegowych-na-skaach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3383565258117971507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3383565258117971507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/06/badanie-warunkow-noclegowych-na-skaach.html' title='Badanie warunków noclegowych na skałach'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NblYOzIqI/AAAAAAAACE4/d96gNSmQL5w/s72-c/CIMG0171.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-418069873898828788</id><published>2010-06-26T01:56:00.000+02:00</published><updated>2010-06-26T01:56:00.198+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>Pierwsza Chorwacka Plaża w Puli i nauka wychodzenia z wody po skałach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chorwacja jest bardzo ładna. Już sama w sobie, a kiedy popatrzeć na architekturę to można nacieszyć oko przyjemnymi widokami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NcI1RkPTI/AAAAAAAACFs/CA0SIdx_ooE/s1600/CIMG0185.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NcI1RkPTI/AAAAAAAACFs/CA0SIdx_ooE/s640/CIMG0185.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Koledzy, którzy nas podwozili wywieźli nas od razu na plażę, rzekomo najładniejszą w całym chorwackim miasteczku Pula. Czy ja wiem czy ta plaża była aż taka ładna... Same skały. Nie ma piasku, w Chorwacji, szczególnie północnej części zwanej Istrią nie znajdzie się piaszczystej plaży. Jedynie skały, kamienie bądź w szczególnie sprzyjających warunkach można znaleźć małe kamyczki jako plaża.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nb-00Rp9I/AAAAAAAACFc/Ss_BM_AIKsY/s1600/CIMG0181.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nb-00Rp9I/AAAAAAAACFc/Ss_BM_AIKsY/s640/CIMG0181.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NbzB-XdLI/AAAAAAAACFM/BtyxIEnZ0gs/s1600/CIMG0178.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NbzB-XdLI/AAAAAAAACFM/BtyxIEnZ0gs/s640/CIMG0178.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nbw-gu0zI/AAAAAAAACFI/gnFchlX0_jE/s1600/CIMG0177.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nbw-gu0zI/AAAAAAAACFI/gnFchlX0_jE/s640/CIMG0177.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nb621-OvI/AAAAAAAACFY/9Lt79fNu_qw/s1600/CIMG0180.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6Nb621-OvI/AAAAAAAACFY/9Lt79fNu_qw/s640/CIMG0180.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Strasznie te skały były niewygodne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;PO PIERWSZE&lt;/b&gt; Aby leżeć i się poopalać, to oprócz ręcznika trzeba było mieć coś twardego pod spód aby nie czuć nie równości kamienistych. W naszym przypadku były to karimaty. Karimaty się trochę poniszczyły i podarły z tego względu, że rzadko kiedy można było znaleźć odpowiednio dużą płaską powierzchnie do leżenia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;- PO DRUGIE&lt;/b&gt; Kamieniste półki oznaczały przymus wskakiwania do wody, co w przypadku kobiet może być trochę trudne. Jednakże Pan X instruował mnie jak wchodzić aby bezpiecznie wejść i nie zostać zjedzonym przez jeżowce, takie małe kolczaste czarne stworki które są poprzyczepiane do ścian a ich kolce parzą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;- PO TRZECIE&lt;/b&gt; Kiedy już się przemogłam i nauczyłam wskakiwać do tej wody to znowuż za każdym razem się jakoś tak odbijałam, że raniłam sobie bose stopy. Kiedy wychodziłam z wody doprawiałam sobie je tylko o ostre krawędzie skał i w ten sposób moje stopy ciągle wyglądały straszliwie, dzięki Bogu Pan X zawsze leciał mi na ratunek ze swoim sprzętem medycznym :))))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;- PO CZWARTE&lt;/b&gt; wyjście z takiej wody to nie lada wyczyn. Fale (przypływ i odpływ) są na tyle silne, że tuż przy brzegu tzn. półce skalnej najbardziej nas obezwładniały i popychały na skały. Trzeba było uważać aby czasem nie dotykać tej półki skalnej, bo tam czaiła się chmara wygłodniałych jeżowców, no ale jeśli nie ma normalnego brzegu to jak do licha wyjść z wody nie dotykając skalistej półki, która była jedynym możliwym sposobem. O ile wskoczyć do wody nie było tak trudno o tyle już wyskoczyć na ląd z wody to niemalże mission impossible. Pan X kazał mi szukać mniejszych podwodnych skał, abym oparła swe nóżęta na nich i mogła się wygramolić z tej wody jakoś omijając zwinnie jeżowce. Jednym słowem mówiąc wyjście z wody to strata 50 % energii życiowej i zawsze po tym nie było siły na nic.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-418069873898828788?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/418069873898828788/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/06/pierwsza-chorwacka-plaza-w-puli-i-nauka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/418069873898828788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/418069873898828788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/06/pierwsza-chorwacka-plaza-w-puli-i-nauka.html' title='Pierwsza Chorwacka Plaża w Puli i nauka wychodzenia z wody po skałach'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S6NcI1RkPTI/AAAAAAAACFs/CA0SIdx_ooE/s72-c/CIMG0185.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-8114338679786485477</id><published>2010-06-10T22:21:00.000+02:00</published><updated>2010-06-26T00:12:05.305+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>Perypetie w docieraniu do Chorwacji !!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O godzinie 6 rano zeszliśmy na śniadanie, aby wykorzystać nasze vouchery. Zamówiliśmy mega przesoloną jajecznicę i ruszyliśmy dalej w drogę. Zabrało nas najpierw jakieś francuskie małżeństwo, potem jeszcze ktoś nawet nie pamiętam już teraz. Za to bardzo dobrze pamiętam, jak byliśmy blisko Graz wjeżdżaliśmy na 1000 metrów a mi się robiło słabo... było mi tak słabo, że myślałam, że zaraz zemdleje.No tak organizm jest kompletnie do tego nie przystosowany. Dotarliśmy do Graz, potem do Maribor.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cały czas podczas tej podróży ludzie nas karmili, więc minęły już dwa dni, a my żeśmy stracili zaledwie 3 euro. Czym więcej kierowców zatem tym lepiej, każdy się czuję w jakiś sposób zobligowany do większej pomocy. Nooo... może nie w Polsce, ale za granicą to z pewnością. Ja się po kilku takich rajdach, nauczyłam niecnie wykorzystywać parę teorii psychologicznych do tego właśnie aby pobudzić ludzi do takiego działania z jednej strony, a z drugiej strony do tego by sprawdzić, czy to rzeczywiście działa tak jak mi mówiono. W tym przypadku wykorzystywałam teorię konformizmu. Podczas rozmów z kierowcami opowiadałam im o innych kierowcach i o tym jacy ludzie są niesamowicie dobrzy, dobroduszni i bezinteresowni, i o tym naszym feralnym Włochu który nam postawił hotel. Oczywiście przedstawiałam to w superlatywach. I konformizm zazwyczaj działał. Ludzie chcieli się upodabniać do tych "pomocników". Zazwyczaj po wysłuchaniu tego co mam do powiedzenia, zatrzymywali się w pobliskiej stacji i bezinteresownie kupowali nam coś do picia, jedzenie i kazali przyjąć bez żadnych pieniędzy bo "...jesteśmy tacy sympatyczni i mili "Heh. Po paru jednak takich akcjach doszłam do wniosku, że nie ma co wykorzystywać nadmiernie ludzi bo może się los odwrócić od nas. Ale z powodu tego, że tyle razy już to opowiadałam każdemu, taki jakby schemat o czym rozmawiać z kierowcą raz mi się wymsknęło... i powiedziałam o tym pewnym podwożącym nas Czechom. Mogłam zauważyć jakie było ich obruszenie i jak bardzo się starali nam pomóc Pod pretekstem tego, że nagle sobie przypomnieli (wracając z podróży), że muszą kupić chleb stanęli w pobliskim sklepie i kupili razem z ciasteczkami, które nam dali. A chleb rzucili w kąt samochodu. W tym momencie zrobiło mi się trochę przykro bo wcale moim celem nie było tutaj sprowokowanie do tej czynności, nie potrzeba nam było akurat jedzenia, a ludzie wysłuchawszy tej mojej historyjki strasznie się zaangażowali i działali według konformizmu.&amp;nbsp; Z psychologią jednak trzeba ostrożnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na drodze wyjazdowej z Maribor, które wyglądało na dość małe miasteczko zabrał nas pewien Słoweniec. Był on niezwykle miłym człowiekiem. Zawiózł nas aż do samej Chorwacji, przejeżdżając całą Słowenię.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogromnie miło się z nim jechało, może bo miał klimatyzację, a wejście do każdego samochodu z klimatyzacją po czekaniu godziny na słońcu było zbawieniem, a może dlatego, że dużo mówił. Bardzo wiele ciekawych informacji nam sprzedawał. Między innymi o mentalności Słoweńców.Twierdził, iż są to ludzie którzy lubią kombinować, i że on w ogóle lubi takich ludzi, którzy lubią kombinować. Słowacy podobnie jak Węgrowie i Polacy lubią kombinować.... ahahha... jedna rodzinka. Opowiadał nam też o tym dlaczego tak naprawdę&amp;nbsp; w Chorwacji mają szachownice na swojej fladze i legendy z tym związane .&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://trade.gov.pl/res/img/20080905_104707.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://trade.gov.pl/res/img/20080905_104707.gif" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Chorwacja nie należy do Unii Europejskiej, no przynajmniej nie należała do niej w 2009 roku w którym się do niej wybraliśmy. Z tego powodu trzeba było mieć do niej paszporty, i zawsze na granicy sprawdzali, co powodowało bardzo długą kolejkę. Za granicą były 2 drogi. jedna w lewo druga w prawo, a także dwa znaki droga w lewo to droga do "Chorwacji w głąb", droga w prawo "nie przejezdna". Nasz kierowca uświadomił nas,bo wielokrotnie tamtędy przejeżdżał, że Chorwaci specjalnie postawili ten znak, bo wybudowali płatną autostradę tą w lewo i chcą na niej zarobić. A my pojechaliśmy tą w prawo - niby nie przejezdną. Ta w lewo płatna oczywiście była zapchana kolejkami, a nasza w prawo była prawie pusta, może parę samochodów tylko. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SybeVNvcypI/AAAAAAAABlo/8JE0hFOtaAQ/s1600/canon%202009%20134.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SybeVNvcypI/AAAAAAAABlo/8JE0hFOtaAQ/s640/canon%202009%20134.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kierowca puszczał&amp;nbsp; narodowe piosenki Chorwackie, zabrał nas dwa razy na piwo... z czego ja raz podziękowałam za piwo bo nie chciałam być pijana a w tym słońcu to szybko bierze człowieka. Zdecydowaliśmy się, że pojedziemy do miasteczka Pula w Chorwacji, bo nam ją jakiś poprzedni kierowca proponował, nie mieliśmy skonkretyzowanych planów co do miejsca przeznaczenia... ważne , że Chorwacja i nad morzem. Umówiliśmy się z nim, by wysadził nas na rozdróżu dróg, gdyż on skręcał w prawo w jakąś wioskę a my musieliśmy jechać prosto do Puli. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/TBE7isNJbpI/AAAAAAAACmg/KHb3n02k4CE/s1600/mapka-1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://3.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/TBE7isNJbpI/AAAAAAAACmg/KHb3n02k4CE/s400/mapka-1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety kierowca się tak zagalopował, że chyba zapomniał nas wysadzić, a że jechaliśmy też autostradą to nie było za bardzo gdzie. A jak wiadomo najlepiej łapać na zatoczkach. Także pojechaliśmy z nim w to prawo i potem w lewo w kierunku jego wioski, to ja się zdenerwowałam, że nas tak daleko wywozi i poprosiłam aby wysadził nas już tu w tym momencie. I akurat znalazł się przystanek autobusowy. Co prawda kompletnie nie na tej drodze co trzeba, nie była już to autostrada, ale też nie główna droga dojazdowa. W ogóle droga była w innym kierunku. Toteż poszliśmy na ten przystanek łapać stopa na Pulę.... ale kto normalny jedzie z Wioski do Puli? Jak już, to każdy wyjeżdżał z tej wioski (tak jak zaznaczyłam kolorem niebieskim) My musieliśmy trochę wrócić na główną drogę, żeby się gdziekolwiek dostać (tak jak zaznaczyłam kolorem żółtym) Mieliśmy bardzo nieszczęśliwą sytuację, bo nikt praktycznie tamtędy nie jeździł. A jak ktoś już jechał to i tak nie w kierunku Puli. Nie ma to jak jeden samochód na 10 minut :D Staliśmy długo... zastanawialiśmy się co zrobić.... W takich momentach ludziom odbija szajba... i próbują się rozbawić i rozweselić. Pan X więc stanął z karteczką w kierunku na Nowy Jork....&amp;nbsp; Zjednaliśmy się z tym miejscem tak długo, że chcieliśmy bardzo już stamtąd ruszyć, a tu nadal nie było czym. No to dobrze.... Idziemy na piechotę... Na piechotę drogą ekspresową... Co prawda ruch nijaki, ale generalnie nie wolno chodzić po autostradach ani drogach ekspresowych. Ale szliśmy bo desperacja się dawała we znaki.... i szliśmy i szliśmy i szliśmy. Zanim kierowca skręcił w to prawo próbowałam zapamiętać dokładnie jak długa jest ta droga, żeby mieć potem orientacje w razie iścia, jak to daleko. No i było dość daleko, przynajmniej z 3 km. 3 km po drodze ekspresowej. I jak tak szliśmy to Pan X ujrzał przed nami przecudną zieloniutką tabliczkę :)) Która spowodowała, że musieliśmy się wrócić do punktu wyjścia - czyli do przystanku bo tak to my nie przejdziemy... tym bardziej, że nie ma za bardzo którędy iść i jak byk jest pokazane na znaku że iść nie wolno... Ech...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SybecqQ6svI/AAAAAAAABls/sniLcGg2gHc/s1600/canon%202009%20140.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SybecqQ6svI/AAAAAAAABls/sniLcGg2gHc/s640/canon%202009%20140.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po około 2 godzinach, w końcu jechali jacyś chłopacy do Puli i nas zabrali fundując sobie wycieczkę objazdową :D ZBAWIENIE!!!! Zawieźli nas prosto na plażę, w ich odczuciu... najładniejszą w całym miasteczku. Podczas drogi w samochodzie leciała muzyka,która wpadała w ucho, i jakoś zapamiętałam ją... a potem nuciłam przez cały wieczór :)) Brzmiało to coś jak " Children, Children.... YES PAPA!!! " i ciągle powtarzane to heheh ... Jeśli ktoś chciałby posłuchać to jest to dokładnie ta piosenka,&amp;nbsp; ---&amp;gt;&amp;nbsp; http://www.youtube.com/watch?v=BzEZfone2JU&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest to piosenka naszych zbawicieli, dlatego chyba nigdy jej nie zapomnę, szczególnie dlatego, że podczas podróży wszystko się odczuwa intensywniej.... i ta piosenka mi się bardzo wtedy spodobała. Tym bardziej mi się spodobała, że od dwóch dni nie słyszałam normalnej muzyki, bo moje słuchawki od mp3 się jakoś spsuły, a Pan X nie miał żadnej logicznej muzyki u siebie. Jedynie u kierowców w samochodach... ale to tez zależało od człowieka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatem dotarliśmy do punktu G na mapie, a zz punktu G kierowaliśmy się do punktu H czyli do Puli.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-8114338679786485477?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/8114338679786485477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/06/perypetie-w-docieraniu-do-chorwacji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/8114338679786485477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/8114338679786485477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/06/perypetie-w-docieraniu-do-chorwacji.html' title='Perypetie w docieraniu do Chorwacji !!'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SybeVNvcypI/AAAAAAAABlo/8JE0hFOtaAQ/s72-c/canon%202009%20134.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-9106180828096834913</id><published>2010-05-21T15:20:00.001+02:00</published><updated>2010-05-21T15:20:00.465+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedeń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Austria'/><title type='text'>O tym jak pewien włoch postawić nam hotel chciał i nie tylko..</title><content type='html'>Wiedeń. Dostaliśmy wskazówki którędy podążać w kierunku Graz. Okazuje się, że musimy przejść jakieś 5- 10 km ażeby dotrzeć do jakiejś stacji benzynowej na której będzie można coś łapać. W ogóle do głowy nam nie przyszło, że możemy z jakiegokolwiek miejsca to robić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idziemy&amp;nbsp; ulicą po jej lewej stronie, tak w razie gdyby coś miało w nas wjechać to przynajmniej zobaczymy ostatnie chwile naszego życia&amp;nbsp; :D Ulica nie wygląda na zbytnio przyjazną do ruchu pieszego, aczkolwiek jest już godzina 19.00 dlatego też mało co tamtędy jeździ. Co więcej jesteśmy bardzo zmęczeni, więc nasze procesy myślowe też działają na ostatnich szczątkach siły. Zauważyliśmy stacje benzynową jakieś 2 km od nas, więc żwawo idziemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle po drugiej stronie ulicy ktoś krzyczy z samochodu.&lt;br /&gt;- Do you&amp;nbsp; need some help ????&lt;br /&gt;- Yyyy.... ???&lt;br /&gt;- Do you need some help ???&lt;br /&gt;- Yes !!! - ach zbawienie pomyślałam.&lt;br /&gt;Koleś wskazał, że się zatrzyma przy najbliższym zjeździe a my mamy tam dobiec. Tak więc my jak te głupki małe nie myśląc wiele biegniemy.... biegniemy... z 10 kg plecakami biegniemy.... byle tylko nie odjechał.... do przebiegnięcia trochę jest ... Jeden, dwa spojrzenia na jezdnie... nic nie jedzie , no to biegniemy na przełaj przez autostradę, a kto by tam pomyślał o moście dla pieszych. Biegniemy... przeskakujemy przez barierkę... i jest hura zdążyliśmy facet na nas czeka :)))))))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaoferował, że nas odwiezie na stacje na której się rozchodzą drogi na Graz, i tam na pewno kogoś złapiemy. Opowiadał o sobie, jaki to on jest pomocny, jak to nikt nie chce jego pomocy, i jak bardzo się cieszy, że może nam pomóc. Tłumaczył, że przeprowadził się do Wiednia z&amp;nbsp; Włoch i robi tu niezły biznes, ma dwie restauracje. Od razu zaproponował nam posiłki czy nie jesteśmy głodni, ale z mojego punktu widzenia to pomimo , że może byliśmy głodni to byłaby to strata czasu, ciemno się robi trzeba poszukać logicznego miejsca do spania.... po ostatniej okropnej nocy w krzakach, nie chciałam znowuż tak spać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koleś ogólnie słabo mówił po angielsku, miałam często wrażenie, że mówię do niego a on i tak nie kuma o co chodzi. Rozmawiamy, rozmawiamy a on pytanie do mnie czy mieliśmy seks ? Uuuuu... sobie myślę, no tak typowe dla Włocha pytanie, oni tylko o jednym. Obróciłam całą sprawę w żart i mówię, że nieee... że jesteśmy zmęczeni, spaliśmy dzisiaj w krzakach mokrych w namiocie i ja w dodatku zamarzłam, to gdzie w takich warunkach seks. A on na to, że jesteśmy młodzi, powinniśmy się bawić, a nie zamarzać po krzakach.&lt;br /&gt;I że jak chcemy to on to nam umożliwi. Hmmm.... Ale o co chodzi ? No on nam może umożliwić seks. Heh.&lt;br /&gt;Wytłumaczył swoja łamaną angielszczyzną o co mu chodzi. Mianowicie to co ja zrozumiałam dopytując się jeszcze pięćset razy : On nam postawi pokój w hotelu, bo jesteśmy młodzi piękni i musimy się bawić i on jest taki pomocny , że chce nam pomóc, i że dzisiejszej nocy powinniśmy mieć ten seks. Zapytałam się więc jak on ten seks widzi, i czy to bez niego. Tak bez niego,&amp;nbsp; czy na pewno bez niego ? Tak tylko wy.... Ale najwidoczniej słowo "without you" nie dotarło zbytnio do niego, jak się potem okazało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Facet gadał, gadał i tłumaczył jak on to widzi i że w dodatku da nam po 100 euro, żeby nam się podróż udała i żebyśmy mieli radość z życia. I że nawet może nam pracę w Wiedniu załatwić jak chcemy, i że jak będziemy jeszcze tamtędy przejeżdżać to się możemy u niego zatrzymać i czego on to nie obiecywał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z jego zachowania, mowy ciała i innych czynników wydawało mi się to jakieś podejrzane i nie byłam do końca pewna czy umówiliśmy się dokładnie na to samo czyli, że on nam kupuje pokój w hotelu, żebyśmy mogli się pobawić i mieć ten sex hahahhaha.... No pytając się go czy chce coś w zamian stwierdził, że nie, że on chce pomagać, tym bardziej wydało mi się to podejrzane bo kto tak bezinteresownie na tym świecie pomaga.. tym bardziej Włoch z jego gorącą i płomienistą mentalnością. Tym bardziej wydało mi się to podejrzane gdy zaczął mówić, że w sumie mógłby nas zawieźć do Graz... ale on tam nie ma gdzie spać... i w ogóle... Yyy... no to o co kaman, po co nam to mówi.... mamy mu nocleg postawić czy co ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu się zgodziliśmy na ten pokój "bez niego" byliśmy już tak zmęczeni tymi wędrówkami przez Wiedeń i poprzednią nocą, że było nam wszystko jedno. Weszliśmy do sklepiku zrobić zakupy, to znaczy on kazał nam wybierać co tylko chcemy. Po raz kolejny mi się to wydawało podejrzane, dlatego ja nic nie chciałam, Pan X natomiast zaczynał wybierać najdroższe piwa i inne pierdoły. Włoch zapłacił za nas, kupił nam nawet vouchery na śniadanie. Wyszło mu to jakieś 300 euro za nas o ile dobrze pamiętam. Dostał klucz i nas prowadzi do pokoju. Hmmm.... idziemy idziemy... idziemy... dlaczego nie dostaliśmy pierwszego z brzegu tylko gdzieś na zadupiu :&amp;gt; ??? To dziwne.... Wchodzimy, są dwa łózka, komoda, łazienka, i plazma na ścianie, nic szczególnego. Łazienka była ładna tylko, a reszta taka typowa jak w przeciętnym hotelu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stoimy więc w środku, bo nie było nawet gdzie usiąść jak nie na łózkach. A my tacy brudni szkoda było brudzić tą śnieżno białą pościel.... i stoimy i gadamy. Ja kurde taka zmęczona, że najchętniej to już poszłabym spać, ale wygonić go nie wypada. Stoimy, on otworzył&amp;nbsp; jedno piwo - wręczył panu X, sobie drugie piwo, a ja dostałam red bulla. Hahahah... Red bulla ? Ja chce spać do jasnej choinki, a po tym to na pewno nie zasnę. No i stoimy tak i gadamy, po czym Włoch zdjął buty, i pyta się nas czy nie chcemy się wykąpać. Może później - przecież nie będę się przy nim kąpała.Po jakimś czasie i gadkach włączył wielką plazmę na ścianie a tam jakieś porno.... No i co się okazuje ??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włoch nas zachęcał do uprawniania seksu przy nim, żeby mieć ciekawy widok. Hahaha...To nic, że w międzyczasie dzwoniła do niego żona pytając się pewnie gdzie on się podziewa.&lt;br /&gt;Jak się wnerwiłam w pewnym momencie, mówię&lt;br /&gt;- Nie będzie żadnego seksu. Jestem zmęczona i chce mi się spać!-Nakrzyczałam na niego.&lt;br /&gt;- Ale mieliśmy mieć party - odpowiedział&lt;br /&gt;- Jakie party! My chcemy spać jesteśmy zmęczeni!&lt;br /&gt;- Ale kupiłem wam pokój w hotelu, żebyśmy mieli party...&lt;br /&gt;- O nie... to się nie zrozumieliśmy, powiedziałeś, że nic nie chcesz w zamian i chcesz nam pomóc, o żadnym party nie było mowy.&lt;br /&gt;Na szybko wymyśliłam , że powiem mu że jestem w ciąży i nie mogę uprawiać seksu, skonsultowałam po Polsku z panem X, ale ten stwierdził, że lepiej powiedzieć, że mam okres. No co za cyrk hahaha....&lt;br /&gt;Włoch w pewnym momencie się wkurzył i mówi, dobrze więc, nie chcesz to nie... Oddaj mi moją wizytówkę. Uuuuu... Ale mi się głupio zrobiło. Tym bardziej, że miałam mu oddać wizytówkę, którą pogniotłam i pomięłam w kiszeni.&lt;br /&gt;- Nie jesteś już jak to ocenił "my friend" i zabrał mi tą pomiętą wizytówkę z ręki.Wręczył ją natomiast Panu X i mówi:&lt;br /&gt;- A ty nadal jesteś "my friend" jak będziesz czegoś potrzebował to dzwoń do mnie, tutaj masz mój prywatny numer telefonu, i jak będziesz wracał z powrotem to daj znać.&lt;br /&gt;Hahaha... No nie to ja nie jestem jego friend a on jest jego friend? Ale bzdura, przecież my jesteśmy razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włoch wyszedł, zatrzaskując drzwiami a ja wpadłam w popłoch, może powinniśmy uciekać? A jak tu jakąś mafię sprowadzi ? No ale w sumie mamy pokój za darmo. Tylko gdzie jest rachunek ???? Czy on nam zostawił rachunek ?? - Nie uśmiechało się nam płacić za pokój 300 euro, tym bardziej że mieliśmy wspólnie aż 50 euro :) - Znaleźliśmy rachunek i uff. Vouchery na śniadanko też są... To może powinniśmy zwiać jak najwcześniej rano.No to dzwonię do recepcji zapytać się o której jest najwcześniej śniadanie. Ale babka słysząc mój głos mówiący po angielsku roześmiała się rzewnie.Od razu przyszło mi na myśl, że są w zmowie z naszym byłym Włochem, i że on często kogoś tu przywozi, a babka po prostu już "wie co robić" . Tym razem mu tylko nie wyszło, skoro widziała go wychodzącego poprzedniego wieczoru. Wnerwiła mnie ogólnie swoim podejściem takim rozbawionym. Dowiedziawszy się o której jest śniadanko (o 6 rano) postanowiliśmy się w końcu wykąpać i wskoczyć pod puchową pierzynkę... Aaach.. miodzio ;)) W końcu trochę cywilizacji.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstałam o 5 rano aby się zdążyć wyszykować, ciągle byliśmy pod stresem tego, że Włoch z mafią jakąś mogą tutaj wpaść i coś nam zrobić, dlatego jak najszybciej chcieliśmy to miejsce opuścić. Co ciekawe po tych dwóch dniach podróży byliśmy tak brudni, od tego kurzu i pyłu stania przy drodze, że obydwa bielusieńkie ręczniki hotelowe nam dane zaczarniliśmy, pomimo tego, że się dokładnie i długo myliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zeszliśmy na śniadanko, i jedyną znaną nam potrawą tam, którą mogliśmy zamówić i przynajmniej się najeść była jajecznica z boczkiem. Przynieśli nam ją w patelni, kawkę, dzbanek wody i inne dodatki. Jajecznica była tak mega przesolona, że dopóki był chleb i się ją jadło z chlebem i popijało wodą, można było ją przejeść. Pomimo, że nie mogliśmy jej przejeść to z czystego rozsądku jadłam i kazałam Panu X też jeść abyśmy mieli coś na żołądku.. zawsze to jakaś oszczędność. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spakowaliśmy się, poszliśmy ze strachem jeszcze oddać klucz i uff... wyszliśmy, żadna mafia włoska nas nie dopadła, nikt na nas na dole nie czekał. Pożegnaliśmy hotel i poszliśmy na wyjazd na autostradę łapać coś w kierunku na Graz. Pan X długo jeszcze wspominał naszego Włocha i że może do niego zadzwonimy.... w końcu miał dać nam po 100 euro :P &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SybeHSsWPMI/AAAAAAAABlc/iIrDyc7W75Y/s1600/canon%202009%20103.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SybeHSsWPMI/AAAAAAAABlc/iIrDyc7W75Y/s640/canon%202009%20103.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nasz hotelik&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-9106180828096834913?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/9106180828096834913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/05/o-tym-jak-pewien-woch-postawic-nam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/9106180828096834913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/9106180828096834913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/05/o-tym-jak-pewien-woch-postawic-nam.html' title='O tym jak pewien włoch postawić nam hotel chciał i nie tylko..'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SybeHSsWPMI/AAAAAAAABlc/iIrDyc7W75Y/s72-c/canon%202009%20103.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-6180400679755904845</id><published>2010-05-16T12:05:00.000+02:00</published><updated>2010-05-21T15:25:33.922+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedeń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hradec Kralove'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Austria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>Pierwsza podróż tirem Hradec Kralove - Wiedeń</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to jakoś dotarliśmy do początku miasteczka Hradec Kralove w Czechach (oznaczone jako punkt B na mapie) Hmmm ... No tak zostać zostawionym na początku miasta to nie za ciekawie. W ogóle gdzie my jesteśmy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nadszedł czas potrenowania swojego języka. Zaczepiliśmy pierwszych przechodniów. Pytanie brzmiało gdzie jest koniec miasta, a dowiedzieliśmy się tylko tyle że zaraz jest przystanek autobusowy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sumie dobre miejsce do łapania stopa - i na takim zadupiu wydawać by się mogło gdzie kompletnie nic nie jeździło, od razu kogoś złapaliśmy. Koleś nawet nie potrzebował tłumaczeń, cokolwiek do niego mówiłam, kiwał, że rozumie, chcemy na koniec miasta? Ok , ok . Wszystko co się powie ok, ok. I przewiózł nas przez miasto. To się nazywa szczęście :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hradec Kralove jest podobno bardzo ładnym miastem, wartym zwiedzenia. Szkoda, że tyle razy już przez niego bądź obok przejeżdżałam i nie miałam okazji zwiedzić. Bardzo fajne jest tam też miejsce do stopowania, jakby specjalnie stworzone dla autostopowiczów. Jest koniec miasta i skrzyżowanie ze światłami. Światła to największy sprzymierzeniec autostopowiczów. Na światłach samochody się zatrzymują i widzą lepiej kto stoi i czeka na transport. Na drodze jest inaczej, kierowca ma zaledwie 2-3 sekundy na podjęcie decyzji, tutaj swoją decyzję może przemyśleć, także my jako autostopowicze możemy zmienić swoją postawę, uśmiechnąć się, czy inaczej wpłynąć na sytuację - na przykład poprzez inny, ciekawy śmieszny napis na kartce, przygotowany wcześniej. W ten sposób nie tylko jeden kierowca nam się przygląda, ale wielu stojących na światłach, bo z braku laku wolą popatrzeć na nas i co tam się dzieje niż na czerwone światło. A nóż widelec któryś się skusi ....&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I skusił się kierowca tira. Pierwszy raz miałam okazję wsiadać do tira. Pomijając to, że tak wysoko się trzeba wspinać to z łatwością można sobie wyobrazić co to znaczy wspinać się z 10 kilową torbą. Ale i do tego są pewne zasady. (W ogóle podróżując z Panem X wielu takich zasad się nauczyłam) Ta głosiła to, że kobieta z racji tego, że jest słabsza fizycznie wsiada pierwsza na górę i przy pomocy męskiego ramienia który od dołu podaje torbę stara się ją(torbę) wciągnąć. No w sumie wciągać jest zawsze łatwiej niż podnosić tyle na wysokość 2 metrów. Można stwierdzić, że to całkiem wygodne traktowanie, jednak następnie okazało się, że z tej racji, że kobieta wsiada pierwsza, no to zajmuje gorsze miejsce w środku. Tak więc zmuszona byłam usiąść z tyłu siedzeń na leżance, a Pan X wygodnie w fotelu. Świetnie :) Leżanka była w dodatku jakoś tak usytuowana, że nie dało się na niej komfortowo siedzieć,bo trzeba było się schylać. No to się położyłam, zginając w pół.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kabina Tira, którym jechaliśmy, była bardzo ładna i zadbana. Niemalże drugi dom, na podłodze dywaniki, kierowca bardzo sympatyczny siedział w kapciach, poduszki, laptopy, plazmy, sprzęt grający i czego tam jeszcze potrzeba. Na oknie wisiała taka ładna zasłonka do połowy zasłaniając wszystko co znajdowało się wewnątrz. Wydaje mi się, że to właśnie dzięki temu, że ta kabina była tak zakamuflowana, ciemna spowodowało,że ten kierowca nas wziął. Z prawnego punktu widzenia kierowcy tirów mają zazwyczaj zarejestrowane tylko miejsca na dwóch pasażerów a nie na trzech. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chcieliśmy się udać do Wiednia, kierowca jednak jechał do Bratysławy. Umówiliśmy się z nim tak, że wysadzi nas gdzieś na odbiciu na Wiedeń, tzn Pan X się chyba umówił, bo ja tego nie pamiętam, żebym się tak umawiała. Po dwóch, trzech godzinach dobrej drzemki w końcu dotarliśmy do tego miejsca ( Na mapie oznaczone literą C) O tyle było to dziwne, że kierowca zatrzymał się prawie na środku autostrady na światłach alarmowych każąc nam tam wysiadać i wskazując tylko kierunek, w którym powinniśmy iść aby dojść do drogi na Wiedeń.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No świetnie :))) Co za miejscówka, na pewno zaraz coś nas zabije - myślałam. Pobocza nie ma, nie ma którędy iść, nie tyle coś może porwać mnie ale mój plecak i karimatę która była przymocowana do niego i się rozciągała na jakiś metr w szerz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szliśmy gęsiego w miejscu w którym nie powinno być pieszych, a trzeba wspomnieć, że za spacerowanie po autostradach można dostać słony mandat, a za granicą nigdy nie wiadomo jak kosztowna może być taka przyjemność. Z dzisiejszego punktu widzenia, myślę jednak, że o wiele bardziej przeżywałam to co się tam wtedy działo bo był to pierwszy raz, nie miałam zielonego pojęcia o niczym&amp;nbsp; i polegałam głównie tylko na wiedzy i doświadczeniu Pana X, który przestopował 14 krajów Europy i teoretycznie powinien wiedzieć co i jak i kiedy robić.(Czasem jednak ta jego wiedza była bezużyteczna :P) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak jak niektórzy powiadają&amp;nbsp; "Podróżując jesteśmy bardziej skupieni, mamy natężoną uwagę, wyostrzony słuch" i rzeczywiście wszelkie zdarzenia, sytuacje, emocje które występowały wtedy w danym czasie były trochę inaczej przeze mnie postrzegane niż teraz- prawie rok później kiedy o tym pisze - były intensywniejsze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Doszliśmy w końcu do jakieś drogi z chodnikiem. Eureka! Jesteśmy bliżej niż dalej, a jeszcze pełnia dnia. Podążaliśmy wzdłuż chodnika i ulicy na której według wskazówek kierowcy mieliśmy łapać kolejnego stopa. Chodnik wydawał się nie mieć końca, dlatego też zaraz gdy ujrzeliśmy na ulicy na tablicy znak " Wien " postanowiliśmy znaleźć dogodne miejsce na czuja i zacząć tam łapanie. W ogóle stopa z Panem X się ciekawie łapało. Ciągle mi powtarzał, że jak jedna osoba łapie do druga siedzi. Czemu ? Nie odgadłam tego sekretnego prawa do dziś. No ale skoro tak to zasiadłam sobie na moim plecaku ( taki 10 kilowy plecak to bardzo wygodna rzecz).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Generalnie ulica nie była za dobra bo miała aż 3 pasy ruchu, my stojąc na brzegu na jakiejś zatoczce mogliśmy się spodziewać, że jedynie ktoś z brzegowego pasa ruchu może zdecydować się na zatrzymanie na tej zatoczce. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie przecinałby 2 pasów tylko po to by się zatrzymać i kogoś zabrać tak nagle. Ponadto po jakimś czasie przyszli inni autostopowicze, którzy wyglądali jak "dzieci kwiaty" i stanęli za nami, tzn daleko dalej w kierunku jazdy (tu też jest tak zasada, że jeśli się spotka jakichś autostopowiczów pierwszych w jakimś miejscu to mają oni pierwszeństwo w łapaniu tego stopa, a że stoją bliżej to ktoś jak się zatrzyma to najpierw do tych pierwszych, i w tym przypadku to my mieliśmy to pierwszeństwo) ale tak, że jeszcze było ich widać. Trochę ciężko było tam coś złapać bo kierowcy niektórzy sobie jaja robili migając migaczami jakby chcieli zjechać. I jeden kierowca tak uczynił, że nawet zjechał ale zaraz odjechał machając nam na pożegnanie i o dziwo i ku naszej kurwicy zatrzymał się przy następnej parze. No co jest kurde... my byliśmy pierwsi!!!!! Arghhh .... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak nie minęło parę minut a zatrzymał się kierowca z mercedesem. Jak się potem dowiedziałam od pana X para ta została wysadzona 2  kilometry dalej heheheh....I nadal stała kiedy my obok przejeżdżaliśmy. W ogóle po moich podróżach nasuwa mi się tutaj taka refleksja, że w krajach na południe od Polski ludzie jeżdżą bardzo komfortowymi samochodami.&amp;nbsp; Można sobie wyobrazić jaka to jest wygoda kiedy jadąc autostopem nie oczekując wygód zostają one podsuwane pod sam nos. Taki sposób podróżowania był nawet wygodniejszy niż pociągiem czy jakimkolwiek innym transportem. Ponadto był to sierpień, a więc około +30 stopni, stojąc jakiś czas na słońcu = bardzo gorąco. Wsiadając do takiego luksusowego samochodu można było liczyć nie tylko na wygodę jazdy, ale też na klimatyzację.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kierowca był bardzo miły i sympatyczny, bardzo ładnie mówił po angielsku i w sumie moja kompetencja językowa przy rozmowie z nim bardzo się rozwinęła. Wcześniej jakoś nie miałam okazji&amp;nbsp; do tak naturalnego sposobu rozmowy. Należy tutaj zaznaczyć już na wstępie, że takie rozmowy na różne tematy w sytuacjach musu są lepszą nauką języka obcego niż jakiekolwiek kursy czy studia. A wiem co mówię bo miałam przyjemność studiować języki obce. I nie nauczyłam się tyle przez lata nauki, co przez parę godzin rozmowy z obcokrajowcem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan kierowca był z Wiednia, jadąc z Czech stwierdził, że to sama przyjemność nas podwieźć. Lubił dużo mówić, opowiadać i rozmawiać na tematy ekonomiczne. Z tego względu, że jestem z natury wygadana to przyjemnie się mi z nim dyskutowało na temat pracy, zarobków, czy w ogóle ekonomii krajów w tym Polski. Jedynym szkopułem było to, że ja chciałam się przespać i wyspać po ostatniej ciężkiej nocy w krzakach gdzie wymarzłam, a kierowca podyskutować. Na siłę więc udawałam, że zasypiam nie słuchając go. Ale na to też znajdował bezkolizyjny sposób włączając muzykę. Niestety tutaj znowu rola osoby jadącej z przodu jest niewdzięczna, ponieważ polega głównie na zagadywaniu ,co akurat czasem lubię. No ale ile można gadać? To też jest kolejną sprawą bezpieczeństwa w podróży, gdzie jedna osoba siada z przodu, a druga z tyłu z torbami, tak by w razie niebezpieczeństwa w środku atak nasz był skomasowany z dwóch stron - z tyłu i z boku - mamy wtedy większą kontrolę nad sytuacją, poza tym zawsze z przodu łatwiej pociągnąć za hamulec ręczny w razie czego niż wykonując ten manewr siedząc z tyłu. Z biegiem samochodów wymienialiśmy się tą rolą "rozmówcy" i siadania na przednim siedzeniu , no chyba, że odczuwałam nadmierną ochotę do dalszego praktykowania języka angielskiego. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Finalnie kierowca chyba nie był aż tak zadowolony do końca z naszego towarzystwa, bo zamiast wysadzić nas w najlepszych możliwych punktach w Wiedniu tj. na początku lub na końcu miasta to wysadził nas w najgorszym możliwym, czyli prawie w środku miasta koło metra, nie zdając sobie sprawy że perspektywa autostopowicza i podróżowania tym sposobem różni się diametralnie od perspektywy podróży miejskiej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jest o tyle nie fajne, że jedyną mapą, którą się ma przy sobie jest mapa Europy, gdzie szczegóły nie są aż tak dokładne, i aby za wiele nie nosić ze sobą bierze się najlżejszą(polecam marco polo samochodową) a tym bardziej nie ma wielkich planów wszystkich możliwych miast napotkanych na drodze. Zresztą posiadanie wszystkich mijało by się z przyjemnością autostopowania.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stojąc więc sobie tak w Wiedniu w sumie nie wiadomo w którym miejscu udaliśmy się do metra z nadzieją po jakąś informacje.Ale co za masakra wszelkie napisy i plany w języku niemieckim, którego nie znam ani&amp;nbsp; ja ani Pan X. Gdzie do diabła jest jakaś wersja angielska ???? Jak tu odczytać z tych mega długaśnych bohomazów nazw niemieckich gdzie jest koniec miasta i czym tam dojechać ?? Albo w ogóle się zorientować w którym miejscu się jest. Echh... Wpadłam na pomysł, że się kogoś zapytam. Kogoś z kim się będzie można dogadać, przechodnia ale nie takiego zwyczajnego. No i zapytałam jakiegoś facecika w garniturku. Wytłumaczyłam mu całą sprawę i problem ze znalezieniem końca miasta i drogi wylotowej&amp;nbsp; na Graz w Austrii (dokąd się dalej zamierzaliśmy udać) i doczytaniem czegokolwiek na planie. Pan się okazał bardzo miły i zaangażował się w pomoc tak, że zadzwonił&amp;nbsp; do kogoś pytając o tą drogę wyjazdową i czym tam najlepiej dotrzeć, próbując sam wyczytać cokolwiek z mapy naściennej. Tak jak udzielił wskazówek, tam się udaliśmy. W ogóle chyba po raz pierwszy w życiu jechałam wtedy metrem, a te wszystkie korytarze i piętra i oznaczenia metra były dla mnie jak czarna magia, i wydaję mi się, że gdyby nie Pan X to ja się bym sama w tym nie odnalazła. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wskazówki były takie, że po wyjściu z metra musimy jeszcze z jakiś kilometr iść w tym a tym kierunku przez jakieś tereny zielone by dojść do wjazdu na autostradę. Ale chyba zgubiliśmy trop. Wtedy też wydaliśmy po raz pierwszy od 2 dni 3 euro na kebaba z 30 euro które zabrałam ze sobą. Stwierdziliśmy, że zapytamy się kogoś jak tu dojść&amp;nbsp; na trasę wylotową i ktoś nam wskazał zupełnie inny kierunek. Ja oczywiście nie chciałam iść w tym kierunku, ale Pan X się uparł i doszliśmy donikąd. Byłam zmęczona i zła. Tym bardziej dochodziłam do szczytu złości gdy Pan X wymyślił, że znowu się kogoś zapyta i wybrał człowieka, który wyglądał jak pijany śmieciarz jadący na rowerze. I oczywiście po raz kolejny pomimo moich prośb zapytania się kogoś budzącego większe zaufanie, Pan X zapytał się właśnie tego śmieciarza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S-8m13EhXUI/AAAAAAAACk8/ftvLfgkiDr0/s1600/canon%202009%20078.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S-8m13EhXUI/AAAAAAAACk8/ftvLfgkiDr0/s640/canon%202009%20078.jpg" width="570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakież ogromne było moje zdziwienie, gdy się okazało, że człowiek którego uznałam za śmieciarza pracował naukowo, płynnie mówił po angielsku i był całkiem inteligentny a na pytanie czemu się tak ubrał odpowiedział, że tak lubi. Oczywiście wykazał chęć pomocy wskazania nam kierunku i w dodatku chciał z nami zdjęcie na pamiątkę, które możecie podziwiać powyżej :) W końcu po drobnych komplikacjach dotarliśmy do końca miasta. Zmarnowaliśmy na to jakieś 3, 4 godziny a można było już być dalej jeśli ktoś by nas nie wysadził w środku miasta.&amp;nbsp;Musieliśmy gdzieś dotrzeć i poszukać cieplejszego miejsca na nocleg bo robiło się późno, wizja&amp;nbsp; ponownego zamarzania gdzieś w krzakach w namiocie tylko nas przerażała. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-6180400679755904845?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/6180400679755904845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/05/pierwsza-podroz-tirem-hradec-kralove.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/6180400679755904845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/6180400679755904845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/05/pierwsza-podroz-tirem-hradec-kralove.html' title='Pierwsza podróż tirem Hradec Kralove - Wiedeń'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S-8m13EhXUI/AAAAAAAACk8/ftvLfgkiDr0/s72-c/canon%202009%20078.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-6679021297764786558</id><published>2010-05-15T01:00:00.000+02:00</published><updated>2010-05-16T01:37:56.092+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>Kierunek: Chorwacja. Miejsce: Granica PL-CZ i rozważania nt. psychologii perswazyjnej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I od tego właśnie zaczęła się moja cała przygoda z autostopem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sierpień 2009. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewnego popołudnia spontanicznie zdecydowałam się na podróż do Chorwacji z Panem X. Nie było za wiele ustalania, nie było celu jako takiego, był tylko zamysł, drobne przygotowania, zakupy zupek i bułeczek. I innych przydatnych rzeczy do przeżycia. Śpiwór, karimata, parę ubrań i w drogę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W skrócie:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- źle że nie wzięłam ŻADNEJ kurtki bo jedyną zgubiłam tydzień przed a na zakup nowej nie było czasu,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; czego poźniej gorzko pożalowałam,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- dobrze, że wzięłam 2 pary butów sportowych i klapki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- dobrze też, że wzięłam 3/4 spodenki z milionem kieszeni, i dwie pary krótkich jednych ciemnych (przydały się) i jedne jasne&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- źle, że nie wzięłam drugiej pary długich spodni no ale to by było już za ciężko do dźwigania. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- dobrze, że kupiłam sobie kubek metalowy i wzięłam łyżke&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- dobrze, że mój kompan Pan X, był strażakiem i ratownikiem medycznym - jak na pierwszy raz miałam poczucie, że nie grozi mi śmierć :))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- dobrze, także ze Pan X zjeździł 14 krajów i miał ogromne doświadczenie i dzięki temu przezyliśmy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poza tym nauczyłam się od niego bardzo wiele pomimo, że był hardkor i raczej mega survival aniżeli wakacje. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podróż nastawiona była raczej na mega ekonomiczne warunki i sprawdzenie jak długo można przetrwać nie mając wiele i starając się wybierać niekoniecznie płatne opcje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wzięłam zatem 30 euro do kieszeni, to i tak więcej niż Pan X. Karta kredytowa na wypadek wszelki, ale i tam za wiele się nie znajdowało. Miało to być takie awaryjne zabezpieczenie. Dwie czy trzy setki zaledwie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyruszyliśmy wieczorem z Wrocławia, i dopiero na kartkę "ZIMNO!!!" jeden kierowca podwiózł nas do granicy po 2 godzinach czekania. najgorzej jest przedostać się przez granice, bo przez nie przejeżdżają tylko Ci, którzy rzeczywiście gdzieś jadą, miejscowi zazwyczaj nie zapuszczają się tak daleko, no chyba że ktoś mieszka w pobliżu, tak jak nasz kierowca .&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do granicy dotarliśmy około 23 o ile pamiętam. Byliśmy tak zmarznięci i zmarnowani, że wybraliśmy chyba najgorsze możliwe miejsce do spania w namiocie. Krzaki daleeeko od drogi głównej. Daleko oznacza, że trzeba się przebić przez chąszcze i krzaki. To także oznacza, że zewsząd jest się otoczonym krzakami i drzewami, co może i stanowi dobrą zasłonę, ale też ogromną wilgoć. I tak zostałam ułożona do spania przy drzwiach , których praktycznie nie było. O godzinie 3 wstałam bo było tak zimno, że nie mogłam wytrzymać. Ubrałam się w dodatkowe rzeczy, spanie w spodniach, podwójnych skarpetkach, swetrze i butach może nie jest najczystszym pomysłem, ale było mi odrobinkę cieplej. Jeśli w ogóle ciepłem możan nazwać ubieranie się w zlodowaciałe ciuchy które przecież leżały obok.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Budząc się rano, zmarzła słyszę, tylko nie dotykaj ścian bo przemokniesz..... za późno jestem za duża ...że też taki mały namiocik, żeśmy wzięli noooo..... Wyjście z namiotu było kompletną katastrofą bo był on taki mały, że trzeba było go dotykać niemalże cały ciałem aby się z niego wydostać co oznacza zetknięcie się z gigantycznymi zasobami wody które namiocik zdołał utrzymywać dopóki nie miał kontaktu z czymś, to znaczy z naszymi ciałami. Następnie przebicie się przez mega kilometry krzaków pokrytych rosą i trawy pokrytej rosą... No co za masakra po kija myśmy tak daleko zaszli ???? Jestem cała mokra i zimno mi!!!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak dobrze, że świeciło słońce. Poszliśmy na stację benzynową , przygotować śniadanko i wysuszyć się w promieniach słońca.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomimo, że mieliśmy mini kuchenkę kempingową, szkoda było tracić gazu. Wymyśliłam zatem, że zapytam się w restauracji, czy można otrzymać kubek przegotowanej wody (oczywiście do naszego posiłku). Pani numer 1 zgodziła się, pod warunkiem, że przyniosę jej jakieś naczynie. Przyniosłam, ale dopiero po 15 minutach, gdzie ku mojemu zdumieniu przy ladzie była Pani numer 2, która o niczym nie wiedziała.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Dzień dobry, Ja tu byłam 10 minut temu, zapytać się czy mogę dostać przegotowanej wody i miałam przynieść coś w co można byłoby jej nalać. Poprzednia Pani powiedziała, że mogę ją otrzymać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Heeeeeelaaa ? Czy tu ty komuś obiecałaś przegotowaną wode ??? - zaryczała kobieta numer 2&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Aaaa tak.. możesz tam wlać z jeden kubek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Upsss... A ja tu stercze z dwoma gigantycznymi kubkami. No cóż...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Dobrze, ale mogę nalać Pani tylko jeden kubek.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ale ja bym potrzebowała dwa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- To za drugi będzie musiala Pani zapłacić.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- To jeden mam za darmo tak ? ( W sumie tak myślałam, że trzeba będzie zapłacić jakieś groszowe sprawy, ale byłam ciekawa rozwoju sytuacji )&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Tak jeden kubek przegotowanej wody mogę Pani nalać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A w sumie skoro mam jeden kubek, to jakby Pani nalała po pół kubka każdego to wyszłoby na to samo chyba nie ?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No w sumie tak.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No to czy mogłaby Pani nalać w ten sposób ? I wyszczerzyłam kły by moja prośba stała się bardziej prawdopodobna do zrealizowania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No dobrze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teoretycznie miałam dostać po pół kubka, ale praktycznie dostałam prawie po całym.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poszło względnie łatwo. Ale wcześniej w jednym z wrocławskich Mc Donaldów, kiedy zapytałam się o to czy mogę dostać kubek, bo muszę wziąć lekarstwo, to przybiegł sam pan manager zdenerwowany tym co mi jest i czy chce wody przegotowanej. Ja potrzebowałam kubka do rozmieszania czegoś oczywiście tylko. Tu poszło łatwiej i w dodatku otrzymać mogłam więcej niż chciałam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z tego można wysnuć wniosek, że trochę psychologii w życiu się przydaje. Do każdej prośby powinien być dołączony sensowny argument i wypowiedziany z pełnym przekonaniem, do nawet najbardziej bezsensownej czynności. Można pomyśleć, że czym bardziej dramatyczny argument, tym większe prawdopodobieństwo, że zostanie spełniona prośba.Miałam okazję zetknąć się gdzieś z badaniami, gdzie chciano sprawdzić, jaki rodzaj argumentów wpłynie na spełnienie prośby. Sytuacja była dość codzienna. Badacz stał w kolejce do ksero. Badano w jakim stopniu ludzie są skłonni spełnić prośbę o przepuszczenie w kolejce, słysząc argument bądź nie. Stwierdzono, że na pytanie "Czy mogłaby Pani/Pan przepuścić mnie w kolejce przed siebie?" Wszyscy badani odpowiadali, że nie. Natomiast już na pytanie, " Czy mogłaby Pani/Pan przepuścić mnie w kolejce przed siebie bo chciałbym być bliżej",które to pytanie jest uzupełnione argumentem ale jakże bezsensownym, zauważono że parę procent badanych zgadzała się spełnić tą prośbę. Najbardziej efektywne było jednak " Czy mogłaby Pani/Pan przepuścić mnie w kolejce przed siebie ponieważ bardzo śpieszę się na zajęcia".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;I w sumie ta samo można by porozpatrywać tą moją przegotowaną wodę, bez argumentu nie należą się dwa kubki, z argumentem ależ oczywiście. Niby to takie oczywiste, i tu żadnej ameryki nie odkryłam, ale niewielu ludzi się tym posługuje, i nie wielu ludzi nawet zauważa, że taka drobnostka może przyczynić się do zmiany zdania. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po wysuszeniu się i rozmyślaniu na słoneczku ruszyliśmy w drogę w stronę Wiednia, by dalej przedostać się w kieruku Chorwacji, i jeszcze po drodze się gdzieś wyspać.... Nocleg jak się okazało był o 360 stopni&amp;nbsp; inny i lepszy od poprzedniego.... Nawet przez myśl nam nie przeszło, że coś takiego może nas spotkać... Ale o tym w kolejnym poście. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-6679021297764786558?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/6679021297764786558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/04/kierunek-chorwacja-miejsce-granica-pl.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/6679021297764786558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/6679021297764786558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/04/kierunek-chorwacja-miejsce-granica-pl.html' title='Kierunek: Chorwacja. Miejsce: Granica PL-CZ i rozważania nt. psychologii perswazyjnej'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-659822423607800197</id><published>2010-05-14T22:14:00.000+02:00</published><updated>2010-05-16T01:32:03.196+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mapa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chorwacja'/><title type='text'>Zmapowana trasa na wyspy Chorwackie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Rys.1&lt;/i&gt; Ogólny schemat podróży&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/S-2uAMRgl8I/AAAAAAAACkE/-MorwfcVO5o/s1600/mapa+3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/S-2uAMRgl8I/AAAAAAAACkE/-MorwfcVO5o/s640/mapa+3.JPG" width="438" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Poszczególne litery oznaczają poszczególne miejsca zdarzeń, które będą opisywane. Miniaturka tego znajduje się także po prawej stronie Bloga pod większością tabelek, można szybko wrócić do tej powiększonej mapy klikając na to miniaturkę po prawej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Rys.2&lt;/i&gt; Zbliżenie części Chorwacji i wyspy Chorwackiej Cres i Krk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/S-2kB07BN_I/AAAAAAAACj8/adg1JY-p0os/s1600/mapa2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="383" src="http://4.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/S-2kB07BN_I/AAAAAAAACj8/adg1JY-p0os/s400/mapa2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Jeśli nie widoczne to używając klawiszy ctrl i + można powiększyć sobie widok ( ctrl i - zmniejsza z powrotem) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Legenda miast i miejsc, które będą opisywane:&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;A,T - Wrocław&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;B - Hradec Kralove, Czechy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;C - Autostrada na rozdrożu na Wiedeń , Austria&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;D - Autostrada wyjazdowa z Wiednia , Austria&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;E - Graz, Austria&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;F - Maribor, Austria&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;G - Droga na Rovinj, Chorwacja, Region Istria&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;H - Pula, Chorwacja&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;I&amp;nbsp; - Port w Brestova, Chorwacja&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;J&amp;nbsp; - Porozina, na wyspie Cres, port , Chorwacja&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;K - Valun , wyspa Cres, Chorwacja&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;L - Miasteczko Cres, Na wyspie Cres, największe na wyspie, Chorwacja&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;M - Merag ,wyspa Cres, port&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;N - Rijeka, Chorwacja&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;O - Obwodnica wokół miasta Ljubljana, Słowenia&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;P - Jesenice, granica słoweńsko - austriacka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Q - Autostrada koło Salzburga, Austria&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;R - Jakaś zadupiasta stacja benzynowa, nie wiadomo gdzie, gdzieś koło Linz , Austria&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;S - Praga , Czechy&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Statystyki: &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;W sumie licząc od Wrocławia w dwie strony pokonaliśmy stopem&amp;nbsp; 2407 kilometrów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Podróż trwała 10 dni&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wydałam na nią 400 zł&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Ilość mega wielkich problemów z łapaniem (dłużej niż 4 godziny czekania) łącznie: 2 razy&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Straty : Pan X zagubił większość naszych zdjęć :P&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Zyski : Jedyna podróż podczas które nic nie zgubiłam :)))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Niesamowite wspomnienia i przeżycia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-659822423607800197?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/659822423607800197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/05/zmapowana-trasa-na-wyspy-chorwackie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/659822423607800197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/659822423607800197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/05/zmapowana-trasa-na-wyspy-chorwackie.html' title='Zmapowana trasa na wyspy Chorwackie'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/S-2uAMRgl8I/AAAAAAAACkE/-MorwfcVO5o/s72-c/mapa+3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-1572093206868701885</id><published>2010-03-07T17:12:00.001+01:00</published><updated>2010-05-16T01:13:54.268+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włochy'/><title type='text'>Pierwsze w życiu przymusowe nocowanie na lotnisku w Bergamo, Włochy</title><content type='html'>Wracając z Madrytu do Polski, miałam przesiadkę samolotową na lotnisku we Włoszech, Bergamo koło Mediolanu. A to dlatego tak,żeby było taniej. Tymże sposobem za lot do i z Madrytu zapłaciłam 2 euro ( Madryt - Bergamo - Kraków) Różnicą było to, że trzeba było się przesiadać. Aby było bezpieczniej stwierdziłam, że pozamawiam loty w odstępie przynajmniej jednego dnia. Dlatego też z Madrytu do Bergamo był lot ok 20, a z Bergamo do Polski o 9 rano. W ciągu nocy miałam spać u tego samego hosta u którego spałam w drodze z Polski do Madrytu i który się okazał bardzo fajnym człowiekiem. Umówiłam się z nim tak. Zresztą sam zaoferował, że może po mnie przyjechać i mnie odwieźć rano na samolot.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to wysłałam mu wiadomość na couchsurfingu, że przylatuję z powrotem z Madrytu. I przyleciałam. Wysłałam smsa, że jestem. A tu cisza... świetnie. Moja wiadomość chyba nawet nie doszła. Nie mam żadnego kontaktu. Nie wiem gdzie jestem. Godzina 21, na dworzu już ciemno, nic nie widać. Szukanie jakiegokolwiek hotelu na zewnątrz mija się z celem, i tak w tych ciemnościach pewnie bym żadnego nie znalazła. Przeszłam się przez korytarz na lotnisku w celu rozeznania się w beznadziejnej sytuacji w której tkwiłam. Było całkiem gorąco nadal. Każde przejście w tą i z powrotem korytarzem chyba stawiało mnie w coraz gorszej pozycji, bo czego innego się spodziewać we Włoszech jak nie Włochów. Także budziłam niemałe zainteresowanie, co nie było dobre bo będąc samemu tam i tak się pokazując narażałam się na pewne niebezpieczeństwo, a że nie wyglądam jak Hulk Hogan a raczej jak mała bezbronna istotka, to spotykając jakiegoś psychola mogłabym być od razu pokonana , porwana czy coś w tym stylu i miałam to bardzo jasno narysowane w swej świadomości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki jeszcze nie było późno to można było siedzieć w jakimś barze i coś jeść, co też zrobiłam gdyż dawno nic nie jadłam z nadzieją, że znowu zjem włoską pizze. Kupiłam sobie też trochę zapasów na noc. Gorzej było kiedy zamknięto wszelkie możliwe bary i kafeterie. Minęło sporo czasu, a mojego hosta jak nie widać tak nie widać. Znalazłam dostęp do Internetu, był pieruńsko drogi. Za 1 euro można było używać Internetu przez 3 minuty. Ale doszłam do wniosku, że tyle mi powinno starczyć na sprawdzenie konta couchsurfingowego i czy mój host mi coś tam odpisał, a co więcej czy się w ogóle dziś tam logował i mnie olał brutalnie czy rzeczywiście coś go zatrzymało. Okazało się, że się logował, i to całkiem nie dawno grrrr...... No to miałam czarno na białym, że na pewno już po mnie nie przyjedzie. Wpadłam na 2 wyjścia :&lt;br /&gt;-Napisałam do mojego drugiego hosta ( bo zazwyczaj najlepiej mieć dwóch w jednym miejscu w razie czego) ale ten mój drugi host to był nie tak do końca umówiony, i w sumie wyjaśniłam mu co i jak i w jakim jestem położeniu, no ale niestety jakoś moja siła perswazji nie zadziałała, w sumie z mojej winy bo się trzeba było wcześniej konkretniej dogadać.No cóż....&lt;br /&gt;- Drugie to poszukać tak zwanego Emergency Couch, czyli łóżka, miejsca do spania na ostatnią minute. Myślę, że ludzie by na pewno pomogli, zawsze w takich sytuacjach pomagają. Ale z drugiej strony była już godzina gdzieś koło 11 to zanim taki ktoś by dotarł na to lotnisko i zabrał mnie stamtąd to wylądowałabym w domu o godzinie 1 czy 2, a rano musiałabym wstać o 6 czy 7 aby z powrotem dotrzeć na to lotnisko. Tym gorzej jakby to był ktoś bez samochodu i musiałabym się tłuc jakimiś autobusami nie wiadomo gdzie jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to jedyne wyjście które mi pozostało, to spać na lotnisku. Mając w świadomości, że nie mam zielonego pojęcia jak to się robi i gdzie, to postanowiłam jak to się mówi "podążać za tłumem" dlatego obserwowałam ludzi jak się zachowują i co robią, którzy zamierzają spać na lotnisku i tak dalej. W sumie jakby nie patrzeć nie miałam nic innego do roboty, nie miałam żadnej książki do czytania, nikogo do pogadania no po prostu jakaś masakra siedzieć, bez celu i nie mieć co robić. Szukałam więc dobrego miejsca do spania. Ludzie tam byli profesjonalnie przygotowani jakieś karimaty namioty, a ja co ? Nie mam nic :D No to poszłam sobie usiąść na krzesła, ale z powodu poręczy nie było to dobre miejsce do spania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jakby się nie chciało, to jeśli człowiek chce spać, to musi przynajmniej być w pozycji poziomej wyprostowanej, chyba że jest bardzo zmęczony, albo bardzo pijany to w każdej pozycji zaśnie. Ale ja nie byłam ani bardzo zmęczona ani bardzo pijana. Byłam przestraszona, nie tyle, że będę musiała spać w niekomfortowych warunkach, co tyle, że nijak do tego nie jestem przygotowana ani fizycznie ani psychicznie. I w dodatku sama, z bagażami gdzie wokół czai się mnóstwo włochów zastanawiając się pewnie co robi tu ta blondynka sama.... Dzięki temu mój poziom adrenaliny był tak wysoki, że uniemożliwiał mi cokolwiek a już na pewno spokojnie zaśnięcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Także, ubrałam się w moją skórzaną kurtkę z milionem kieszeni, wszystko co cenniejsze powkładałam do nich , na wypadek gdyby mnie chcieli okraść to przynajmniej będę to czuła. W pozycji siedzącej na krześle położyłam (a raczej zgięłam w pół) się na moim plecaku (też ze względów bezpieczeństwa) i jakoś po 3 godzinach zanudzania się kiedy adrenalina zmęczyła mój organizm około godziny 1 poszłam spać. Wszyscy inni czekający zrobili to samo więc nie było aż tak źle... Jednak mój błogi sen jeśli można to tak nazwać w tych warunkach nie trwał za długo bo po godzinie po 2 ekipa sprzątająca wszystkich wybudzała, każąc się przemieścić na stronę bardziej wyjściową z lotniska.Bo tą część sprzątają i zamykają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzi było tyle, że prawie nie starczało miejsca na ziemi. Mi się udało zdobyć krzesło, a inni leżeli normalnie na ziemi. Wyglądało to trochę jak przytułek dla bezdomnych, chciałam zrobić zdjęcie, ale bałam się wyciągać aparat, żeby mi go znowu nie ukradli. Pomimo, że miałam krzesło to było ono mega nie wygodne i nie dało się na nim spać. Musiałam więc wyjąć mój jedyny ręcznik rozłożyć na ziemi i się na nim położyć. Jakiś sweter posłużył mi za poduszkę, a szalem przykryłam się. W nowym miejscu było trochę zimno bo na przeciwko były drzwi wejściowe i wiało chłodem. Leżenie na ziemi nie było za przyjemne ani miękkie, ale byłam tak zmęczona, że szybko zasnęłam. Oczywiście mój sen znowuż nie trwał za długo bo ledwo udało mi się zasnąć a ok godziny 5 zaczęto nas budzić i przepędzać z ziemi argumentując, że zaraz będą przychodzić ludzie i ma tu być miejsce do chodzenia. Poszłam więc usiąść na krzesło na którym siedziałam za pierwszym razem, i starałam się usnąć na siedząco. Niestety już nie dało rady..... Siedziałam więc taka na wpół zdechła czekając na ten samolot do Polski, który miał być za 3 godziny. I tak siedziałam i siedziałam, aż w pewnym momencie coś poprawiło mój humor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedząc tak, oczywiście obserwowałam ludzi siedzących obok mnie aby wyczaić czy są oni bezpieczni i mnie nie okradną i nagle dwóch chłopaków siedzących po mojej lewej stronie zaczęło coś mówić po polsku. Ja taka niedospana, rozespana wyłapałam to, ale nie byłam pewna czy aby na pewno był to polski język. To było jak taki cud nad Wisłą czy so innego podobnego, pierwszy raz od dwóch tygodni słyszę język polski...aż dziwnie mi brzmial. Popatrzyłam się na nich i czekałam, aż znowu coś powiedzą. Cisza...... Hmmmmm...... pomyślałam sobie, jak tu ich skłonić do tego żeby coś powiedzieli. Wpadłam na ciekawy pomysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymyśliłam, że wyjmę moją kartę pokładową na samolot, na której są zamieszczone gigantycznymi literami skróty państw, imię i nazwisko pasażera i będę udawała, że sprawdzam o której godzinie mam lot niechcący pokazując im to ogromne PL. Gdyby byli z Polski to się odezwą, a jak nie no to się nie odezwą. Jak pomyślałam tak zrobiłam. I był to rewelacyjny pomysł. Od razu się zaczęło :&lt;br /&gt;- Ty jesteś z Polski ? - zapytali&lt;br /&gt;- Tak. :)))))) Uśmiechnęła się dusza moja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, że koledzy byli na Sycylii na wakacje i wracają do Polski, (byli z Warszawy) tym samym samolotem. No i od tamtej pory trzymałam się z nimi dla bezpieczeństwa i towarzystwa. W samolocie, i w Krakowie cały dzień spędzaliśmy razem gdyż moja hostka była dostępna dopiero wieczorkiem ..... Ciekawe było takie poczucie, gdy wstąpiliśmy do restauracji i zamówilismy obiad za 30 zł .... Co to jest 30 zł w stosunku do hiszpańskiego 15 euro heh.... Nie czuć marnotrastwa pieniędzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przespanej nocy u mojej hostki planowałam wstac wcześnie rano aby isć łapać stopa do Bydgoszczy.&lt;br /&gt;No ale trochę mi to nie wyszło, i zanim dotarłam na końcowy punkt Krakowa była godzina jakoś 13.00 A mając w głowie że do Bydgoszczy z Krakowa z przesiadkami się jedzie prawie cały dzień to wątpliwe było to ażebym dotarła tego samego dnia. No ale stanęłam na przystanku z karteczką "OLKUSZ" , tak na początek , który znajduje się około 30- 50 km od Krakowa, słoneczko trochę grzało więc byłam nawet zadowolona bo troche wymarzłam w nocy. Ludzie na przystanku patrzyli na mnie z zaciekawieniem. No i po jakimś czasie zatrzymał się samochód. Starszy Pan.&lt;br /&gt;- Mogę panią zabrać do tego Olkusza. A gdzie pani dalej jedzie? - zapytał już w samochodzie. &lt;br /&gt;- Do Częstochowy - odpowiedziałam. Gdyż z praktyki wiem, że jeśli się ktoś nie pyta to lepiej od razu nie mówić swojego miejsca ostatecznego, tak w razie gdyby z jakiś powodów trzeba było wydostać się z samochodu, i aby nie wyszło , że się ucieka.(taki savoir vivre autostopowy heheh)&lt;br /&gt;- A dalej ?&lt;br /&gt;- Do Łodzi. - Wymieniam po kolei większe miejscowości na naszej głównej drodze krajowe numer uno.&lt;br /&gt;Po krótkiej rozmowie, która miała zapewne wnieść trochę zaufania Starszy pan zapytał.&lt;br /&gt;- A jaki jest punkt docelowy ?&lt;br /&gt;- Bydgoszcz - w końcu mu powiedziałam , skoro taki zainteresowany.&lt;br /&gt;- Oooo... A ja jestem z Łochowa (kawałek za Bydgoszczą) To mogę Panią do Bydgoszczy zabrać. (ciekawe, że nie zwróciłam uwagi na tablice rejestracyjne pojazdu wcześniej)&lt;br /&gt;- Zobaczymy - pomyślałam i powiedziałam na głos heheh...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie Pan wydał się mega przemiły i mega interesujący opowiadał mi o swoim życiu, mieliśmy z dwie przerwy na coś do jedzonka. Zafundował mi kawę i frytki, chociaż odmawiałam.&lt;br /&gt;Opowiadał o swoich podróżach i jak okazało się po 2,3 godzinach że to co mówi jest wiecznie interesujące to mu powiedziałam, że może mnie zawieźć do samej Bydgoszczy to posłucham jego niesamowitych opowieści. ( jakie to czasy nastały kiedy człowiek jest wybredny nawet w kierowcach od autostopu hehe)&lt;br /&gt;Z tego co dzisiaj pamiętam.... a jest tego niewiele niestety bo nie zapisywałam jeszcze tego to dowiedziałam się:&lt;br /&gt;- o nim i o jego żonie, że zawsze lubił podróżować, a jego żona nie bardzo.&lt;br /&gt;- że zabrał ją kiedyś na wycieczkę objazdową za granice to ona wolała odpoczywać a on zwiedzać.&lt;br /&gt;- że pojechali kiedyś do Turcji , i porwali ją prawie jacyś Turcy i chcieli ją sprzedać, i opowiadał o tym jak się komicznie z nimi bił o żonę, i jak go otoczyli i co nalezy w takiej sytuacji robić.&lt;br /&gt;- Jak im kiedyś zabrakło płynu chłodzącego za granicą w samochodzie i musiał iść na piechotę wiele kilometrów w upale, i jak spotkał polaków to mu nie chcieli za free pomóc tylko żądali ogromnej ilości pieniędzy za trochę płynu.&lt;br /&gt;- Że on uważa, że jeśli chodzi o żeniaczkę to kobiety ze wschodu są najlepsze, bo mają dobrą dusze ( po części mogę się zgodzić bo znam parę takich)&lt;br /&gt;- że zawsze jeździ tą drogą szybko i dostaje mandaty, a że wiezie mnie to jedzie wolniej, i może nie dostanie mandatów, i że dzięki temu nie zatrzymała go jeszcze ani razu policja i że mu przynoszę szczęście hehe...&lt;br /&gt;- więcej nie pamiętam ale było tego dużo i ciekawie...&lt;br /&gt;W Bydgoszczy zostałam wysadzona aż pod samym domem heheh... i o godzinie 20.00 Więc pięknie, miałam szczęście , że pierwszy kierowca i aż pod sam domeczek w niecałe 6,7 godzin. :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-1572093206868701885?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/1572093206868701885/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/03/pierwsze-w-zyciu-przymusowe-nocowanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/1572093206868701885'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/1572093206868701885'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/03/pierwsze-w-zyciu-przymusowe-nocowanie.html' title='Pierwsze w życiu przymusowe nocowanie na lotnisku w Bergamo, Włochy'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-6691419785734707198</id><published>2010-02-19T13:46:00.000+01:00</published><updated>2010-05-16T01:17:25.105+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Barcelona'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hiszpania'/><title type='text'>Szczęście w nieszczęściu w Barcelonie - czyli jak mnie okradli</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po zwiedzeniu głównych różnych atrakcji oddaliśmy się wspólnej integracji i spacerkowi ogólnie po mieście i zwiedzania architektury budynków i rozmowy ze sobą. Pech akurat chciał, że w pewnym momencie spadł mi aparat na ziemię. Byłam okropnie zła. Bo jeden zepsułam przed wyjazdem i dokładnie w taki sam sposób i było za mało czasu żeby go naprawić, więc trzeba było kupić nowy. I nowy miał niecałe 2 tygodnie a ja go zepsułam!!!!&amp;nbsp; Jaaaa.. tyle kasy znowu na marne, i jeszcze zepsułam!! Tak mi feralnie upadł, że spadł na obiektyw. Hmmm.. wiedziałam co to oznacza. Obiektyw zaczął się wysuwać i wsuwać, mechanizm się mu popsuł najwidoczniej. Zdjęcia od czasu do czasu można jeszcze było zrobić, ale generalnie z wielkim trudem się uruchamiał i ciągle mu się ruszał ten obiektyw.Przestraszyłam się troszkę i wyjęłam z aparatu baterię, żeby się to tak masakrycznie nie ruszało. Baterie schowałam do torby a aparat schowałam do pokrowca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy dotarłam na lotnisko w Gironie okazało się, że jest jeszcze trochę czasu jakieś pół godziny. Doszłam do wniosku, że mogę coś zjeść w końcu,a że McDonald był całkiem blisko, to pomimo, że go nie cierpię to tania cena skusiła mnie do pożywienia się w tym lokalu. Ciekawe było , że panowie z obsługi&amp;nbsp; mówili po angielsku, a przynajmniej ten co mnie obsługiwał. Chyba z 5 minut dyskutowałam z nim na temat tego co chce, i czemu nie ma tego co chce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kupiłam, poszłam zjeść i odeszłam od stolika na miejsce siedzące gdzieś dalej. Zostało 20 minut do odlotu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to sobie pooglądam zdjęcia - pomyślałam. Otwieram torbę szukam aparatu.... nie ma..... sprawdzam wszystkie kieszenie nie ma.... kurna... gdzie ja go wsadziłam ????&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;OKRADLI MNIE!!! NO NIEE!!! na koniec moich wojaży zagranicznych, nie dość, że rozwaliłam aparat to mi go jeszcze ukradli!! I tak zaczęłam sobie myśleć, gdzie ja go mogłam zostawić, byłam już w strefie bezcłowej po odprawieniu się, ani w tą ani w tą wyjścia nie ma na razie, teren poszukiwań niewielki więc kurcze skoro go tu miałam niedawno to gdzieś tu musi być.... Ale gdzie... Poszłam do Mcdonalda&amp;nbsp; i się zapytałam.Byłam bardzo pozytywnie zdumiona poziomem pomocy i szybkościa reakcji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Czy nie widział pan tutaj może aparatu zielonego, bo chyba go gdzieś tu zostawiłam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A przy którym stanowisku robiła pani zakupy i ile minut temu ?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Przy 3, jakieś 5 minut temu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Momencik pojdę zobaczyć na zaplecze na kamerze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekamm... i czekam.... minęło niecałe 5 minut. Pan wrócił i oznajmił mi, że widział na nagraniu jak ktoś przy kasie mi kradnie ten aparat, i nawet mają go nagranego, jakiś rumuńsko - czarny koleś z lokami. Pobiegli po policje a mi kazali tam czekać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Policja kompletnie nie mówiła po angielsku ale chyba trochę rozumiała. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Hablas Espanole ? (Czy jakkolwiek się to pisze) - zapytał się mnie policjant.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie , tylko Inglisz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to pokazał mi na migi , że mam zostać tutaj i czekać na niego.OK.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To stałam czekałam obserwowałam, lud się zrobił niespokojny, no coś się dzieje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Patrzyłam na zegarek i myślałam sobie , że poczekam do czasu aż wszyscy ludzie wejdą, do samolotu będę ostatnia to zaoszczędzę trochę czasu jeszcze na szukanie tego aparatu. W sumie miałam jakieś 25 minut.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po 5 minutach przyszedł policjant i mówi mi, że nie mogą znaleźć tego kolesia i wzięli do pomocy kobietę, z obsługi która poszła zobaczyć na nagranie gdzie był tego koleś- złodziej i rzekomo go widziała, i szukali szukali, szukali ......&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po jakimś czasie ja wpadłam w ciemną rozpacz i nie dlatego aparatu, tylko dlatego że wszystkie 800 zdjęć, które narobiłam były w tym aparacie, i w sumie to one cenniejsze od wszystkiego. A teraz wracam do domu niedługo, i nawet nie będę miała żadnych zdjęć... No większa porażka nie mogła mnie spotkać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak sobie chodzę w tą i z powrotem zdenerwowana i zniecierpliwiona ze łzami w oczach i żalem w sercu, ludzie się mi przyglądają co ze mną nie tak. I tak sobie pomyślałam w pewnym momencie, że zastosuje terapię szokową, bo jak zaginęłam w Chorwacji i przechodzili tuż obok mnie ratownicy,którzy mnie szukali, a ja zamiast się zgłosić to z szoku się ukrywałam, to w momencie kiedy się na mnie patrzyli i przechodzili bardzo blisko przyglądając się czy ja to ja to czułam się strasznie zestresowana i tylko powstrzymywałam od gwałtownych ruchów, żeby nie dać po sobie poznać, że to ja. Poza tym mam prawie do perfekcji opanowaną mowę ciała i wiele mogę z niej wyczytać, dlatego też stwierdziłam, że zacznę chodzić obok tych ludzi którzy tam siedzą, taka zapłakana i przyglądać im się perfidnie, żeby może kogoś - złodzieja zestresować,:D I tak zaczęłam chodzić obok tych ludzi.I jeden się mnie pyta, (nawet wyglądął tak podobnie rumuńsko) co się stało. To mu mówię, że mi ktoś ukradł aparat i że w sumie  kij z aparatem , ale teraz nie mam żadnych zdjęć, no i że go szukam,  dlatego tak chodzę i się rozglądam i że ryczę z tego powodu, i że policja szuka już złodzieja i że  wiedzą jak on wygląda bo się nagrał na film. No i z mojego punktu widzenia, koleś zachowywał się z deka podejrzanie... Bo już samo zapytanie co się stało z mojego psychologicznego punktu widzenia jest jakby przełamaniem bariery z jednej strony i narzuceniem podejrzenia na niego z drugiej.No i policjanci zauważyli co ja czynię, i że rozmawiam z tym kolesiem. I podeszli coś do mnie mówiąc , czego nie zrozumiałam, i do kolesia po angielsku, żeby pokazał swój aparat. A on , że ma tylko swój, i ze żadnego innego nie ma. A policjant, że pasuje do człowieka z nagrania i że ma rozpakować torbę. Heeeeh.... No i rozpakowywał przy mnie, pokazał swój aparat, a policjant się pyta czy to mój. Na upartego mogłabym powiedzieć, że to mój :D miałabym za free drugi aparat, ale mi bardziej chodziło o zdjęcia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to dali mu spokój i dalej szukali. Minęło 20 minut. Jakiś inny lot się szykował a mnie wziął stres, że jeśli złodziej jest w tamtej grupie odlatujących to odleci zaraz z moim aparatem. A Obsługa dalej szukała tego kolesia, to tu to tam to po jakichś zakamarkach. No i w końcu patrzę, że i na mój lot się łądują.... No nie... a mojego aparatu jak nie ma tak nie ma. Poczekałam jeszcze 5 minut, i idę do policjanta i mu mówię, że ja muszę iść bo mi zaraz samolot odleci. To ten, że mam zadzwonić jutro do biura rzeczy znalezionych tu na lotnisko, to się może znajdzie. Świetnie... Tylko, że ja nie mam jak wrócić do Barcelony :D Bo jutro to ja lecę do domu z Madrytu. No ale nic... Mówię do niego tylko, że ten aparat był mały bardzo i w kolorze zieleni... i tak mu pokazuję na jego koszule.... green był taki green, (jak świetnie że ma kolor zielony, oryginalny od wszystkich)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i nic , poszłam w kolejkę bo już nie miał kto wchodzić i byłam ostatnio. Zaczęłam na dobre wyć jak bóbr... i mając jeszcze większy żal w sercu, że nie mam fot i&amp;nbsp; bezmyślnie chciałam przejść sobie przez bramkę zapominając o tym, że muszę pokazać kartę. Babka mnie zatrzymała i prosi o nią, i taka dramaturgia sytuacji w tym momencie była, ja się schylam, łzy mi leca jak grochy, włosy mi opadają, nic nie widzę, wnerwiona i zdenerwowana zarazem i nie mogę w dodatku znaleźć tej karty pokładowej. I szukam i szukam.... i nagle ktoś mnie puka w ramię. To ten sam policjant..... i podaję mi mój aparat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- OOOOOOOOOOOO....!!!!!!!!!!!!!!! Mój aparat!!!!!!!!!!!!!!!!!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ale nie ma baterii - wskazał policjant.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Wiem,bo ją wyjęłam, ja ją mam!!!!!!!!! :)))) i dziękuję, prawie mu się rzuciłam na szyję.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wbiegam do tego samolotu jako ostatnia, patrzę że prawie wszystkie miejsca zajęte, o miejscu przy oknie mogę zapomnieć. I nagle jakiś starszy facet do mnie mówi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Czy chce Pani usiąść przy oknie ?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ależ oczywiście - siadam i jeszcze w mega szoku nie mogę uwierzyć własnemu szczęściu .Mam swój aparat, i siedzę przy oknie. Zupełnie tak jak chciałam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Czy pani jest zdenerwowana, czy to tylko takie moje wrażenie - zapytał pan który siadając obok mnie ustąpił mi miejsca przy oknie w samolocie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Jestem zdenerwowana - odpowiedziałam i opowiedziałam mu historię z zepsuciem i&amp;nbsp; kradzieżą mojego aparatu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyjęłam, pokazałam mu, i dodałam, że tylko dlatego, że wcześniej zwaliłam go na ziemię i ruszał się nieustannie obiektyw wyjęłam z niego baterię. I myślę, że tylko dzięki temu odzyskałam mój aparat z powrotem. Bo jak go złodziej zabrał (razem z pokrowcem) zobaczył, że aparat ma uszkodzony obiektyw, który się nie wsuwa, tylko jest wysunięty, i że w ogóle się nie chce włączyć, to na pewno nie pomyślał, że to tylko dlatego, że nie ma baterii i na pewno też tego nie sprawdził. I tak zostawił aparat w łazience - bo tam go znaleziono , a pokrowiec sobie zatrzymał. No po prostu szczęściara jestem taką, że to mało nazwać.. I jak tu nie mówić o związkach losowych... Tak to miało być, miałam rozwalić ten aparat, żeby wyjąć z niego baterię i żeby złodziej uznał go za niesprawny. Bo pewnie los miał mnie doświadczyć o tą&amp;nbsp; kradzież. Zresztą ja mam poczucie, że istnieją zawsze jakieś powiązania między zdarzeniami, między większością i że zawsze coś się dzieje po coś, w jakimś dalszym celu, tak jak rozwalenie mojego aparatu miało się przyczynić do wyjęcia przeze mnie baterii i dzięki temu zostawienia aparatu przez złodzieja i odzyskania go przeze mnie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby szczęścia było więcej, to pokazując temu panu ten słynny aparat, zapytałam się czy nie ma on pomysłu w co ja go mogę teraz wsadzić. Bo jak miałam pokrowiec, to chronił wysunięty obiektyw, a teraz nie mam nic, i boję się, że ten obiektyw się może jeszcze bardziej zniszczyć. Na co wziął on ten mój aparat, wziął swoją paczkę papierosów, wyrzucił wszystkie i wsadził do niej mój aparat. Jak milutko :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki temu miałam pewność, że mój aparat chociaż trochę jest chroniony. Szczęścia było mi ciągle chyba za mało, albo to jakaś rekompensata, bo okazało się, że po jakimś czasie pod wpływem nacisku tego pudełka po papierosach na obiektyw, wsunął się on na swoje miejsce i mój aparat był nadal sprawny. Sam się naprawił. HAHAHAHAHA.....&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak oto moje szczęście w nieszczęściu się odbyło po raz któryś w moim życiu. Jestem dzieckiem szczęścia i mam 7 zmysł. To już prawie pewne. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-6691419785734707198?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/6691419785734707198/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/02/szczescie-w-nieszczesciu-w-barcelonie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/6691419785734707198'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/6691419785734707198'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/02/szczescie-w-nieszczesciu-w-barcelonie.html' title='Szczęście w nieszczęściu w Barcelonie - czyli jak mnie okradli'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-7816239427728786977</id><published>2010-02-16T23:10:00.000+01:00</published><updated>2010-05-16T01:17:25.105+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Barcelona'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hiszpania'/><title type='text'>Barcelona w 6 godzin</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniedziałek, cudownego września 2009.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyfruuuwam do Barcelony!!!! Kocham takie, życie. Tyle się już nalatałam a każdy lot kosztował mnie 1 euro. Nakupowałam tyle biletów, że zabrakło mi czasu żeby je zużyć. :)))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakimś dziwnym trafem miałam dwóch hostów, kobietę i mężczyznę. Mężczyzna posiadał motor i oferował mi obwiezienie po Barcelonie w ekspresowym tempie, co mi bardzo pasowało bo miałam na zobaczenie w miarę wszystkiego jakieś 6 godzin tylko by potem wsiąść z powrotem w autobus do Girony na lotnisko i z powrotem lecieć do Madrytu.&amp;nbsp; Ciekawe jest to, że pomimo, że zapłaciłam po 1 euro za bilety lotnicze to za autobus musiałam już zapłacić 21 euro w 2 strony :) To już średnio fajnie, ale nie było czasu na autostopy ani na pociągi, podjeżdżał autobus to dobre i to, chociaż drogie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S3sSMeONmOI/AAAAAAAAB6w/WoSVhzvJH_s/s1600/DSCN1213%20ostrosc%20sama%20ja.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="560" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S3sSMeONmOI/AAAAAAAAB6w/WoSVhzvJH_s/s640/DSCN1213%20ostrosc%20sama%20ja.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do ostatniej chwili miałam dylemat, bo dwóch hostów to tak nie bardzo się da pogodzić, koleś z motorem bardziej mi pasował, bo miałam możliwość szybszego przemieszczenia się pomiędzy obiektami oglądanymi. Ale kiedy go spotkałam to okazało się, że praktycznie nie umie mówić po angielsku. I co mi po jego towarzystwie skoro nawet nie pogadamy. Kobieta również mnie odnalazła, pomimo, że ją trochę na początku olewałam z dwóch powodów - nie wsadzimy jej jako trzeciej na motor, i oszczędności kasy na komórce. Ale dzięki Bogu , że jej tak do końca nie olałam bo się okazało super babką. :) Zaoferowała mi bilety na przejazdy komunikacją miejską bo jest droga i że mam się nie krępować tylko kasować.... No nieeee... to się w ogóle kłóci z moim jeżdżeniem na gapę wszędzie, no ale się bardzo upierała więc nie miałam innego wyjścia. I teraz problem kogo wybrać :) Motorzystę czy ją z biletami. Oczywiście wybrałam kobietę bo koleś stał i tylko wgapiał się we mnie jak wół na malowane wrota i powiedziałam mu że się spotkamy na miejscu następnym.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogólnie byłam cały czas zestresowana, że nie zdążę nic zobaczyć hehehe... więc ustaliłam sobie taki plan działania, żeby było jakoś wszystko po drodze i szybko.Poszliśmy najpierw do parku Guell, który jest parkiem z moich snów i bardzo go chciałam zobaczyć :)) I zobaczyłam.... i umarłam. Jaki on ładny, jaka architektura! Normalnie chatki z piernika, i palmy moje ukochane ... :)) Ach tyle ładnych rzeczy widziałam .&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S3sKTAXAqwI/AAAAAAAAB44/J_Q52PAjvaA/barcelona2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S3sKTAXAqwI/AAAAAAAAB44/J_Q52PAjvaA/barcelona2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S3sR_JJOyfI/AAAAAAAAB6s/nH1W5hS3hR0/s1600/DSCN1124%20%5B1600x1200%5D.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="276" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S3sR_JJOyfI/AAAAAAAAB6s/nH1W5hS3hR0/s400/DSCN1124%20%5B1600x1200%5D.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S3sRZ4pqwtI/AAAAAAAAB6g/LBKOFnPP9K8/s1600/DSCN1123%20przyciety.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S3sRZ4pqwtI/AAAAAAAAB6g/LBKOFnPP9K8/s640/DSCN1123%20przyciety.JPG" width="444" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Miałam jeszcze zamówionego 3 hosta do oprowadzania, ale poinformował mnie on że przyjmuje tego dnia akurat dziewczynę też z Polski i też blondynkę heheh.... I że możemy się spotkać po południu. Co najlepsze okazało się, że ta dziewczyna jest z Bydgoszczy.... HAHAHA. No nie źle.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Przez ten czas zdążyłam zwiedzić większość głównych atrakcji, Park Guell, główną ulicę, parę pomników architekturę Gaudiego po drodze, i inne różne, porty i nawet byłam parę minut na plaży i udało mi się dotknąć wody hehehehe....&amp;nbsp; :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Co najlepsze byłam tak tym podekscytowana, że nie jadłam tego dnia prawie nic, nie zdążyłam nawet zjeść śniadania, kupiłam sobie tylko w Barcelonie po drodze dokądś tam jakąś kanapko - bagietkę która kosztowała mnie 3 euro i picie i tyle. Oczywiście wszystko dzięki mojej hostce, bo oczywiście sama po angielsku bym przenigdy w życiu tego nie załatwiła... Ach Ci Hiszpanie... nawet się nie starali mówić po angielsku w sklepach. Wszystko było na wariackich papierach, bo ciągle się bałam, że nie zdążę. Jednak nie było co się tak denerwować ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-7816239427728786977?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/7816239427728786977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/02/barcelona-w-6-godzin.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/7816239427728786977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/7816239427728786977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/02/barcelona-w-6-godzin.html' title='Barcelona w 6 godzin'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S3sSMeONmOI/AAAAAAAAB6w/WoSVhzvJH_s/s72-c/DSCN1213%20ostrosc%20sama%20ja.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-5959520477674626504</id><published>2010-02-16T15:52:00.007+01:00</published><updated>2010-06-21T21:47:17.114+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hiszpania'/><title type='text'>Różnonarodowo w Toledo !</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Któregoś to dnia mojego pobytu w Madrycie (wrzesień 2009), doszłam do wniosku, że szkoda marnować czas. Jest piątek, w sumie widziałam już większość rzeczy w Madrycie, w niedziele mój madrycki host chciał mi pokazać rynek.W poniedziałek miałam lecieć do Barcelony na jeden dzień, a we wtorek już z powrotem do do domu, z przesiadką we Włoszech. Także został mi jeden dzień do wykorzystania - sobota - .&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aby maksymalnie wykorzystać czas pomyślałam sobie, że fajnie byłoby pojechać do Toledo, bo jest ono nie daleko Madrytu i podobno warto jest zwiedzić. Zaszłam więc owego piątkowego dzionka na stacje główną pociągów i wszelkich innych możliwych rzeczy aby się dowiedzieć jak się do tego Toledo dostać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogólnie gmach tego był wielki i kilku piętrowy, a czegokolwiek informacji na temat pociągów nie widać .... ech. I żadnych angielskich wskazówek.... ech .. No to jedyne co mi przyszło zapytać się kogoś gdzie tu jest informacja. Ale jedyne co się dowiadywałam to to, że nikt nie mówi po angielsku ech ... Zdenerwowana wbiłam się do jakiegoś pomieszczenia gdzie ktoś siedział i pytam się o ta informacje , każdy mnie odsyła do następnego biurka bo nie mówią po angielsku... hahah.... jaka porażka, zupełnie jak w Polsce (idź pan tam , tam będą wiedzieli)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy w końcu wylądowałam przy anglojęzycznym biurku, pan mnie zapytał o numerek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Panie ja nie chce numerka, ja chce wiedzieć gdzie dworzec PKP, jakaś informacja na ten temat cokolwiek&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ale gdzie ma pani numerek,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ale ja nie w sprawie żadnego numerka, no po cooooo mi pan jakieś numerki wciska - pomyślałam sobie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ale musi mieć pani numerek.....&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oooooo.....po 5 minutach wymiany bezsensownych zdań mój poziom irytacji dosięgnął szczytu. A pocałuj się pan w oko... sama sobie znajdę. I wyruszyłam dalej. Świetnie jest ogólnie się poruszać po Hiszpanii nie znając języka hiszpańskiego.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W końcu ktoś mi wskazał które to dworzec. Nie dziwię się, czemu nie mogłam tego znaleźć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7S5NxPhI/AAAAAAAACnE/cmzMWZa2H5s/s1600/DSC02559.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7S5NxPhI/AAAAAAAACnE/cmzMWZa2H5s/s640/DSC02559.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogólnie to dżungla!!! Ale świetny pomysł :) Dżungla na dworcu&amp;nbsp; :D&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znalazłam kasy i..... rozkminiłam o co chodziło z tymi numerkami, którego pan żądał ode mnie poprzednio gdzieś tam. Numerki te drukowane były automatycznie z maszyny dla każdego kto w ogóle chciał podejść do biurka i się o cokolwiek zapytać. No to genialna jesteś Iza - pomyślałam sobie- nie dość, że nie miałaś numerka to jeszcze się chamsko wbiłaś w kolejkę hahaha... cala ja&amp;nbsp; :D Dlatego tym razem postanowiłam zrobić to bardziej po ludzku i poczekać na swoją kolej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dostałam ulotkę informacyjną na temat godzin odjazdów oraz wyjaśnienie że w weekendy najwcześniejszy jedzie o godzinie 9.30 bodajże, ale że należy przyjść wcześniej i kupić żeby były miejsca. Nie do końca zrozumiałam o co temu panu chodziło kiedy mówił o tych wolnych miejscach, bo tak średnio po angielsku mówił i nie do końca rozumiał milion razy powtarzane przeze mnie pytania. Przekonać się o tym miałam jednak dopiero następnego dnia.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O godzinie 19 wróciłam więc do domu, cala radosna i przeszczęśliwa, że się czegoś dowiedziałam. Chciałam wyciągnąć hosta na tą wycieczkę, ale on stwierdził, że to jest nudne... heh. Wszystko dla niego było mega nudne. No to co tu zrobić, samemu to tak trochę może być nudne jechać, nie wiadomo jaka droga , zresztą w całej tej podróży oprócz czasu spędzonego z hostami byłam sama i czasem jednak przydałoby się jakieś towarzystwo na czas tak zwany "niezręczny". Ale tak sobie myślę, godzina 20, wyjazd jutro o 8, kogo ja o tej godzinie wynajdę? A jednak wpadłam na genialny pomysł !! Napisałam na couchsurfingu na grupie madryckiej i toledo, że poszukuje oprowadzacza w toledo i&amp;nbsp; kompana do podróży na jutro rano i że to pilne i od razu podałam swój numer telefonu aby się kontaktowali nawet nocą :) A co mi tam. I ku mojemu zdziwieniu, bo w sumie nie miałam nadziei , że się ktokolwiek zgłosi tak późno, odezwał się jeden kolega - Brazylijczyk mieszkający w Madrycie, chętny także jechać zwiedzić Toledo. No to świetnie, szczegóły dograliśmy przez skype'a. Sobota 8:30 umówieni przed kasami, żeby kupić bilet na 9:30. Znaleźli się także inni chętni, kolega z Wenezueli przebywający w Madrycie zaoferował, że może do nas dołączyć w Toledo i z powrotem nas odwieźć samochodem, więc nie mamy kupować biletów powrotnych na pociąg. Świetnie!! W ciągu nocy mój telefon jeszcze kilka razy pikał, zgłosiły się tez jakieś dziewczyny, ale w późniejszym czasie zaginęły gdzieś w akcji, więc już nie zaprzątałam sobie nimi głowy. W końcu 3 ludków wystarczy do towarzystwa :)&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Noc ogólnie była straszna, bo byłam tak tym podekscytowana, że nie mogłam zasnąć. Musiałam tez wstać o 6 żeby się zdążyć wyrobić, coś przekąsić (bo to nigdy nie ma czasu na jedzenie hehe) i dotrzeć do tej stacji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i ogólnie zdążyłam. 8.30 czekam na mojego brazylijskiego kompana.... 8.40 .... 8.50 ..... Nie ma go, dzwonie. Zaspał!! Grrrr..... Zdąży dopiero na 11. No dobra to trzeba będzie poczekać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poszłam więc sama sobie kupić bilet, na pociąg już nie o 9:30 a o 10:30 skoro on i tak nie zdąży na ten pierwszy. I co się dowiaduje???&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie ma już miejsc...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No jak to nie ma miejsc? Hahaha... Takie pojęcie w moim słowniku nie funkcjonuje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Normalnie nie ma już miejsc.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A czy są jakieś jeszcze inne godziny odjazdów gdzie są wolne miejsca?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie ma.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Jak to nie ma ? Przez cały dzień nie ma wolnych miejsc w pociągu do Toledo, który jeździ co&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; godzinę????!!!!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Są dopiero o 12:30.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- O Boże.... no o to mi chodzi. To się dogadaliśmy :D To poproszę jeden bilet.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Co ciekawe, pan w kasie kompletnie nie rozumiał słowa "zniżka" (w ogóle mało co rozumiał) Starałam się mu wytłumaczyć, że jestem studentką i że przysługuje mi zniżka. Oczywiście nie wiedział o co chodzi, a jak już wiedział&amp;nbsp; mniej więcej to stwierdził, że nie mam zniżki. Więc co się robi jak przekaz ustny zawodzi ?Stosuje się inny przekaz np pokazowy :) Dlatego wyjęłam moją kartę studencką euro26 i mu ją pokazałam, że jestem pewna, że na to mam zniżkę. Oczywiście w ogóle tej karty nie znał (bo tylko ISIC znał) ale jak zobaczył takiego czerwonego ludzika ten znaczek na tej legitce to stwierdził, że tak mam zniżkę, bo hiszpańscy studenci, którzy mają legitymacje też maja na niej ten znaczek i też mają zniżkę.Hahahah.... żeby było śmieszniej, wyprzedzając trochę fakty, mój brazylijski kompan miał legitkę ISIC i nie dostał zniżki. Niby nic takiego, ale ja zapłaciłam za bilet 7 euro(30 zł), a on 11euro(50 zł) heheh.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Godzina 10.00 do 12.30 trochę czasu, nie opłaca się wracać. Co by tu porobić.....&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3c-zMDeaI/AAAAAAAABLo/lVn8jJusn1Y/s1600/DSCN0914.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3c-zMDeaI/AAAAAAAABLo/lVn8jJusn1Y/s640/DSCN0914.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozwiedzałam dworzec bo był bardzo ciekawy i&amp;nbsp; postanowiłam zjeść coś normalnego. O dziwo w knajpce mieli angielskie menu z jakimiś ludzkimi potrawami Alleluja :) Miałam już serdecznie dość hiszpańskich śniadań , które serwował mi mój host, czyli samych słodkości. Nie jadło się chleba, tam chyba nawet nie ma takiego chleba w postaci której my jemy, jedynie są bagietki. Mój host nie miał bagietek, jedliśmy codziennie coś na kształt ciasta - rolady. Przez to po powrocie do kraju przynajmniej przez miesiąc musiałam kupować sobie ciasto roladowe,bo brakowało mi tego smaku tak się przyzwyczaiłam tam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zamówiłam ziemniaki, i jajko smażone z boczkiem na chlebie. Pierwszy raz od tygodnia coś ludzkiego jem heheh. :) Wyglądało smakowicie. Ciekawym dodatkiem było to,że do każdego posiłku serwują dwa napoje, co dla mnie jest totalną bzdurą. Do kawy dostałam sok heh.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3dEEprITI/AAAAAAAABLs/n_0mtcphv2E/s1600/DSCN0915.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3dEEprITI/AAAAAAAABLs/n_0mtcphv2E/s640/DSCN0915.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;I tym sposobem wybiła godzina 11 i zjawił się mój brazylijski kompan . :) Okazało się, że przez to, że ja kupowałam bilety wcześniej a on później, to ja miałam miejsce w pierwszym wagonie a on w 24 hahahah. I trzeba było kombinować, żeby razem siedzieć bo wszystkie miejsca były zajęte.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Pociąg był bardzo ładny. Z zewnątrz i w środku. Materiał na nagłówkach był każdorazowo zmieniany :) A siedzenia bardzo komfortowe.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw27fFtpuwI/AAAAAAAAA9s/ycKO_GL2Zn8/s1600/DSCN0922.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw27fFtpuwI/AAAAAAAAA9s/ycKO_GL2Zn8/s640/DSCN0922.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7UuTvexI/AAAAAAAACnI/bXfUr9XZWAs/s1600/DSC02563.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7UuTvexI/AAAAAAAACnI/bXfUr9XZWAs/s640/DSC02563.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Pociąg jechał bardzo szybko, jechaliśmy wzdłuż autostrady i widać było, że jedziemy szybciej niż samochody. Około 100 km przejechaliśmy w jakieś pół godziny. :) I wtedy przywitał nas przepiękny dworzec w Toledo .&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S3qWB2mSUFI/AAAAAAAAB4Q/ewcf1Rglb9E/s1600/DSC02565.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="371" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/S3qWB2mSUFI/AAAAAAAAB4Q/ewcf1Rglb9E/s400/DSC02565.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trafiłam tym razem na super hosta, przyjechał po nas samochodem i zawiózł do starszej części Toledo żeby nam ją pokazać. W jego zachowaniu było widać taka pasję i zaangażowanie w tym pokazywaniu. Opowiadał nam to i owo i bardzo dużo wiedział, w przeciwieństwie do poprzednich. Baaaardzo sympatyczny człowiek :) Zabrał nas na obiad do takiej klimatycznej knajpki i miał super pomysł, żeby kupić 3 różne posiłki i każdy sobie spróbuje po trochu każdego a ceną się podzielimy. I tym samym mogliśmy popróbować wszystkiego , i się najedliśmy do syta. I wyszło to niecałe 6 euro(25 zł) na głowę, co na warunki hiszpańskie jest bardzo malutko bo przeciętny posiłek kosztuje tam (12- 15 euro,50-60zł). W tym samym czasie dojechał do nas wenezuelczyk, więc było nas już czterech :)&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moim ulubionym daniem stała się Paella. Czyli taka typowa potrawa hiszpańska złożona z ryżu, różnych warzyw, i zwierząt morski :D Można tam było znaleźć małże, coś na kształt koników wodnych hehehe... i inne takie dziwności. Aleeeż to było pyszne :)))&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7gpkDx3I/AAAAAAAACnk/4H31IWuq-uc/s1600/DSC02596.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7gpkDx3I/AAAAAAAACnk/4H31IWuq-uc/s640/DSC02596.JPG" width="640" /&gt;&lt;span id="goog_572813741"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_572813742"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7iIMUkfI/AAAAAAAACno/b2f7XeGM8xA/s1600/DSC02597.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7iIMUkfI/AAAAAAAACno/b2f7XeGM8xA/s640/DSC02597.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Innym daniem było jak to nazwał mój host " mięso z jelonka bambi" :D :D Co prawda smakowało tak trochę jak nasza wątróbka, więc nic specjalnego. No ale zawsze warto było spróbować :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A tak wyglądali moi nowi znajomi, pozwoliłam sobie ich tu wkleić bo miałam z nimi naprawdę bardzo fajny czas w Toledo :)) Po środku mój host z Toledo, a po prawej Brazylijczyk.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-9getmQtI/AAAAAAAACoU/c3zAWsLnnZY/s1600/DSC02595.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-9getmQtI/AAAAAAAACoU/c3zAWsLnnZY/s640/DSC02595.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli chodzi o Toledo to jest ono bardzo piękne i zabytkowe. Mieści się tez tam zamek Alkazar, który był akurat zamknięty. W mieście znajdują się budynki, w których oczywiście mogą zamieszkiwać ludzie, ale niewielu ich tam mieszka. Z tego co opowiadał host to wynikało, że ludzie mieszkają w tej nowocześniejszej części miasta. Ale niektórzy są tak zachwyceni, że kupują mieszkania w tej zabytkowej okolicy, co wychodzi najdrożej. Jednakże nie ma tutaj aż takich warunków do życia. Nie ma sklepów spożywczych takich typowych, są tylko restauracje, jakieś kafejki, jest jakaś uczelnia. Ale i tak po większość potrzeb czy rozrywek jeździ się do nowocześniejszej części miasta. Trzeba też dodać, że ta część miasta leży na wzgórzu i jest otoczona rzeką, więc dotarcie tam i wydostanie się stamtąd to nie lada wyczyn.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7kGJG-BI/AAAAAAAACns/lvQZ2DD7M9A/s1600/DSC02600.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7kGJG-BI/AAAAAAAACns/lvQZ2DD7M9A/s640/DSC02600.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7rrBonlI/AAAAAAAACoE/RCppneDUA04/s1600/DSC02638.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7rrBonlI/AAAAAAAACoE/RCppneDUA04/s640/DSC02638.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pod koniec dnia, nasz host zabrał nas samochodem&amp;nbsp; na punkt widokowy, i muszę szczerze przyznać, że gdybym nie podróżowała w ten sposób to zapewne nigdy bym nie dotarła tam gdzie udało się nam dotrzeć samochodem. Po prostu często jest tak, że tylko miejscowi wiedzą co warto i gdzie warto się zatrzymać. I dlatego kocham ta organizację.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Widoki na różne części Toledo, zza rzeki :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7ZKwdzHI/AAAAAAAACnU/BKnEo2rrFDU/s1600/DSC02575.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7ZKwdzHI/AAAAAAAACnU/BKnEo2rrFDU/s640/DSC02575.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7mwlG4oI/AAAAAAAACn0/znSaavWsTFk/s1600/DSC02619.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7mwlG4oI/AAAAAAAACn0/znSaavWsTFk/s400/DSC02619.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7s0UUX2I/AAAAAAAACoI/dXW5o-pktwE/s1600/DSC02641.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7s0UUX2I/AAAAAAAACoI/dXW5o-pktwE/s640/DSC02641.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7ueAq0jI/AAAAAAAACoM/5CBpsUWinjg/s1600/DSC02642.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7ueAq0jI/AAAAAAAACoM/5CBpsUWinjg/s400/DSC02642.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB--BvyQadI/AAAAAAAACoY/qLML3n4Et1U/Toledo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB--BvyQadI/AAAAAAAACoY/qLML3n4Et1U/Toledo.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Usiedliśmy na murku, i dokładnie taki widok mieliśmy przez jakiś czas, rozmawiając o różnych sprawach i kulturowych róznorodnościach :)&amp;nbsp; Aż nadszedł zachód słońca.... i wtedy prawie umarłam ze szczęścia , że ten host tak to wszystko pięknie zaaranżował :)))&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stwierdziłam, że to już koniec wycieczki, a tu nie... kolejna niespodzianka.Do ulubionego lokalu na piwko :)) W którym jak wszędzie się stało. O godzinie 21.00 się pożegnaliśmy, wręczyłam mojemu hostowi symboliczną buteleczkę polskiej żubrówki na prezent, z czego był przeogromnie zadowolony. I pojechaliśmy z Brazylijczykiem i Wenezuelczykiem samochodem do Madrytu.&amp;nbsp; Potem ten Wenezuelczyk pokazywał mi różne inne miejsca w Madrycie puby czy kluby. :))) Byłam megaaa zmęczona, ale taki fajny dzionek, że wart każdego zmęczenia.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-5959520477674626504?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/5959520477674626504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/02/roznonarodowo-w-toledo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/5959520477674626504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/5959520477674626504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/02/roznonarodowo-w-toledo.html' title='Różnonarodowo w Toledo !'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/TB-7S5NxPhI/AAAAAAAACnE/cmzMWZa2H5s/s72-c/DSC02559.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-669190721183414605</id><published>2010-02-10T14:54:00.000+01:00</published><updated>2010-05-16T01:16:57.810+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Madryt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hiszpania'/><title type='text'>Zwyczaje Hiszpanów poznane dzięki hostowi.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postanowiłam zsyntetyzować wszystkie doświadczenia kulturalne których tam doświadczyłam i opublikować w jednym poście. Trochę czasu minęło od kiedy byłam w Madrycie w dodatku ciągle to nowe podróże naszły, i z braku czasu na spisanie ich coś mogło umknąć z mej pamięci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednakże te najciekawsze, najbarwniejsze czy nawet najdziwniejsze zwyczaje które pamiętam postaram się opisać.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;1.&amp;nbsp; Hiszpańskie Flamenco&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłam baaardzo, ale to baardzo zainteresowana jak to wygląda naprawdę. Poprosiłam więc mojego hosta (skoro mieszka w Madrycie to na pewno się zna) czy nie moglibyśmy iść na jakiś pokaz Flamenco. Okazuje się, że wg tego co on mówił, takie pokazy Flamenco stworzone specjalnie dla turystów są niedość, że drogie to w dodatku nie ma tego specyficznego klimatu jaki panuje podczas tradycyjnego Flamenco.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poszliśmy zatem. Wchodząc do małego pomieszczona, którego zwyczajny turysta za chiny ludowe by nie znalazł, ukryte gdzieś w podwórzu i uliczce trochę się przeraziłam.Pomieszczenie było obłożone płytkami takimi&amp;nbsp; białymi typowo szpitalno - łazienkowymi, i trochę przypominało mi gabinet do wykonywania różnych zabiegów lekarskich. Brrr....&amp;nbsp; Siedzieli już tam jacyś ludzie, i znowuż wyglądali jak jacyś żule uliczni, którzy przyszli do speluny. Ale usiedliśmy, zamówiliśmy piwo i czekaliśmy kiedy zaczną.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomieszczenie było tak małe , że wszyscy siebie widzieli, siedzieli na ławkach w kręgu ze stolikami po środku, zmieścić się tam mogło jakieś 20 osób najwyżej więc ja się trochę na tle tych ludzi odróżniałam. Może nie tylko tyle co kolorem włosów ale w ogóle ubiorem.Wzięłam ze sobą w tą podróż minimalistyczną liczbę ubrań byle się zmieściło do bagażu podręcznego do samolotu ale też, żeby jakoś po ludzku wyglądać, jednakże miałam na sobie same jasne, jaskrawe, soczyste kolory, a Hiszpanie - mężczyźni zazwyczaj ubierali się w ciemne kolory, szare albo takie bez życia. Od razu było widać , że jestem jakąś turystką.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli chodzi o pokaz to był fantastyczny, mężczyźni śpiewali, wyklaskiwali, zmieniali się kto kiedy , grali na gitarze. To było niesamowite, takie proste, takie tradycyjne, w takim miejscu jeszcze istnieją zwyczajne posiedziska gdzie każdy może wejść, przysiąść się posłuchać a i może wziąć udział :))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I znowu to dzięki mojemu hostowi. Gdyby nie on to nigdy bym na coś takiego nie wpadła, że to tu , że w ogóle istnieje :))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Flamenco wszędzie w mieście było raczej nastawione na turystów, wszędzie wisiały ogłoszenia kluby Flamenco, ale raczej było to coś w rodzaju reklamy zwyczajnego klubu niż Flamenco takiego prawdziwego. Na bazarze niedzielnym można było kupić strój do Flamenco, różne dodatki , wachlarze, oczywiście nie mogłam się oprzeć żeby czegokolwiek chociaż sobie nie zakupić (oczywiście rozmiarowo małego, by się zmieściło do torby do samolotu) także w różnych sklepach można było zakupić różne fajne rzeczy. uwagę mą przyciągnęły laleczki.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3DO5EspXI/AAAAAAAABBw/5GNzO1ryPdM/s1600/DSCN0777.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3DO5EspXI/AAAAAAAABBw/5GNzO1ryPdM/s640/DSCN0777.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Albo ubrane w różne fikuśne sukieneczki, albo też jakieś plastikowe czy inne figurki.przesłodkie, ale z deczka za drogie, jak na mój skromny podróżniczy budżet. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3Djgg6_yI/AAAAAAAABB8/vBZKi2pMKFI/s1600/DSCN0779.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3Djgg6_yI/AAAAAAAABB8/vBZKi2pMKFI/s640/DSCN0779.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Hałaśliwy sposób bycia.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może ja jestem głośną osobą lubię krzyczeć, na ogół głośno mówię, mam dość donośny głos, ale to co robią Hiszpanie to przekracza wszelkie granice.&amp;nbsp; Ja się zastanawiam jak oni mogą w ogóle funkcjonować w takim hałasie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszego wieczoru , gdzieś około godziny 23, poszliśmy do jednej knajpki. Całkiem miła przyjemna malutka, z klimatem. Zamówiliśmy Sangrije - czyli taki typowy trunek hiszpański, takie winko. Niby nic, niby podobne do innych win, ale mi jednak zaszkodziło.... o i to srogoo zaszkodziło. Polecam pić w umiarze, gdyż do niektórych składników nasz żołądek nie jest w ogóle przystosowany.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3FcFaN2NI/AAAAAAAABCw/Ds7A76qj7Lc/s1600/DSCN0792.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3FcFaN2NI/AAAAAAAABCw/Ds7A76qj7Lc/s640/DSCN0792.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedząc tam myślałam, że oszaleje od tego hałasu który tam panował. Host wytłumaczył mi, że to normalne, że Hiszpanie są zazwyczaj tacy głośni, że u nich rozmowa zazwyczaj w miejscach publicznych polega na tym, kto głośniej coś powie, kto swoje zdanie wypowie. To mnie też troszkę zdziwiło, bo skoro oni tak głośno krzyczą to nie są w stanie usłyszeć niczego, nikogo kto siedzi obok a tym bardziej nie są w stanie usłyszeć niczego od kogoś siedzącego kawałek dalej przy tym samym stoliku. Troszkę mi si ę to skojarzyło z taka walką kur i kogutów.&amp;nbsp; Co ciekawe, w knajpce był fortepian, a na fortepianie grał pewien pan ładnie i elegancko ubrany. Specjalnie zatrudniony do tego celu. Zastanawiałam się po co tutaj jeszcze wsadzili fortepian skoro Ci ludzie nie słyszą własnych myśli a co dopiero fortepian? No okazuje się, że to tak musi być, i że pomimo że się nie słyszą nawzajem to taki grający pan jest pewnym elementem dekoracyjnym knajpki, i jemu w zupełności nie przeszkadza, że nikt go nie słyszy. Ciekawe czy sam się w ogóle słyszał i to co grał...Heh.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3E9LmXlXI/AAAAAAAABCg/YTojtPaRfJo/s1600/DSCN0787.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3E9LmXlXI/AAAAAAAABCg/YTojtPaRfJo/s640/DSCN0787.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Innego dnia poszliśmy z moim hostem na jakiś koncert.Bilety nam załatwił skądś tam. Pomysł ten nie podobał mi się zbytni ponieważ muzyka na której koncert chciał iść mój host nie była w moim typie, ale jednak poszłam bo nie miałam innego ciekawszego wyboru. Było to coś w rodzaju rocka, czy heavy metalu czy coś w tym stylu. Kiedy się koncert zaczął, po raz kolejny myślałam, że oszaleje. Oni tam nie mają granicy hałasu! Głośniki były tak głośno ustawione i mikrofon że liczba decybeli chyba była większa niż przy stracie samolotu... A śpiew występującego to była monotonia bardziej coś a la krzyczenie na jednej nucie niż śpiew, no trudno było niemniej jednak wyodrębnić poszczególne zdania z tego ryku. Nie podobało mi się to bardzo, ale widząc zachwyt mojego hosta przetrwałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Atmosfera była średnio ciekawa, dziewczyny w krótkich spodenkach roznosiły coś w próbówkach za darmo. LOL... w próbówkach... wszyscy tam zgromadzeni namawiali mnie żebym to wzięła, ale jakoś podejrzanie mi to wyglądało. Jeszcze w takim klubie wariackim.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;3. Wszędzie się stoi&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inna ciekawą rzeczą i bardzo nie wygodną dla mnie był fakt , że w każdym pubie, w każdym fast foodzie czy podobnych rzeczach, a często nawet w restauracjach ludzie stoją. Pomieszczenia są tak przystosowane, że można ewentualnie się tylko oprzeć o coś. toż to masakra.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poszliśmy pewnego razu do pubu, zamówiliśmy piwo i stoimy. Ja wytrzymałam pół godziny w tym stanie i poprosiłam o zwinięcie dla mnie jedynego krzesła w tym pomieszczeniu. Niesamowite, że tylko mi się chciało siedzieć. Kobiety w wielkich szpilkach stały i rozmawiały jakby nigdy nic. Nie to że jestem jakaś słaba, bo swojego czasu pracowałam na promocjach w marketach i tam trzeba było 8 godzin stać, więc jakąś tam wytrzymałość mam wyrobioną, ale nie na na taką przyjemność to ja się nie godzę. Podobno wg Hiszpanów takie stanie powoduje, że kiedy się pije piwo to ono szybciej przenika do organizmu niż jak się siedzi i dzięki temu kupuje się go więcej. A może sprawdza się w ten sposób stan pijanego ?:&amp;gt; Jak już stać nie może to znak, że się powinien usunąć bo nie ma się gdzie położyć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobnych przykładów "stania" mogłabym wymienić więcej: stałam przy jedzeniu kanapki, w innym pubie także stałam, w jeszcze innym całkiem ciekawym z różnymi rzeczami powieszonym u sufitu typu motory i części do nich. Takie stanie w sumie ma sens, więcej ludzi się zmieści do takiego malutkiego pomieszczonka.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;4. Okazywanie czułości&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hiszpanie się kochają i lubią to pokazywać bez względu na wiek. Jednkaże niejeden raz już o tym wspominałam w poprzednich postach i jak to wygląda, więc tylko tutaj o tym wspomnę gdyż jest to cecha bardzo charakterystyczna i jak dla mnie była trochę szokująca gdy się wszyscy obmacują i całują wszędzie gdzie się da, czzy to na ulicy w parku czy w metrze 2 cm ode mnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;5. Typowy dzień Hiszpana &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rano wstaje do pracy bądź nie, jeśli jej nie ma. Mój host skończył informatykę i szukał jakiejś ciekawej pracy blisko domu. Co za wymagania! Blisko domu, bo przecież on pracował nie będzie dalej niż kilometr od swojego domu, żeby nie tracić czasu na dotarcie.Heh&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Godzina 13-16 to typowy czas siesty, wtedy to nikogo nie ma na ulicach poza turystami, no i niektórymi miejscami które muszą być otwarte.Hiszpanie wtedy odpoczywają, zazwyczaj śpią gdzieś. Potem znowuż wracają do pracy. A około godziny 23 wychodzą na miasto. To jest masakra jaki wylew tej ludności jest w mieście. Nie jedno w życiu widziałam , na niejednej imprezie byłam i w niejednym mieście, ale takich tabunów rozkrzyczanych dorosłych ludzi niczym nastolatków to nie widziałam. Co za tym idzie to ciekawe jest też .....&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3bQTpenZI/AAAAAAAABK4/iSNdOuQp81U/s1600/DSCN0905.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3bQTpenZI/AAAAAAAABK4/iSNdOuQp81U/s640/DSCN0905.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;6. Zjawisko rozświetlonych ulic nocą &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ulice Madrytu nocami są tak jasne, ze czasem miałam wrażenie , że jest jaśniej niż w dzień. Ciekawe co za żarówek tam używają :D Ale porównując nasze oświetlenie gdzie coś widać, bądź prawie coś widać nocą, bądź coś się zapala "na czujkę" jak ktoś idzie to tam jest mega jasność. Co za tym idzie ludzie czują się bardzo bezpiecznie bo praktycznie wszystko widać. Oto przykład jasności.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3agBMaryI/AAAAAAAABKo/PwCd7Se4UC4/s1600/DSCN0900.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3agBMaryI/AAAAAAAABKo/PwCd7Se4UC4/s640/DSCN0900.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-669190721183414605?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/669190721183414605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/02/zwyczaje-hiszpanow-poznane-dzieki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/669190721183414605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/669190721183414605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/02/zwyczaje-hiszpanow-poznane-dzieki.html' title='Zwyczaje Hiszpanów poznane dzięki hostowi.'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3DO5EspXI/AAAAAAAABBw/5GNzO1ryPdM/s72-c/DSCN0777.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-1118924703006555967</id><published>2010-02-10T02:40:00.001+01:00</published><updated>2010-05-16T01:16:57.810+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Madryt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hiszpania'/><title type='text'>Madrid Sightseeing -Day 2</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Będąc w Madrycie i spędzając czas z moim hostem ciągle, jednego dnia postanowiłam dać mu trochę spokoju i wyruszyć na odkrywanie terenu sama w ciągu dnia, żeby go tak nie męczyć skoro on nie przystosowany do życia dziennego. Zostałam zaopatrzona w mapę, wskazówki jak i gdzie dotrzeć i gdzie warto a gdzie nie jeszcze i wyruszyłam w drogę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak między innymi trafiłam do hotelu pałacowego, który wyglądał od środka jak pałac. Wtargnęłam i bez krępacji zaczęłam fotografować co ładniejsze. Ciekawe, że nikt mi nie zwrócił uwagi , ani nie wygonił stamtąd. Korytarz był bardzo ładny. Bardzo mi się podobał, może dlatego , że ja uwielbiam wszelkie królewskie style, żyrandole, dywany i te sprawy. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3HaW_Vm5I/AAAAAAAABDs/vOtdXF0Ou_o/s1600/DSCN0804.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3HaW_Vm5I/AAAAAAAABDs/vOtdXF0Ou_o/s640/DSCN0804.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zagłębiając się dalej , można było zauważyć różne salki, w różnych stylach azjatycki, japoński, europejski czy wystrojone na różne epoki . Salki służyły do spożywania posiłków lub do krótkich posiedzeń herbatkowych czy coś na kształt poczekalni. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3Hh7UqdGI/AAAAAAAABDw/3k7_OWv-Bug/s1600/DSCN0805.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3Hh7UqdGI/AAAAAAAABDw/3k7_OWv-Bug/s640/DSCN0805.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Kiedy w danym pomieszczeniu siedzieli ludzie to głupio mi było robić im zdjęcia to zrozumiałe, ale za to skupiałam się na innych pięknych częściach jak na przykład sufity.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3HqGsJN_I/AAAAAAAABD0/MyqUmHPUMPo/s1600/DSCN0806.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3HqGsJN_I/AAAAAAAABD0/MyqUmHPUMPo/s640/DSCN0806.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3H24vNNQI/AAAAAAAABD4/PBb19GD38ZI/s1600/DSCN0807.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3H24vNNQI/AAAAAAAABD4/PBb19GD38ZI/s640/DSCN0807.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A schody były tak piękne, prawie jak z Tytanica więc nie mogłam sobie odpuścić zdjęcia na nich. I tutaj się pojawił problem po raz pierwszy. Nie mam fotografa :P Dałam hostowi wolne, pozbyłam się fotografa. No ale cóż, trzeba sobie jakoś poradzić. I tutaj po raz pierwszy doświadczyłam ogromnej życzliwości od strony Hiszpanów. Poprosiłam jednych aby mi zrobili fotkę, i robili ja chyba z 20 minut hahaha. Aż mi było głupio, ale im ciągle coś nie wychodziło i chcieli mi zrobić dobra fotkę, więc starali się przez 20 minut zrobić tą doba fotkę :) No cóż na tyyyyle fotek zrobionych ta okazała się być trochę ucięta ale jednak najlepsze I mam swoje wymarzone schody ;D&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3J4SVvUQI/AAAAAAAABEw/LpTleo6qTpA/s1600/DSCN0820.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3J4SVvUQI/AAAAAAAABEw/LpTleo6qTpA/s640/DSCN0820.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprócz typowych rożnych ładnych rzeczy, które mogłam zobaczyć w Madrycie natknęłam się na takie coś...... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3LELs6HPI/AAAAAAAABFU/gRaLtCk-uWU/s1600/DSCN0828.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3LELs6HPI/AAAAAAAABFU/gRaLtCk-uWU/s640/DSCN0828.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3K44QBapI/AAAAAAAABFQ/dLspbbWdX70/s1600/DSCN0827.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3K44QBapI/AAAAAAAABFQ/dLspbbWdX70/s640/DSCN0827.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warto tutaj zwrócić uwagę na tabliczkę, na której jest napisane Paseo del Prado. jest to bowiem tabliczka przedstawiająca nazwę ulicy. Na każdym domu na rogu ulicy występuje podobna tabliczka z jakimś graficznym motywem, a nazwa ulicy napisana bardzo ładną czcionka. A dlaczego my mamy takie szare tabliczki, takie zwyczajne ?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na mojej drodze następnie wstąpiłam do największego w Madrycie i podobno najładniejszego ogrodu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I rzeczywiście, aż brak mi polskich słów żeby wyrazić jak ładnie spokojnie kojąco tam było. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3O-QqIa1I/AAAAAAAABHI/_82w95tw7YY/s1600/DSCN0853.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3O-QqIa1I/AAAAAAAABHI/_82w95tw7YY/s640/DSCN0853.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;W tymże ogrodzie doznałam po raz kolejny ogromnej hiszpańskiej życzliwości. W sumie to nie wiem czy to byli Hiszpanie i czy to hiszpańska życzliwość ale myślę , że klimat tego kraju na wszystkich pozytywnie wpływa :) W ogóle nie prosząc się nikogo o nic, stojąc tylko i przyglądając się czemuś napotkanemu na drodze zawsze znalazł się ktoś kto sam podchodził i pytał się mnie czy zrobić mi zdjęcie. Na początku byłam trochę nie ufna, myślałam " Hmmm kurcze, a może ktoś się czai tylko na mój aparat, żeby mi go świsnąć" Ale nie po jakimś czasie nabrałam zaufania do ludzi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3Yy4jNNYI/AAAAAAAABJ0/wflK7iHFFa4/s1600/DSCN0887.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3Yy4jNNYI/AAAAAAAABJ0/wflK7iHFFa4/s640/DSCN0887.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chociaż muszę przyznać, że jeden raz poprosiłam pewną kobietę czy mogłaby mi zrobić zdjęcie na tel czegoś. Jak wielkie było moje zdziwienie kiedy zapytała się mnie skąd jestem!!! Kiedy jej odpowiedziałam, że z Polski zdziwiła się, gdyż stwierdziła, że mam taki akcent angielskiego że myślała że z Ameryki. I tak zaczęłyśmy rozmawiać. Okazało się , że kobieta była z Kanady ( to aż dziwne, że taka otwartością się wykazywała, bo ludzie z Kanady maja mentalność raczej bycia zamkniętym, albo udawania tylko że się jest miłym na potrzeby czegoś) i że jej mąż jest z Warszawy hehehe, i że ona kiedyś była w Warszawie i w innych miastach. Oczywiście moja Bydgoszcz była dla niej nie do wymówienia :P jak zresztą dla wszystkich obcokrajowców. Ale żeśmy rozmawiały o tym jak długo ona w Madrycie przebywa, że potem lecą do Barcelony z rodziną, w ogóle tak jakoś czułam się jakbym spotkałam jakąś dawną znajomą z korą należy wymienić się szeroko rozumianymi "aktualnościami" . Wydawało mi się, że jak skończymy rozmowę to będzie chciała do mnie jakiś kontakt czy coś, spotkać się na kawę ( może się czuje samotnie czy coś). Ale nie po jakimś czasie stwierdziła, że musi iść i tylko się pożegnała. Hmmm.............&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3ZnaloIsI/AAAAAAAABKM/5YkycmD_qY8/s1600/DSCN0892.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3ZnaloIsI/AAAAAAAABKM/5YkycmD_qY8/s640/DSCN0892.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3Yy4jNNYI/AAAAAAAABJ0/wflK7iHFFa4/s1600/DSCN0887.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3Yy4jNNYI/AAAAAAAABJ0/wflK7iHFFa4/s640/DSCN0887.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-1118924703006555967?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/1118924703006555967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/02/madrid-sightseeing-day-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/1118924703006555967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/1118924703006555967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2010/02/madrid-sightseeing-day-2.html' title='Madrid Sightseeing -Day 2'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3HaW_Vm5I/AAAAAAAABDs/vOtdXF0Ou_o/s72-c/DSCN0804.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-1620645250635451029</id><published>2009-12-10T16:16:00.004+01:00</published><updated>2010-05-16T01:16:57.811+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Madryt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hiszpania'/><title type='text'>Madrid sightseeing Day 1 - Roślinność</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; color: #134f5c; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Zjawisko nadmiernej roślinności w Madrycie. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jeśli chodzi o samo miasto, to jak na przekór do terenów poza miastem jest on bardzo uroślinniony. Chyba hiszpanie mają fizia na tym punkcie żebym mieć sto milionów ogrodów i roślinek na ulicach bo właśnie tam tak mają. I to jeszcze takie ogrody tam występują co chwilkę co dla nich jest to normalką, a dla mnie było jakimiś ewenementem roślinnym.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw2_E8aBerI/AAAAAAAAA_k/KhNtQ7wce8Q/s1600/DSCN0747.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw2_E8aBerI/AAAAAAAAA_k/KhNtQ7wce8Q/s1600/DSCN0747.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw2_E8aBerI/AAAAAAAAA_k/KhNtQ7wce8Q/s640/DSCN0747.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlSh4YHTyI/AAAAAAAAA8c/Jmmentj0a4o/DSCN0711.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlSh4YHTyI/AAAAAAAAA8c/Jmmentj0a4o/DSCN0711.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlTNI_apWI/AAAAAAAAA80/9v5cFr-plYM/DSCN0716.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlTNI_apWI/AAAAAAAAA80/9v5cFr-plYM/DSCN0716.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;U nas jeden taki ogród to byłby atrakcją turystyczną na skale przynajmniej wojewódzką, a tam co chwile jakiś ogród to w stylu angielskim to francuskim to jeszcze innym , co chwila jakiś pałac, zamek czy inna atrakcja. Ja w ogóle sobie nie wyobrażałam, że taki jest Madrid przed przyjazdem tam, myślałam, że jest to takie wielkie miasto ze skupiskiem bloków i że po prostu te bloki są tak zwyczajne, że tylko dlatego warto zobaczyć tą zwyczajność. A tam po prostu jest niesamowicie. Tzn dla mieszkańców Madrytu jest to całkiem normalne, że mają takie ogrody i takie atrakcje. Jak żyją w takim ładnym otoczeniu i środowisku to się przyzwyczajają. Zresztą sam mój host stwierdził, że w Madrycie nie ma nic ciekawego. Tak prawdę mówiąc skoro tak myśli o swoim mieście to po kija ludzi przyjmuje i ich oprowadzać chce, skoro nie widzi w tym najmniejszego sensu.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw28vzDtM6I/AAAAAAAAA-Q/iqbuiCOXK54/s1600/DSCN0729.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw28vzDtM6I/AAAAAAAAA-Q/iqbuiCOXK54/s640/DSCN0729.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw29Oy2FGII/AAAAAAAAA-k/mPW2wcPHt1A/s1600/DSCN0733.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw29Oy2FGII/AAAAAAAAA-k/mPW2wcPHt1A/s640/DSCN0733.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;W życiu bym nie pomyślała, że w tym mieście są takie ogrody i takie rzeczy. Bardzo mi się to podobało, może to dlatego , że jestem taką zapaloną "uwielbiaczką natury wszelkiej " Co prawda takie parki można tez spotkać , niedaleko Bydgoszczy w Ostromecku. Ale ilość tego tam no po prostu jest niesamowita.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw2-B3eS9OI/AAAAAAAAA_A/CJGAyJofC1U/s1600/DSCN0739.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw2-B3eS9OI/AAAAAAAAA_A/CJGAyJofC1U/s640/DSCN0739.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlSYx05XZI/AAAAAAAAA8U/CuSEDrK6RKw/s1600/DSCN0710.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlSYx05XZI/AAAAAAAAA8U/CuSEDrK6RKw/s640/DSCN0710.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Te ogrody dla Hiszpanów nie są prawdopodobnie niczym szczególnym, są otwarte dla nich i każdy może się w dowolnym miejscu legnąć na ziemi i poczytać np książkę, i to czynią tam owi ludzie. Zazwyczaj takie kompleksy parkowe są dla nich miejscem flirtów, odpoczynku. Kładą się czy siadają na trawie w każdym możliwym miejscu , i zupełnie bez krępacji wyrażają sobie uczucia mową ciała.&amp;nbsp;Takie sobie to pikniki rożne urządzają w takich miejscach!  &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3ARmvkHrI/AAAAAAAABAU/DUY1kuyb7YE/s1600/DSCN0757.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3ARmvkHrI/AAAAAAAABAU/DUY1kuyb7YE/s640/DSCN0757.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Kochany to naród. U nas chyba dziwnie wyglądałoby to , gdyby nagle w parku przy dróżce rozłożyła się para dorosłych ludzi (30-50 lat) na trawie i tak odpoczywała. W ogóle hiszpanie są bardzo otwarci, bardzo głośni i okazują sobie uczucia intensywniej niż my co mnie osobiście po jakimś czasie zaczęło irytować troszeczkę, bo u nas takie zachowanie jest tępione, a tam jakieś pocałunki buziaczki czy inne rzeczy wykonywane publicznie są uważane za piękne. Bo przecież " Oni w ten sposób pokazują jak bardzo się kochają i chcą to pokazać także innym"&amp;nbsp; Hmm... No ok.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3At5iCv8I/AAAAAAAABAk/6N7TIuFZg08/s1600/DSCN0761.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3At5iCv8I/AAAAAAAABAk/6N7TIuFZg08/s640/DSCN0761.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zaczynając nasze zwiedzanie pierwszego dnia, od razu się nadzialiśmy na Polaków. Pierwszy lepszy park, oglądamy, zachwycam się widokami, i słyszę co ? K....a. Heh. Nie ma to jak w domu. Oczywiście nie omieszkałam z nimi porozmawiać ..... po polsku. Wreszcie mogę mówić po polsku!!! Jak miło :))) Naprawdę mi tego brakowało. Powymienialiśmy parę zdań na temat tego co tu robimy oby czwóro czy jakkolwiek się to mówi. I po jakiś 15 minutach rozmowy, aby mój host się nie nudził, zaczęłam mu tłumaczyć o czym rozmawiamy. Potem wynikła komiczna sytuacja bo rozmawialiśmy w trzech językach, tzn w polskim, angielskim i hiszpańskim. To znaczy oni rozmawiali po hiszpańsku, nie wiem o czym.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Okazało się generalnie, że koleś z Polski przyjechał tu paręnaście lat temu i teraz oprowadza brata, bo możliwe że on tez tu się przeniesie. On jednak osobiście znudził się już Madrytem. Hmmm... Kolejny znudzony miastem.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3BWnb5kiI/AAAAAAAABA8/5g17h6W7y1g/s1600/DSCN0766.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3BWnb5kiI/AAAAAAAABA8/5g17h6W7y1g/s640/DSCN0766.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Madryt jest specyficzny, na pewno nie porównywalny do naszych miast. Wiele rzeczy jest to perfekcji wypracowanych. Prawie każdy budynek jest bardzo ładny odremontowany,jest czysto schludnie, co rusz to palmy, czy girlandy na balkonach. Ciepło , ciepło i jeszcze raz ciepło.Jednak ja bedąc pod koniec września jakoś się tym ciepłem aż tak nie zrażałam, rzeczywiście było ciepło, ale nie cieplej niż u nas zazwyczaj bywa, tak średnio 25- 30 stopni. Oczywiście dla mojego hosta to już chyba był koniec świata, bo przecież tak ciepło och tak ciepło, i jeszcze czas siesty.Nikt nie wychodzi na ulicę, tylko turyści, heheh. Ja nie rozumiem jak można siestować w najładniejszą porę dnia. To jest od 14 do 17/18. I jak można tyle w ciągu dnia spać. Mój host to chyba jakby mógł to w ogóle by się z łóżka nie podnosił.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlTFv2mXKI/AAAAAAAAA8s/tNWAcnHF4Bo/DSCN0715.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlTFv2mXKI/AAAAAAAAA8s/tNWAcnHF4Bo/DSCN0715.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomimo, że to takie wielkie i skomercjalizowane miasto to jest bardzo ulesione. Naprawdę roślinności tam nie brakuje. Na każdej ulicy, na każdym rogu, na każdym wolnym polu jest jakiś park. Ale wydaje mi się, że ta liczebność tych terenów zielonych wynika ze sposobu życia Hiszpanów. Mają oni tą swoją sieste, wtedy się wychodzi z pracy i odpoczywa, i takie parki są jedną z możliwości co robić podczas siesty i jak odpoczywać. Można tam leżeć i czytać książkę, można się przechadzać, jeździć na rowerze, na rolkach. I żeby nie marnotrawić czasu na dojazd do domu, to idzie się do pobliskiego parku i tam odpoczywa. To jest takie typowe zjawisko tam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-1620645250635451029?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/1620645250635451029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/12/madrid-sightseeing-day-1-roslinnosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/1620645250635451029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/1620645250635451029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/12/madrid-sightseeing-day-1-roslinnosc.html' title='Madrid sightseeing Day 1 - Roślinność'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw2_E8aBerI/AAAAAAAAA_k/KhNtQ7wce8Q/s72-c/DSCN0747.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-539855150785972084</id><published>2009-12-10T02:43:00.001+01:00</published><updated>2010-05-16T01:16:57.811+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Madryt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hiszpania'/><title type='text'>Lot do Hiszpanii</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lot&amp;nbsp; z Bergamo do Madrytu był jeszcze piękniejszy niż z polski do Włoch choćby dlatego, że przez większość czasu lecieliśmy nad najpiękniejszymi górami - Alpami. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlMrZO6YhI/AAAAAAAAA4E/MnLBdjBM98I/s1600/DSCN0650.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlMrZO6YhI/AAAAAAAAA4E/MnLBdjBM98I/s640/DSCN0650.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To było świetne uczucie być na wysokości trochę powyżej chmur a jednoczenie prawie na styku gór, które swoimi wierzchołkami wychodziły poza te chmury. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Lot trwał trochę dłużej niż poprzednio, leciało się jakoś około 2 godzin, wiadomo dłuższa trasa. Przy tym można było naprawdę zauważyć bardzo różne i ciekawe zjawiska zachodzące na niebie, rodzaje chmur, kłębiaste, pierzaste, baranki a w tle ziemia :) &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlM1ii_WNI/AAAAAAAAA4Q/Nc_abjQlL04/s1600/DSCN0652.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlM1ii_WNI/AAAAAAAAA4Q/Nc_abjQlL04/s640/DSCN0652.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Kiedy chmur nie było, czyste niebo, pilot stwarzał nam tą możliwość ujrzenia Alpejskich gór z bliska, i obniżał pułap lotu. Elektryzujące widoki....&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlNkH2P2HI/AAAAAAAAA5A/FQc6umRRgMk/s1600/DSCN0663.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlNkH2P2HI/AAAAAAAAA5A/FQc6umRRgMk/s640/DSCN0663.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlNa7BI7aI/AAAAAAAAA40/0SIvC6v_nNQ/s1600/DSCN0661.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlNa7BI7aI/AAAAAAAAA40/0SIvC6v_nNQ/s640/DSCN0661.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Lecieliśmy także nad Lwią Zatoką na styku Francji i Hiszpanii. Prawdopodobnie jest to wybrzeże Francji, tak podejrzewam, na upartego mogłabym szukać kształtów linii brzegowej na mapie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jak się leci nad brzegiem można zauważyć ciekawe zjawisko atmosferyczno - fizyczno - optyczne że tak to nazwę. Albowiem wiele się mówi o energii słonecznej i o promieniowaniu, ale człowiek dopóki czegoś nie zobaczy na własne oczy to jest dość sceptyczny do usłyszanych informacji, albo przyjmuje je do wiadomości jako pewnik bez zweryfikowania z braku technicznych możliwości. Ale o czym ja tu mówię? O odbijaniu się światła słonecznego od tafli wody. Zazwyczaj mówi się, że kąpiąc się w wodzie człowiek się bardziej opali bo promienie słoneczne odbijają się od wody, my i tak ich nie widzimy ale wierzymy na słowo. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Z lotu ptaka można zaobserwować to zjawisko, i zobaczyć na jaką skalę odbijają sie promienie słoneczne od tafli wody. Nie zagłębiając się tutaj w żadne skomplikowane optyczne reguły ani zasady, jeśli ustawimy się pod odpowiednim kątem do tafli morza/wody napotkamy to zjawisko.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Dla oczu ludzkich taki widok jest prawie nie do zniesienia.Widzi się tą odbijającą powierzchnie wody, która razi w oczy z taką siłą, że gdyby się temu przyglądać przez dłuższy czas podejrzewam, że ślepota gotowa. Ale warto chociaż parę sekund się temu przyjrzeć dla samego odczucia tego.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlNS1YERFI/AAAAAAAAA4s/-shq3uLY5Wg/s1600/DSCN0659.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlNS1YERFI/AAAAAAAAA4s/-shq3uLY5Wg/s640/DSCN0659.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlNOJ7knDI/AAAAAAAAA4o/yI-rrvimGto/s1600/DSCN0658.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlNOJ7knDI/AAAAAAAAA4o/yI-rrvimGto/s640/DSCN0658.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Niezależnie od tego pod jakim kątem lecimy, promienie słoneczne padają z różnych stron i nawet będąc równolegle do powierzchni to zjawisko jest widoczne i może nas porazić.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlN_pGCsvI/AAAAAAAAA5U/q22nT_gNHLA/s1600/DSCN0668.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlN_pGCsvI/AAAAAAAAA5U/q22nT_gNHLA/s640/DSCN0668.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jednak przyjemnie jest poobserwować rzeźbę terenu, starając się nie patrzeć w miejsca odbijania się światła słonecznego. Mnie osobiście ten widok przeraził troszkę, kiedy sobie uświadomiłam to, że kąpiąc się w wodzie taka ilość energii świetlnej we mnie bije, i że aż tyle niezdrowego słońca pada na mnie nie tylko z góry ale też z dołu odbijając się od lustra wody. To tak jakbym się niemalże smażyła na słońcu, aż dziw, że nasza skóra, nasz organizm jest odporny i znosi tą energię, zostawiając ślady tylko w postaci opalenizny, która zresztą jest uznawana przez społeczeństwo za coś pozytywnego i wręcz pożądanego. Brrr....&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlN6CqQu6I/AAAAAAAAA5Q/VZ5KVnxoPsM/s1600/DSCN0667.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlN6CqQu6I/AAAAAAAAA5Q/VZ5KVnxoPsM/s640/DSCN0667.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span id="goog_1259867167963"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1259867167964"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Lecąc tak, zastanawiałam się do czego w okienkach samolotu są takie spuszczane zasłony i w sumie doszłam do wniosku, że właśnie do tego by uchronić się przed tym widokiem przed tym słońce i przed tak dużym promieniowaniem, bo chcąc nie chcąc w locie znajdujemy się bliżej słońca niż zwykle i niekoniecznie jesteśmy do tego przystosowani, a nasze oko i zdolność adaptacji tym bardziej.&amp;nbsp; Ludzie więc na ten widok po prostu zasłaniali te okienka, ja musiałam się temu przyjrzeć chociaż przez parę sekund ( bo więcej się nie dało znieść) .Jeden mężczyzna przy wzlocie z lotniska chciał w ogóle sobie to okienko zasłonić permanentnie na czas lotu. Stewardesa kazała mu je odsłonić. Doszłam do wniosku, że chyba nie można mieć cały czas zasłoniętego bo wtedy oko się nie przyzwyczaja, i jak nagle zobaczy z którejś strony taki oślepiający widok to to może być niekorzystne.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span id="goog_1259867167963"&gt;Kiedy jednak słońce zachodzi, ten odblask już nie jest tak strasznie intensywny, i można się trochę dłużej &lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1259867167964"&gt;&lt;/span&gt;poprzyglądać. Wtedy robi się tak pomarańczowo :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlN2RPNszI/AAAAAAAAA5M/F5bJWFuXovM/s1600/DSCN0666.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlN2RPNszI/AAAAAAAAA5M/F5bJWFuXovM/s640/DSCN0666.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Gdzieś tam po drodze jakoś przypadkiem udało mi się też sfotografować wyspę. Nie do końca jestem w stanie określić co to za wyspa, a może wysepka hmmm ....&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlOI9EXupI/AAAAAAAAA5c/-CE7FmS9zl4/s1600/DSCN0670.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlOI9EXupI/AAAAAAAAA5c/-CE7FmS9zl4/s640/DSCN0670.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jeśli by sobie porównać powierzchnie ziemi Polski, Włoch i Hiszpanii, to można zauważyć jaka hiszpańska ziemia jest wyschnięta.(np ze zdjęć w poprzednich postach) Ale poprzez to ma też swój urok. Pomimo, że roślinność występuje rzadko, albo w ogóle a gdzieniegdzie rosną sady winne to i tak jest to bardzo ciekawy widok.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlOu8GMR5I/AAAAAAAAA54/1dRrNaOi_EM/s1600/DSCN0676.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlOu8GMR5I/AAAAAAAAA54/1dRrNaOi_EM/s640/DSCN0676.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Im dalej się zapuszczamy w głąb Hiszpanii tym ta ziemia jest bardziej sucha, pozbawiona jakiejkolwiek zieleni.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlPFdOrqeI/AAAAAAAAA6I/lQkugoNnpnc/s1600/DSCN0679.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlPFdOrqeI/AAAAAAAAA6I/lQkugoNnpnc/s640/DSCN0679.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlO-NLdmGI/AAAAAAAAA6E/p-H78_osUYk/s1600/DSCN0678.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlO-NLdmGI/AAAAAAAAA6E/p-H78_osUYk/s640/DSCN0678.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlO3Nuie-I/AAAAAAAAA58/uUNOFLb-93U/s1600/DSCN0677.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlO3Nuie-I/AAAAAAAAA58/uUNOFLb-93U/s640/DSCN0677.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlPMFanfnI/AAAAAAAAA6M/0_87VqnRI2Y/s1600/DSCN0680.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlPMFanfnI/AAAAAAAAA6M/0_87VqnRI2Y/s640/DSCN0680.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Można dojść do wniosku, że to niemalże pustynie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlPSRr1JKI/AAAAAAAAA6Q/MHbqRf4O3t4/s1600/DSCN0681.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlPSRr1JKI/AAAAAAAAA6Q/MHbqRf4O3t4/s640/DSCN0681.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Natomiast tam gdzie jest trochę górzysty teren , trochę zbiornika wodnego i ziemia ma odrobinę cienia i nie jest aż tak wysuszona od razu można zauważyć roślinność.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlPj3F3-bI/AAAAAAAAA6Y/8ygg5p7WQHo/s1600/DSCN0683.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlPj3F3-bI/AAAAAAAAA6Y/8ygg5p7WQHo/s640/DSCN0683.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlPcRWgXuI/AAAAAAAAA6U/NJ3hAsgozbw/s1600/DSCN0682.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlPcRWgXuI/AAAAAAAAA6U/NJ3hAsgozbw/s640/DSCN0682.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlPr79R_nI/AAAAAAAAA6g/3zu5NQHrLv0/s1600/DSCN0684.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlPr79R_nI/AAAAAAAAA6g/3zu5NQHrLv0/s640/DSCN0684.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlP0QscYvI/AAAAAAAAA6k/Z69iKRUgJo8/s1600/DSCN0685.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlP0QscYvI/AAAAAAAAA6k/Z69iKRUgJo8/s1600/DSCN0685.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlP0QscYvI/AAAAAAAAA6k/Z69iKRUgJo8/s640/DSCN0685.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlP72n3oxI/AAAAAAAAA6o/Rv9wUhnaXuA/s1600/DSCN0686.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlP72n3oxI/AAAAAAAAA6o/Rv9wUhnaXuA/s640/DSCN0686.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Lecąc przez około 2 godziny można tyle było się naoglądać ,że po prostu bajka. Ciekawym faktem jest też sprawa załogi samolotu. Zawsze w skład załogi wchodzi parę stewardess i paru stewardów, zawsze też są oni z dwóch krajów, parę osób z kraju z którego się wylatuję i parę z tego do którego się leci. I zawsze wszelkie informacje podają w tych dwóch językach. Oczywiście podają niektóre również po angielsku, ale ja lecąc sobie z Włoch doszłam do wniosku, że nie jestem w stanie zrozumieć co oni mówią po angielsku bo to był taki kosmiczny akcent i tak szybko mówili, że to jakaś paplanina słów. I pomimo, że nie znam włoskiego czy hiszpańskiego to prędzej rozumiałam co mówią w tych językach niż w ich angielskim hehe.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No nie można się dziwić , że tak szybko mówią, bo przecież ich zadaniem jest przekazywanie informacji pasażerom, a skoro trzeba to zrobić w kilku językach i jest dużo do przekazania no to trzeba szybciutko mówić. Co mnie osobiście najbardziej rozwaliło to moment turbulencji.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Kiedy się rozpoczęły kobieta zaczęła oczywiście po angielsku mówić coś na zasadzie "Drodzy państwo mamy turbulencje proszę usiąść na miejsca i zapiąć pasy. jesteśmy tu i tu bla bla bla..... " Oczywiście tej wersji nie zrozumiałam, dopiero hiszpańską.Trwały one może z minutę dwie, uczucie słabo przyjemne. Brak możliwości kontroli i trzęsie, coś jakby się było sardynką w puszce. Kiedy po raz drugi nas spotkały turbulencje, po jakimś czasie, to kobieta znowu zaczęła mówić i zanim zdążyła dokończyć cokolwiek to turbulencje się skończyły, i tak w jednym w drugim języku i trzecim. Turbulencji od minuty nie ma a ona dalej w innym języku, ze są turbulencje. W ogóle chyba to jest jakieś międzynarodowe słowo bo w każdym z wymienionych języków brzmi podobnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b style="color: #134f5c;"&gt;Madrid&lt;/b&gt; &lt;b style="color: #134f5c;"&gt;aeropuerto&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jeśli chodzi o lądowanie na lotnisku w Madrycie to spotkałam się z korkiem samolotowym :D&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Madryckie Lotnisko jest mega gigantyczne i przez to straszliwe. Jak się wyląduje to trzeba czekać jakieś 15 - 20 minut zanim się zwolnią pasy dojazdu do wejścia, potem dojechać jeszcze jakieś 15 minut do Terminala samolotem. A potem żeby było jeszcze śmieszniej, żeby znaleźć jakiekolwiek wyjście z lotniska to tak&amp;nbsp; kolejne 15 minut. Mądrze pomyślane są takie przesuwające się platformy które przyspieszają chód i co jakiś czas są umieszczane w podłodze, kto to widział, żeby tyle czasu tracić na wyjście z lotniska hehehe.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Bardzo fajne jest też połączenie z lotniskiem metra. Metro dochodzi&amp;nbsp; do dwóch z czterech terminali.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jak w końcu dotarłam na tą lotniskową stacje metra to tak średnio mi się to spodobało, ponieważ byłam zmuszona kupić bilet na metro. Przy bramkach stoją strażnicy, nijak nie da się przeskoczyć. No to nic to kupujemy, w jakiejś dziwnej maszynie. Normalnie bilet na komunikacje w metrze kosztuje 1 euro i można się dowolną ilość razy przesiadać dopóki się nie wyjdzie na powierzchnie za bramki.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;natomiast z lotniska czy na lotnisko kosztuje 2 euro. To zdzierają z turystów nieźle.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zakupiłam w maszynie bilet za 2 euro, podchodzę do bramki wkładam bilet.... i ..... nie działa heheheh. No nie co za pech :D Kupiłam nowy bilet i jakiś trefny, mówię do&amp;nbsp; kobiety że nie działa. Kobieta luknęła i poszła mi go wymienić.&amp;nbsp; No i pięknie bo się zaczęłam stresować. Wyjęłam moje notatki by sprawdzić jak mam dojechać do mojego hosta. Oczywiście też do niego napisałam że będę za parę minut. Przywyczajona już do spóźnialstwa Włochów, wzięłam sobie z informacji jakąś książeczkę informacyjną do czytania. No i kombinując przesiadając się kilka razy trafiłam.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Wyszłam na powierzchnię, poszłam usiąść do jakiegoś stoliczka pobliskiego a to się okazało, że jakaś restauracja i kelner już do mnie wyruszył. Podziękowałam mu informując, że tylko tu czekam.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Myślałam, że znowuż z jakąś godzinę poczekam, a tu miłe zaskoczenie. Mój host przybył w ciągu 3 minut i zaprowadził do swojej chaty nieopodal. Do centrum miasta 5 minut ... heeeeeeeee :))&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3CO6ECiEI/AAAAAAAABBU/CS90dye835I/s1600/DSCN0771.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-539855150785972084?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/539855150785972084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/12/lot-do-hiszpanii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/539855150785972084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/539855150785972084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/12/lot-do-hiszpanii.html' title='Lot do Hiszpanii'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlMrZO6YhI/AAAAAAAAA4E/MnLBdjBM98I/s72-c/DSCN0650.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-3916836161662635528</id><published>2009-11-28T00:55:00.001+01:00</published><updated>2010-05-16T01:13:54.269+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włochy'/><title type='text'>Podróż do Brivio.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Umówiłam się z hostem z Brivio, że mam przyjechać do niego pociągiem po godzinie 18, jak wyjdzie z pracy. Podał mi dokładne wytyczne, gdzie wsiąść , gdzie wysiąść. I gdzie czekać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomyślałam "no dobra" Ten mój mediolański host, także jechał w tą stronę co ja do jakiegoś swojego miasteczka, i dlatego pomógł mi zakupić bilet i go potem skasować. Skasować ? To tu się bilety kasuje :D No to pięknie - pomyślałam. To ja z Bolonii jechałam z nieskasowanym biletem, i pomimo , że konduktorzy ciągle przechodzili obok mojego przedziału i obok mnie,nie doczekałam się kontroli. Tam taka nie istnieje chyba. Kurde... wydałam 10 euro na darmo haha... a i tak jechałam na gapę :P No ale jak widać los mi sprzyja i nie dostałam mandatu.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli chodzi o życzliwość ludzi, to po raz kolejny jej doświadczyłam. Pewna młoda kobieta widząc, że się rozglądam na każdej stacji w poszukiwaniu ich nazw, zapytała się mnie dokąd chce się udać, i wskazała mi dokładnie gdzie mam wysiąść :) Siła pozytywnych myśli działa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłam trochę zestresowana tym, że mi się komórka wyładowała i że nie mam jak się porozumieć z tym moim nowym hostem.Napisałam mu to przed jeszcze, że już jadę , i że będę czekać i że mi się komórka wyładowała. Kiedy wysiadłam z pociągu , który był o dziwno tani, i całkiem komfortowy, nawet bardzo komfortowy, i dwu piętrowy, (siedziałam u góry dla lepszych widoków). Nie do końca wiedziałam gdzie się udać, jak zwykle zresztą. Nie wiedziałam też, czy ten mój host już przybył czy nie. Zaczęło się ściemniać było około 19 godziny. Wyszłam ze stacji, piękna miejscowość. Ach... szkoda , że tutaj nie przyjechałam pozwiedzać, chociaż bez samochodu to tam ani rusz. Ale to takie małe jakby wioski, na terenie górzystym, blisko Alp. Ciągle dróżki wiodły w dół to w górę.&amp;nbsp; Ale mieszkali tu ludzie raczej bogatsi, którzy mają dość zgiełku miejskiego, w bardzo ładnych wielkich domostwach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zauważyłam pewien bar, ha! to może tam maja prąd! Weszłam i doznałam znowu mega serdeczności. Zaczęłam tłumaczyć sprzedawcy, że mi się wyładował telefon , i że muszę się z kimś pilnie skontaktować...a on otworzył szufladę i wyjął pęk kabli podając mi ładowarkę do mojego telefonu ahahaha..... (Czy to jakieś takie zapasy ratunkowe, że mają do każdego modelu? :&amp;gt;) Powiedziałam, że mam swoją tylko potrzebuję źródła prądu, i zostałam zbawiona. Mam prąd! :) Świetnie, doładowałam sobie i baterię od aparatu, i telefon. Usiadłam w kącie baru i czekałam aż się trochę naładuje. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bar był&amp;nbsp; całkiem malutki, w ogóle w nim klientów nie było, może w ogródku piwnym siedziały z dwie osoby , i co jakiś czas ciekawsko spoglądały w moją stronę. Mijały kolejne minuty.... Napisałam do mojego hosta dokładnie gdzie jestem.Odpisał, że niedługo będzie. Mijały kolejne minuty ..... Siedziałam tam już prawię godzinę. Dochodziła godzina ósma. Na dworze było już bardzo ciemno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczęłam się trochę bać, że może jednak ten host po mnie nie przyjedzie. No a ja jestem w jakiś obcym miejscu górzystym terenie z jedynym barem, i nawet nie miałabym spać gdzie. Wychodziłam czasem z baru wychylałam się. próbowałam wypatrzeć tego mojego hosta, ale nic. Im więcej razy to robiłam tym gorzej. Bo się wystawiałam na widok publiczny, i od raz wszyscy kręcący się włosi zwracali na mnie uwagę. Co wydawało się niezbyt bezpieczną okolicznością. Jedynie zaufanie budził ten sprzedawca który chciał mi użyczyć ładowarki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O godzinie 20.00 Sprzedawca zapytał się mnie ile czasu jeszcze potrzebuję ładować komórkę, bo on chciałby zamknąć. No to świetnie!! Gdzie jest mój host do jasnej choinki!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Opowiedziałam mu, że przyjechałam tu pociągiem, i że czekam na znajomego który ma po mnie przyjechać, i że napisał, że już jedzie. Nie wyobrażałam sobie czekania na zewnątrz w tej ciemnicy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan Sprzedawca powiedział, że mnie nie wypuści samej w taką ciemnice, żebym czekała tu , on też ze mną poczeka. Co za głupia sytuacja :P Zamiast facetowi umożliwić zamknięcie baru, to ja mu jeszcze utrudniam. No ale sam chciał .&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdzieś pod 40 minutach, wreszcie przyjechał. No alleluja. Włosi nie mają kompletnie poczucia czasu. Jak się potem dowiedziałam z nimi to jest tak, że jak się człowiek umawia na daną godzinę z kimś, to wiadomo, że ten ktoś będzie 20- 40 minut później. Co za kompletny bezsens. Właśnie to się nazywa odmiennością kulturową. Włosi mają po prostu taką strukturę działania, a mnie to tylko irytowało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zajechali żeśmy do domu. Jeju, jaki fajny on miał dom. Fajny w znaczeniu taki bardzo charakterystyczny. Taki inny. Najpierw mnie oprowadził po tym domu, a potem dostałam swój pokój razem z osobną łazienką. Heh, świetnie. Mój pokoik był uroczy, jak z baśni tysiąca i jednej nocy. Pomimo że ściany były jakoś dziwnie pomalowane, i kompletnie na nich nic nie było to i tak było to przecudne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlHQb268LI/AAAAAAAAA2g/asKGVJXoTvI/s1600/DSCN0629.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlHQb268LI/AAAAAAAAA2g/asKGVJXoTvI/s640/DSCN0629.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedno co zauważyłam , to także to, że Włosi mają jakiś inny system rozkładania pościeli na łóżku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Występuje u nich normalnie prześcieradło, poduszka pod głowę, i jakieś 3 dodatkowe narzuty.( Tak samo zresztą dostałam w Bolonii, złożone w kupkę, i nie do końca wiedziałam co mam z tym zrobić, więc tam sobie wzięłam tylko poduszkę prześcieradło i jedną narzutę.I jak potem pojechaliśmy do znajomych i wróciliśmy to widocznie mama tego hosta widziała, że nie mam tego rozłożonego to mi dołożyła te dwie narzuty w jakiś ciekawy sposób je ułożyła, więc już wiedziałam że tu się robi jakoś podobnie.) I rzeczywiście, jedna narzuta służy jako przykrycie które jest miłe w dotyku , druga jako coś regulującego ciepło, a trzecia podobno jest do wystroju :) jednak ani jedna nie przypominała naszych polskich kołder. Hieeee... Interesujące.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk7f7JiyvI/AAAAAAAAAyQ/DoSWyOnNBFU/s1600/DSCN0572.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk7f7JiyvI/AAAAAAAAAyQ/DoSWyOnNBFU/s640/DSCN0572.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo podobały mi się też okiennice, chyba wszędzie gdzie są takie jakieś nietypowe to przykuwają moją uwagę. Tak jak tutaj te okiennice, drewniane, bez żadnych szyb, z zasłonkami :) Achh... jakie to ładne było. A jeszcze ładniejszy był widok z okna. Akurat z mojego pokoju miałam widok na jakąś budowlę zamko-podobną. Jak się okazało to jakiś klasztor.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świetny ten dom jego był. I taki uroczy ogródek miał. No żałuje, że nie mogłam choć trochę dłużej zostać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po zwiedzeniu domu, rozpakowaniu się i oporządzeniu, pojechaliśmy na zwiedzanie i jedzonko :))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aaaa mniaaam....&amp;nbsp; wreszcie poszliśmy do jakiejś restauracji normalnej. Zamówiliśmy pizze i mój host chciał coś alkoholowego ale nie znanego mi pochodzenia, a ja chciałam spróbować włoskiego wina.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pizze wybraliśmy dwie różne, żeby potem się podzielić na pół, i żebym mogła spróbować różnych smaków. I nie ma to jak prawdziwa włoska pizza, kompletnie niepodobna do żadnej innej, nawet tej co pieką na cieńkim cieście, no tamta pizza po prostu inaczej smakuje. I winko jakie dobre :))) O masakra.. No tylko rozkoszować się takim winkiem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlA5nCiAwI/AAAAAAAAAz0/JqDLnHxaY24/s1600/DSCN0593.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlA5nCiAwI/AAAAAAAAAz0/JqDLnHxaY24/s640/DSCN0593.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po wypiciu winka, mój host chciał jeszcze sok pomarańczowy, i kawę, espresso takie malutkie. Ja podziękowałam.Przynajmniej dziwne mi się wydawało picie kawy na wieczór. Akurat żeśmy zdążyli z tym posiłkiem tzn była około 11, bo niedługo po nas zamykali restauracje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pojechaliśmy na zwiedzanie, hehehe... zwiedzanie nocne...&amp;nbsp; oczywiście jak zwykle zachwycałam się architekturą budynków, bo innych widoków to tak za bardzo nie miałam. Myślę, że świetna ta mała miejscowość była. Klasztor był, boisko nawet mieli, wzgórza, pagórki, jezioro niedaleko i widok na Alpy.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlCcZQ1ljI/AAAAAAAAA0g/awa599YUAa4/s1600/DSCN0602.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlCcZQ1ljI/AAAAAAAAA0g/awa599YUAa4/s640/DSCN0602.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlCoDXmedI/AAAAAAAAA0k/CC0b7rY1ZUo/s1600/DSCN0603.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlCoDXmedI/AAAAAAAAA0k/CC0b7rY1ZUo/s640/DSCN0603.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlFiN19ciI/AAAAAAAAA1w/7uS_f_rslwY/s1600/DSCN0619.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlFiN19ciI/AAAAAAAAA1w/7uS_f_rslwY/s640/DSCN0619.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlH0E94a_I/AAAAAAAAA2s/X7awH_izMvg/s1600/DSCN0632.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlH0E94a_I/AAAAAAAAA2s/X7awH_izMvg/s640/DSCN0632.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Droga na lotnisko do Bergamo, które znajduję się jakiś kawałek od miejsca mojego pobytu była jedynym momentem, kiedy mogłam poobserwować widoki w dzień, z samochodu. Usiłowałam robić różne fotki, jednakże z powodu trochę bardzo brudnej szyby samochodowej mojego hosta, no nie bardzo większość wyszła. Najważniejsze jednak, że nacieszyłam oko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlJilrtGcI/AAAAAAAAA3Y/BU1a6ASS-Lc/s1600/DSCN0641.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlJilrtGcI/AAAAAAAAA3Y/BU1a6ASS-Lc/s640/DSCN0641.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Droga była raz stroma, raz prosta , raz pod górę. Dokładnie tak jak w górach, takie serpentyny wąskie. Przypuszczam, że gdyby się chciało zwiedzić ten teren autostopem to graniczyłoby to z cudem, gdyż na takiej drodze, to samochód nie miałby nawet gdzie zjechać.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlIJM13R3I/AAAAAAAAA24/WfzwHQSpw6Q/s1600/DSCN0634.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlIJM13R3I/AAAAAAAAA24/WfzwHQSpw6Q/s640/DSCN0634.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracając do architektury, każda posiadłość tutaj, bo w sumie tak można nazwać te domy, była w innym kolorze, miała inne okiennice , inny kształt okien. Po prostu nie mogłam się nadziwić różnorodności tego, i przy tym takiego świetnego przypasowania do całości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlIVS8L8oI/AAAAAAAAA28/ydght7VNSLI/s1600/DSCN0635.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlIVS8L8oI/AAAAAAAAA28/ydght7VNSLI/s640/DSCN0635.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlI-rlJJRI/AAAAAAAAA3I/gVY5_URSU6M/s1600/DSCN0638.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlI-rlJJRI/AAAAAAAAA3I/gVY5_URSU6M/s640/DSCN0638.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlIjhqNuoI/AAAAAAAAA3A/1PXW2DBwEw0/s1600/DSCN0636.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlIjhqNuoI/AAAAAAAAA3A/1PXW2DBwEw0/s640/DSCN0636.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlIwRNm6UI/AAAAAAAAA3E/h74WwrFCX70/s1600/DSCN0637.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlIwRNm6UI/AAAAAAAAA3E/h74WwrFCX70/s640/DSCN0637.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najgorsze w takich podróżach jest to, że się nigdy nie można wyspać, tzn można, ale człowiek zachwycony ciągle czymś nowym nie chce tracić czasu na spanie. Wysypia się dopiero tak średnio po 3,4 dniach, gdy już organizm fizycznie daje znaki o braku snu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tej nocy się nie wyspałam, bo musiałam strasznie rano wstać aby się spakować i wyszykować(około 5), i zdążyć na samolot. Byłam znowu strasznie zestresowana jak to przed poprzednim lotem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mój host stwierdził, że 40 minut wystarczy na dotarcie na lotnisko, w drodze coś zaczął marudzić, że jest korek, i że to niedobrze, bo mi zostanie mało czasu. No to mnie tym jeszcze bardziej zestresował.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Biegiem wpadłam na lotnisko. A tam kupa ludzi, kurde!!! I nic nie widać, gdzie są te tablice, gdzie te tablice!!! Zostały 2,3 minuty dosłownie. Patrze, szukam , rozglądam się. Madrid, Madrid, gdzie pisze Madrid. Nigdzie nie pisze, o boże!! Gdzie ten samolot, czyżbym się spóźniła, no niemożliwe! Podbiegam do kobiety i pytam się:&lt;/div&gt;- Gdzie samolot do Madrytu ?&lt;br /&gt;Kobieta:(Wydukała coś, co z powodu stresu nie byłam w stanie zrozumieć)&lt;br /&gt;- Gdzie samolot do Madrytu ?&lt;br /&gt;K: (Zrozumiałam) Late.&lt;br /&gt;- Late? Jak to late?, spóźniłam się? No nieeeee możliweee... i jestem już na skraju płaczu. gdy słyszę&lt;br /&gt;K: Nie late, tylko later, będzie later, później, na razie leci inny. Proszę poczekać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Uffffffffffffffff..........................Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Byłam na czas, dokładnie miałam napisane na Karcie pokładowej, że o tej godzinie o której dotarłam było zamknięcie gate czyli bramki , a pół godz po tym odlot samolotu. A tu wyszło na to, że wg tej ich włoskiej zasady spóźnialstwa godzina otwarcia w ogóle tego gate to ta godzina która jest napisana jako godzina odlotu samolotu.... a gdzie tam, czasem nawet później. Przecież im się tam nie spieszy. Ile to się człowiek stresów musi najeść.....&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-3916836161662635528?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/3916836161662635528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/11/podroz-do-brivio.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3916836161662635528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3916836161662635528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/11/podroz-do-brivio.html' title='Podróż do Brivio.'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwlHQb268LI/AAAAAAAAA2g/asKGVJXoTvI/s72-c/DSCN0629.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-9179765326017079663</id><published>2009-11-26T12:45:00.002+01:00</published><updated>2010-05-16T01:13:54.269+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włochy'/><title type='text'>Zwiedzanie Mediolanu</title><content type='html'>&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Zanim się spotkałam jeszcze z hostem, stwierdziłam, że szkoda marnować czas i warto byłoby coś zjeść. Oczywiście co mi się pierwsze rzuciło w oczy? McDonald. Na starym głównym rynku. Co ciekawe, ten typ McDonalda był dostosowany do wyglądu całej rynkowej architektury. Zresztą myślę, że ten nasz typowy czerwono - żółty bynajmniej śmiesznie by tam wyglądał. Ale z tego co się orientuje, jeśli był on tam założony na zasadach franchisingu to obowiązywały go takie same zasady jak każdej innej placówki Mc Donaldowej na świecie, czyli że powinien być taki czerwono - żółty.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;Jednak nie był.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Sprawiło mi to pewnego rodzaju rozczarowanie. Bo chcąc nie chcąc, będąc za granicą, będąc głodnym, nie znając okolicy idzie się tam gdzie się coś zna,i pomimo tego że tam jest niedobre jedzenie, mniej więcej pomaga nam to poczuć się bardziej bezpiecznie, kiedy przebywamy w obcym miejscu ale w podobnym McDonaldzie. Ten nie był ani trochę podobny, był ciemnozielono- bordowy. &lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Co więcej sprzedawano w nim takie jakieś ciasteczka muffiny, taki kącik kawowy. Poza tym zawsze, z zasady jest też tak, że Mc Donald jest źródłem prądu, w każdym Mc Donaldzie można zazwyczaj gdzieś znależć gniazdko i się doładować. Com czyniłam będąc w różnych krajach.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Ale tutaj troszkę nie bardzo mogłam znaleźć jakiekolwiek źródło prądu.Pytając się sprzedawców o prąd też nie do końca mnie zrozumieli, i mi wskazali toaletę :) No i tak to jest typowa cecha włochów, rzadko kiedy mówią po angielsku.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Nie było to dla mnie dobrą wiadomością, gdyż wyładowywała mi się komórka, a byłam zmuszona się skontaktować jeszcze z moim hostem z Brivio, do którego miałam się na koniec dnia dostać, aby następnego dnia zostać odwiezioną przez niego na samolot do Bergamo, który leciał do Madrytu. No i nie bardzo fajno, więc ją wyłączyłam aby oszczędzać cały dzień baterię.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #134f5c; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Po spotkaniu wreszcie mojego mediolańskiego hosta&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Zwiedzanie Mediolanu było dość ciekawym przeżyciem. W ogóle&lt;b&gt; &lt;/b&gt;włosi jako naród są dość specyficzni. Mój mediolański host, który raczej był tylko oprowadzaczem niż hostem , także był specyficzny. Taki bardzo cichy spokojny, w porównaniu do mojego wybuchowego temperamentu zaczęło mi to po jakimś czasie przeszkadzać. Bo to był taki spokojny lekko nudnawy typ włocha.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Ale po jakimś czasie przestawiłam się na tryb bezwględnej tolerancji, po co sobie niepotrzebnie psuć nerwy. Okazało się, że tak naprawdę, to on pochodzi z Sycylii. Na Sycylii jest gorąco i powyżej 40 stopni.&amp;nbsp; Wydaje mi się, że ludzie (włosi) pochodzący stamtąd są trochę bardziej wyluzowani,&amp;nbsp; i bardziej olewczy aż do tego że potrafią być nudni bardziej niż Ci z północy, Ale też nie można oceniać całej generacji po jednym człowieku. &lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Będąc jeszcze w Polsce założyłam sobie, że w Mediolanie, żeby nie tachać tego całego bagażu to zostawię go gdzieś w skrytce. W Polsce wybadałam taki ciekawy sposób, że to się robi tak, że jak się ma bagaż to szuka się najbliższego marketu czy czegokolwiek gdzie stoją takie skrytki z kluczykami. I normalnie legalnie wpycha się ten swój bagaż gigantyczny do tej skrytki i zabiera kluczyk, można też zostawić w punkcie obsługi klienta, albo ciekawym sposobem jest też zostawienie go w informacji turystycznej w jakimś mieście. Oczywiście zostawiamy tylko bagaż z ubraniami, bo wszelkie cenne i ważne rzeczy takie jak komórka,aparat foto graficzny, dokumenty paszporty, pieniądze itp nosimy ZAWSZE przy sobie, albo w jakieś małej torebeczce którą ja np. miałam na sobie, albo poupychane po kieszeniach. Czyli praktyczne jest tutaj mieć jakieś spodnie z wieloma kieszeniami, i raczej ważniejsze jest tutaj w takiej podróży bezpieczeństwo tych wszystkich przedmiotów niż "uroda" spodni torebek czy czego tam innego. Tak naprawdę nie czuć jest wtedy ich wagi i można spokojnie resztę gdzieś zostawić, przecież to tylko parę ubrań.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Jednakże, dobrze jest się przygotować na to że ten nasz wór trzeba będzie tachać nie wiadomo jak długo i jak daleko, więc najlepiej ograniczyć się do minimum potrzebnych rzeczy. Nie trzeba wyglądać jakoś mega ekstra super wystrzałowo i brać 10 tysięcy par sukienek czy czego tam innego. Najlepiej brać rzeczy sportowe, wygodne, lekkie i takie które można łatwo wyprać nawet w rzece. &lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Mężczyźni są w tej sytuacji bardziej uprzywilejowani bo im za wiele nie potrzeba. Kobiety mają gorzej. Ja dopiero po dwóch, trzech takich podróżach nauczyłam się co mi jest potrzebne tak naprawdę, a co jest zbędne kompletnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Na 2 tygodnie wystarczą z całą pewnością:&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;- 3 pary bluzek- podkoszulek,&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;- Spodnie jedne krótkie, drugie długie ( ja brałam zawsze trzecią parę, gdyż była ona3/4 ale za to z wieloma kieszonkami, i generalnie w niej chodziłam, dopóki nie osiadłam się w jakimś domu u kogoś)Długie spodnie mam tu na myśli jeansy, ale takie takie które są najmniejsze objętościowo, i najmniej ważą, jeansy z reguły są ciężkie, po co tachać dodatkowe kilogramy, najlepiej służą do tego rurki kobiece. Dają ciepło dokładnie tak samo jak takie zwykłe "grube" jeansy a ważą o niebo mniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;- 2 pary swetrów, jeden grubszy drugi cieńszy&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;- kurtka&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;- apaszka, która może tez czasem służyć jako szalik bądź czapka, która chroni przed słońcem.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;- ręcznik, kosmetyczka, bielizna, i inne przydatne rzeczy takie jak ( zapasowe guziki, igła z nitką, kartka długopis, mapa )&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Ale wracając do Mediolanu, okazało się, że nie ma możliwości schowania nigdzie tego bagażu, a informacja turystyczna nie budziła mojego zaufania, no jakoś te jaja plastikowe nie przypadły mi do gustu i to miejsce. Takie miałam przeczucie, a że zazwyczaj się ono sprawdza to postanowiłam nie kombinować na siłę. &lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;No i właśnie tutaj się okazało, że muszę tachać to na plecach cały dzień. Na szczęście ten Włoch był tak wyrozumiały, że jakąś część dnia nosił mi to sam :) Jak miło z jego strony. Bagaż nie był, aż taki ciężki, ale po parunastu godzin dźwigania go no to można już odczuć wagę, jeszcze przy 30 stopniach temperatury.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Jeśli chodzi o Mediolan, to wiadomo, że mówi się że to taka wielka stolica mody, i ach i och. I ja rzeczywiście chciałam się przyjrzeć temu zjawisku tam. Po randomalnym zwiedzaniu najważniejszych punktów Mediolanu, zjedzeniu jakiejś pizzy włoskiej, lodów, odwiedzeniu naprawdę wielu ładnych miejsc postanowiliśmy zajść na tą słynna ulicę, gdzie są same najdroższe sklepy świata i "teoretycznie" najlepsi projektanci.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Podczas szwendania się, starałam się także obserwować mieszkańców ogólnie, nie turystów. I zauważyłam w nich parę charakterystycznych rzeczy. W Mediolanie jak się wyjdzie na ulicę istnieje taka różnorodność strojów, że gołym okiem widać podzielenie klasowe. Na pierwszy rzut oka widać kto jest biedny , kto jest bogaty, kto jest tylko turystą, kto właśnie prezentuję najnowszy trend czy ciuch z kolekcji Gucciego czy innego. A kto się prezentuję po prostu na ulicy czekając na okazję. &lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Kobiety chodziły ubrane w kozaki zimowe i króciutkie bluzeczki, w rękawiczkach, w zwiewnych sukieneczkach, ubrane jak na imprezę, jak na sylwestra, bądź jak te spod latarni. Były także modelki, aktorki ,które przyjeżdżały do pracy. Była też kobieta wychodząca z pieskiem na spacer ubrana jak na pokaz mody w najwyższych możliwych szpilach , a także taka, która wychodziła z dzieckiem w wózku na spacer, i ona i wózek był stylizowany na okres renesansowy, oczywiście wyklejany jakimiś szlachetnymi kamieniami :) Można też było spotkać mężczyzn w garniturze, albo na przykład pana w turbanie i białej płachcie, chyba był kimś ważnym, tak spokojnie się sobie szedł po ulicy :) I co ciekawe jak to przystało na stolicę mody, turban też może być ciekawym dodatkiem do stroju :) To czemu by go nie nosić. Ciekawe to były widoki.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3TXSk0nmI/AAAAAAAABI8/ttQYUQmBgjg/s1600/DSCN0568+turek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3TXSk0nmI/AAAAAAAABI8/ttQYUQmBgjg/s640/DSCN0568+turek.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Ale o co mi chodzi. W Polsce jak się wyjdzie na ulicę, na przykład w takiej naszej skromnej Bydgoszczy czy innych miastach ( nie biorąc pod uwagę Warszawy) to ludzie mniej więcej ubierają sie na jednakowym poziomie, nie ma takiego wielkiego rozstrzelenia, i nie do końca widać gołym okiem kto jaki.&amp;nbsp; No chyba, że weźmiemy pod uwagę subkultury młodzieżowe, dresów punków czy jakichś tam jeszcze hardkorowców to takie rzeczy są widoczne. Tam nie występują.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Wkraczając w końcu na najsłynniejszą ulicę, od razu moim oczom, rzuciła się pewna dość specyficzna wystawa. Tak mnie zdziwiła, że po prostu musiałam ją uwiecznić.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwkpuGPWtII/AAAAAAAAAuo/liMQuoo0XTc/s1600/DSCN0522.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwkpuGPWtII/AAAAAAAAAuo/liMQuoo0XTc/s640/DSCN0522.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Zdjęcie pod tytułem..... "Pocałuj mnie w usta" Hahahha.... :D&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Ulica "drogich" sklepów znajduje się całkiem niedaleko starego rynku, jednakże jest to teren taki czystszy, bardziej zadbany, ładny. W dzielnicy tej mieszkają z pewnością jakieś znane osobistości.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Uliczki w tej dzielnicy są prześliczne, dość wąskie, i samochody raczej nie mogą jeździć tam gdzie mieszkają ludzie.Poza tym w Mediolanie tak samo jak w całych Włoszech występuje ten kult skuterów. I tam na każdym kroku można spotkać parking skuterów, bądź wypożyczalnie. I te skutery sobie stoją tak po prostu przy drodze, przez nikogo nie pilnowane. A skoro nie można tam za bardzo dojechać samochodem, to nie widać tam ich aż tyle. Ciekawe jak się jeździ w takich wielkich szpilkach na takim skuterze, mówią, że "Polak potrafi" , ciekawy czy Włoch a raczej Włoszka też :D&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk3EfxQhSI/AAAAAAAAAw8/LZpr95N2aG0/s1600/DSCN0554.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk3EfxQhSI/AAAAAAAAAw8/LZpr95N2aG0/s640/DSCN0554.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk45NnuCjI/AAAAAAAAAxc/sJLY45akzaI/s1600/DSCN0561.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk45NnuCjI/AAAAAAAAAxc/sJLY45akzaI/s640/DSCN0561.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk5FGuqy8I/AAAAAAAAAxk/VBPH0fj7wiI/s1600/DSCN0562.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk5FGuqy8I/AAAAAAAAAxk/VBPH0fj7wiI/s640/DSCN0562.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk34XvImkI/AAAAAAAAAxM/U2DY8cLLPcs/s1600/DSCN0557.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk34XvImkI/AAAAAAAAAxM/U2DY8cLLPcs/s640/DSCN0557.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk5PjYvEuI/AAAAAAAAAxo/RtVU9DyX5yM/s1600/DSCN0563.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk5PjYvEuI/AAAAAAAAAxo/RtVU9DyX5yM/s640/DSCN0563.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jak można zauważyć, jest bardzo dużo roślinności, co jakiś czas stoi jakiś kwiat w doniczce. I zapewne nikt tego nie niszczy i wszyscy o to dbają.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk004-RonI/AAAAAAAAAwQ/S2ij9Ndi5zQ/s1600/DSCN0544.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk004-RonI/AAAAAAAAAwQ/S2ij9Ndi5zQ/s640/DSCN0544.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk1E8G3uxI/AAAAAAAAAwU/sCbL89RI-1c/s1600/DSCN0545.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk1E8G3uxI/AAAAAAAAAwU/sCbL89RI-1c/s640/DSCN0545.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Ciekawą rzeczą jest też to, że Włosi tak dbają o "uroślinnienie" tych swoich uliczek, co ja oczywiście pochwalam, i mnie się to przeeogromnie podoba, że nawet tam gdzie nie jest możliwe postawienie takich doniczek z kwiatami, ze względów bezpieczeństwa np ruchu drogowego czy czegoś innego. To oni i tak znajdą sposób aby te drzewa posadzić na betonowej posadzce, i sprawić by wyglądało to jeszcze w miarę oryginalnie ładnie i było użyteczne, trwałe i bezpieczne, czego przykład możecie oglądać poniżej.&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwkzoZBlW9I/AAAAAAAAAv0/o-LG3NlblvE/s1600/DSCN0538.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwkzoZBlW9I/AAAAAAAAAv0/o-LG3NlblvE/s640/DSCN0538.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Nie ma to jak reklama nowego modelu samochodu firmy fiat, wypełniona w środku ziemią, umożliwiająca drzewom zapuścić korzonki, No kapitalny pomysł!! : ) I jak ładnie zielono jest od razu na tej ulicy.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Co mnie jeszcze zaskoczyło, to same budynki tych "Drogich sklepów" Niektóre wyglądają całkiem normalnie. Witryna sklepowa, gdzie wchodzi się w drzwi z ulicy .&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk3oDSLHrI/AAAAAAAAAxI/YugrnO4xlkw/s1600/DSCN0556.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk3oDSLHrI/AAAAAAAAAxI/YugrnO4xlkw/s640/DSCN0556.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk2ftXIDeI/AAAAAAAAAww/59OhqIPD_Bo/DSCN0551.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk2ftXIDeI/AAAAAAAAAww/59OhqIPD_Bo/DSCN0551.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk0jhqtByI/AAAAAAAAAwM/1VCIcfY8va4/DSCN0543.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk0jhqtByI/AAAAAAAAAwM/1VCIcfY8va4/DSCN0543.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Ale niektóre sklepy są umieszczone jakby w takich dziedzińcach, i wygląda to bardziej jak takie wejście do jakiegoś mieszkania pałacowego niż do sklepu, gdzie najpierw trzeba przejść przez przepiękna pozłacana bramę, która jest zamykana w godzinach zamknięcia sklepu. Co więcej przy samej bramie, bądź przy wejściu do takiego sklepu stoi..... Hmmm.... Jak by tu go nazwać.... Kamerdyner, czy taki oddżwierny, który otwieram nam sam drzwi, witając się z z nami ładnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwkzyKKTbjI/AAAAAAAAAv4/SfayXDaPKXw/s1600/DSCN0539.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwkzyKKTbjI/AAAAAAAAAv4/SfayXDaPKXw/s640/DSCN0539.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;I pomimo, że wyglądamy nawet jak turyści to za każdym razem ten kamerdyner ma za zadanie przywitać się uśmiechnąć i otworzyć drzwi. Oczywiście z moich obserwacji wynika, że musi to być całkiem przystojny wysoki mężczyzna, ubiera się go w garnitur i stawia koło drzwi. Taki kamerdyner nas obserwuje, po to żeby wiedzieć kiedy otworzyć drzwi jak będziemy wychodzić z tego sklepu i żeby zdążyć to zrobić zanim dojdziemy do tych drzwi i sami sobie je otworzymy, i po to by zdążyć otworzyć drzwi i nas nie huknąć nimi w nos, gdyż otwierają się do środka.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk4Ua0umuI/AAAAAAAAAxU/cbDUGgRbeTg/s1600/DSCN0559.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk4Ua0umuI/AAAAAAAAAxU/cbDUGgRbeTg/s640/DSCN0559.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Osobiście odwiedzając takie sklepy odczułam to jako bardzo przyjemne potraktowanie klienta :) Nie mogłam sobie oczywiście odpuścić posprawdzania cen. Mój host oczywiście miał jakieś obiekcje co do odwiedzania tych sklepów w takim stanie jak byliśmy, czyli typowi turyści nie "wypindrzeni", którzy na pewno nic nie kupią. Ale ja chciałam sobie jakoś urozmaicić ten dzień i przyjęliśmy, że będziemy udawać bogatych turystów, i zastanawiać się nad cenami ubrań, żeby nie wyszło to aż tak oczywistym, że sprawdzamy je tylko dla samego sprawdzania :D&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk4qlX4lWI/AAAAAAAAAxY/ETqFP_qSN5w/s1600/DSCN0560.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk4qlX4lWI/AAAAAAAAAxY/ETqFP_qSN5w/s640/DSCN0560.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;No i musze przyznać, że świetnie się przy tym bawiłam. Wchodząc do sklepu Prady czy innego, nasze zachowanie było zazwyczaj schematycznie podobne. I zazwyczaj staraliśmy sie na głos rozmawiać.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Wyglądało to mniej więcej tak.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Ja: Zobacz, jaki ładny ten płaszczyk. Myślisz, że dobrze bym w nim wyglądała.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Host: No zapewne, ale sprawdź proszę ile kosztuje.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Ja: Ooo... 200 000 złotych (w przeliczeniu z euro) Hmm.... Nie wydaje Ci się, że ta cena nie jest zbyt wygórowana?&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;H: O tak rzeczywiście nie jest. To chodź może sprawdzimy co innego. &lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;I tak właśnie tam kosztują takie rzeczy:D Jakieś paski z krokodyla więcej niż nasz polskie mieszkanie :D Rękawiczki za 100 tysięcy. Nie no żyć nie umierać.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Co więcej, w niektórych sklepach, które nie były zbytnio obszerne, krążyły kobiety - modelki ubrane np w jakąś sukienkę, czy płaszczyk i prezentowały wyrób przybierając różne pozy i specjalnie kręcąc się obok klienta.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Na tej ulicy można, było spotkać naprawdę sklepy z różnymi wyjątkowymi rzeczami. Znaleźliśmy tez jeden który mnie ujął swoim asortymentem. Był to sklep z wszystkimi bardzo ekskluzywnymi rzeczami dla niemowląt. Można pomyśleć, że nie opłaca się kupować takich drogich rzeczy dla dzieci które za miesiąc i tak z nich wyrosną. Jednak skoro są ludzie którzy inwestują w renesansowe wózki i inne takiem to też musza przypasowac do tego odpowiednie stroiki :) Ten był bardzo ładny i bardzo drogi.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk2T4VSNkI/AAAAAAAAAws/CPsm3vMnD00/s1600/DSCN0550.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk2T4VSNkI/AAAAAAAAAws/CPsm3vMnD00/s640/DSCN0550.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Myślę, że cechą charakterystyczną ludzi mieszkających tam jest chodzenie po ulicy z torbą markową danego sklepu, a czym więcej takich toreb, tym więcej się na pewno rzeczy zakupiło. Jest to taka pewna forma lansu. Nawet ludzie którzy ,można by nazwać normalnie wyglądają, jak typowo ubrani ludzie, chodzą do takich sklepów i prezentują z dumą swoje zdobycze.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Ciekawie było to oglądać. Fotografie robić tym ludziom jest już mniej ciekawie, bo generalnie trochę nie wypada tak fotografować sobie ludzi bez pytania. A mój poziom bezczelności jeszcze nie doszedł do takiego stopnia abym się na to zdecydowała, ale udało mi się zrobić chociaż jedną fotkę. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk2sCOXu3I/AAAAAAAAAw0/Pk0phUNc8L0/DSCN0552.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk2sCOXu3I/AAAAAAAAAw0/Pk0phUNc8L0/DSCN0552.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Z rzeczy którą może warto powiedzieć jeszcze o Mediolanie, to to , że krąży tam&amp;nbsp; dużo Policji , chociaż w Pradze jest ich zdecydowanie więcej ( co metr to parka policjantów). Lecz oprócz takiej zwyczajnej policji, występują też tak zwani karabinierzy. I jednych i drugich można spotkać w mieście. Podejrzewam, że karabinierzy od tego, że noszą karabiny tak dla postrachu.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Generalnie mój ojciec jak zobaczył, że to tak tam wygląda to się złapał za głowę, jak można taki karabin na ulicy nosić :D A jednak można.... Instytucje mafijne i te inne sprawy, a bezpieczeństwo musi być zapewnione.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk6UIDW8mI/AAAAAAAAAx4/4crbrElpUQg/s1600/DSCN0567.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swk6UIDW8mI/AAAAAAAAAx4/4crbrElpUQg/s640/DSCN0567.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Tacy panowie, oczywiście nie w miejscach typowo turystycznych , a raczej gdzieś na obrzeżach w uliczkach, stali i pilnowali porządku. Moje bodyguardy ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-9179765326017079663?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/9179765326017079663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/11/zwiedzanie-mediolanu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/9179765326017079663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/9179765326017079663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/11/zwiedzanie-mediolanu.html' title='Zwiedzanie Mediolanu'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/Sw3TXSk0nmI/AAAAAAAABI8/ttQYUQmBgjg/s72-c/DSCN0568+turek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-5048439353847478282</id><published>2009-11-24T22:00:00.005+01:00</published><updated>2010-05-16T01:14:38.067+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hiszpania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włochy'/><title type='text'>Kierunek Włochy i Hiszpania wrzesień 2009</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #134f5c;"&gt;Planowanie&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekałam na to od Sierpnia, skrzętnie robiąc notatki i po raz setny przeliczając ile mi będzie potrzebne pieniędzy na 13 dni podróży. Załatwieni hości, Katowice, Bolonia, Brivio(koło Bergamo, Mediolanu), Madryt, Barcelona. W każdym z tych miast miałam hosta. Używając serwisu społecznościowego. Załatwiałam ich już w sierpniu, czym prędzej tym lepiej. W niektórych miejscach więcej niż jednego, tak w razie czego. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spisałam wszystkich adresy. I czekałam na 21 września. tego bowiem dnia, miałam wyruszyć autostopem do Katowic na lotnisko, które jak się okazało nie było w samych Katowicach, ale w Pyrzowicach, noo to jest trochę daleko od Katowic. jakieś 30-40 km :D Świetnie. I wszyscy polecają wziąć autobus za 20 zł na lotnisko... Niemożliwe pomyślałam. Taki drogi? Musi być coś tańszego. Sama poszukałam sobie zwykłej komunikacji miejskiej i odkryłam że masa zwyczajnych autobusów jeździ w połączeniu z aglomeracją Chorzowa Bytomia i innych tych miasteczek, które tak naprawdę są bardzo blisko siebie i w sumie mogłyby tworzyć jedno miasto.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście musiałam też wziąć pod uwagę wymiary bagażu, gdyż w liniach lotniczych w których zakupiłam bilet były pewne ograniczenia. Mój plecak kolonijny, ma już ponad 10 lat:D Ale jest mały dobry i wszędzie się mieści, idealnie pasował wymiarami,kurde tylko że nie mogę wziąć płynów chciałam trochę polskiej wódki zakupić dla tych moich hostów, a jedyne co mogłam zrobić to zakupić małe buteleczki. W dodatku 50 ml, bo 100ml się nie mieściły do woreczka z innymi kosmetykami. Tak upchany plecak mierzyłam jeszcze przy ścianie ściskając z wszystkich stron, sprawdzając czy się zmieści do klatki, która mierzy wymiary. Kładłam też na wagę by sprawdzić wagę. Limit 10 kg.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #134f5c;"&gt;21 września 2009&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spakowana, wstałam wcześnie rano...ojciec odwiózł mnie za most bydgoski w kierunku Torunia. Stanęłam a zatoczce i po 5 minutach, Pan z TP.SA mnie wziął.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To mój pierwszy stop samotnie. Zastanawiałam się jak to będzie. Bo, że niebezpiecznie to miałam takie przeczucie, i mój poziom adrenaliny był cały czas wysoki i w gotowości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kierowca stwierdził, że wziął mnie tylko dlatego, że jedzie służbowym samochodem , do prywatnego nigdy w życiu. Hmmm... Z Torunia wydostałam się autobusem numer 11 na sam koniec. Oczywiście okazało się, że nie ma zbyt dobrego miejsca do łapania.... Ani w jedną ani w drugą stronę, ale chcący stanie wszędzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i stanął, po paru minutach mercedes. :) Juppi, aż do Włocławka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed Włocławkiem, Pan kierowca włączył CB radio i zakomunikował, że ma mnie do podwiezienia w kierunku Łodzi przed Włocławkiem i czy jakiś "mobilek" jak nazywał kierowców posiadających mobilne CB radio nie chciałby mnie zabrać.Oczywiście znalazł się chętny :D Co mnie zdziwiło, że tak szybko i chętnie ktoś się pokwapił zjechać na CPN, tylko po to by mnie zabrać hehehe... Dość niezręczna sytuacja. Przesiadłam się, i dojechałam aż do tego fajnego zajazdu drewnianio -słomowego w Piotrkowie Trybunalskim, bo Pan kierowca musiał zrobić sobie godzinną przerwę. Stwierdziłam, że to dobra okazja, żeby mu zwiać, bo ani nie wykazywał się zbytnią inteligencją, ani niczym szczególnym więc tak średnio miło mi się z nim jechało, bo nawet nie było o czym pogadać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cała szczęśliwa poszłam odwiedzić toaletę, obadałam też nową opcję. Na drugim piętrze było jedzenie na wagę hahaha. Zaciekawiło mnie to i poszłam sprawdzić. Rzeczywiście pierożki nie pierożki różne dania do nakładania jak z tych filmów o amerykańskich szkolnych stołówkach. Gdzie tu jest haczyk myśłałam bo za 100 gramów jedzenia płaciło się tylko 2 czy 3 złote... Hmmm... No to takich 5 pierożków ile może ważyć? 100 gram ? 200? Wzięłam talerz do ręki, i myślałam , że mi urwie ją. Jaki on był ciężki!! No nie!! To tu jest haczyk :D Sam talerz ważył gdzieś z 300 gram, był mega ciężki, więc już na same wejście i podniesienie talerza płaciło się około 10 zł:D No no... niezły biznes na tym robią. Gdym to obadała, zrezygnowałam momentalnie z takiej przyjemności, aby się udać w dalszą podróż. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kierowca TiRa tak bardzo chciał, ze mną jechać, że kazał mi stanąć za światłami to wtedy mnie tam zabierze jakby zdążył, a że ja nie chciałam z nim jechać to poszłam przed świata, i w dodatku stanęłam w miejscu gdzie nie ma się gdzie zatrzymać na liniach jezdni pobocznych. Jak na wyrok zatrzymał się kolejny Tir... Grr.... Jak ja nie lubię jeździć Tirami, a w dodatku ten był bardziej niekomfortowy, przy 30 stopniach nawet nie było w nim klimatyzacji :/ Chlip, to już mogłam zostać przy tamtym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z dobrych informacji to chociaż kierowca był ciekawszy i można było z nim o czymś pogadać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Włączył CB radio i słuchaliśmy rozmów Tirowców hehehe... Klnęli na jakiegoś jednego co robił korek, z Mlekiem ponadto. Śmieszyły mnie teksty w stylu " Te Mleczarnia jedź, szybciej bo Ci się mleko zważy" No i ogólnie było wesoło, tak aż do Zabrza. Po drodze Pan kierowca opowiadał Ciekawe historie o pewnej Pani która ma tam gdzieś na drodze Dom, który miał być zajazdem ale zmarł jej mąż i ona sie na tym nie zna, z pieniędzy ją rozgrabili i ogólnie nie fajnie, a także o historii pewnego burdelu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chciał także mnie znaleźć na naszej klasie... hahaha .... no proszę jaki nowoczesny. Potem szybki McDonaldzik, i karteczka na Bytom, znowu Mercedes :D Z kobietą. I tak dotarłam do Bytomia. Doszłam na dworzec główny i czekałam na mojego hosta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyjechał samochodem, zabrał mnie do swojego królestwa. A potem poszliśmy na zwiedzanie Katowic :D Bom nigdy tam nie byłam. Jednym słowem, cudownie spędziliśmy czas. Na zakupach i zwiedzaniu nocnym. Widziałam spodek katowicki i inne miejsca. I doszłam do jednego wniosku. Bydgoszcz wcale nie jest brzydka :) Wróciliśmy potem do domku i zrobiliśmy sobie makaron na kolacyjkę, wypiliśmy winko afrykańskie, i poszliśmy spać. Każdy do Swojego Pokoju. Muszę przyznać, że był to jeden z najlepszych hostów jakich miałam dotychczas. Nie dość, że własny pokój i łózko pościelone, to jeszcze tyle dobrych rzeczy, którymi zostałam poczęstowana. Mniam :)&amp;nbsp; A i rozmowa była całkiem fajna, i tylu rzeczy można się było dowiedzieć, tyloma podzielić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/SwgtHfhajjI/AAAAAAAAAGk/WestMnBBGjc/s1600/DSCN0393.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://2.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/SwgtHfhajjI/AAAAAAAAAGk/WestMnBBGjc/s640/DSCN0393.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style="color: #134f5c;"&gt;22 września&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień odlotu, od rana miałam takiego stresa, że nie umiałam sobie z nim poradzić.masakra. Lot o 17. O 14 musiałam wybyć już, bo host miał coś do załatwienia. Zatem zjadłwszy ostatni Polski posiłek jakim był "bigos", żebym zapamiętała jego smak, udałam się na autobus na lotnisko Katowice Pyrzowice. Oczywiście bez biletu. Po 40 Minutach dojechałam.... i pierwszy raz w życiu widziałam duże lotnisko,no oprócz naszego bydgoskiego, które nie jest aż takie duże. Ładne :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swgl7P_73xI/AAAAAAAAAGM/VZyVIhQl9FE/s1600/DSCN0401.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/Swgl7P_73xI/AAAAAAAAAGM/VZyVIhQl9FE/s640/DSCN0401.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zostało jeszcze z 2 godziny czasu.. ależ byłam zestresowana, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Postanowiłam już wejść przez odprawę na teren bezcłowy. Oczywiście pomijając 2 miliony różnych rzeczy, które trzeba było zrobić. Rozebrać się z niektórych i dać do przeglądu, to jeszcze mnie babka opierniczyła, że za wcześnie wchodzę i po co skoro jeszcze 2 godziny, i że już się cofnąć nie mogę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem po co weszłam, nie wiedziałam, że się wchodzi później. Toż to pierwszy raz lecę, moja droga pani!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwiedziłam dokładnie teren bezcłowy, zakupiłam parę małych buteleczek "żubrówki" dla włoskich hostów i poszłam usiąść w miejscu widoku na lotnisko. Ale ładny widoczek, ściana oszklona, wszystko dokładnie widać, co robią na lotnisku, jak się z samolotami obchodzą, jak je tankują, sprawdzają, czyszczą. Normalnie czułam się jak dziecko, które dopiero co odkrywa świat i poznaje czym jest śnieg. Praktycznie przecież odkrywałam świat, nie byłam w Katowicach, nie byłam na lotnisku takim dużym, wszystko dla mnie było szokujące i nowe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwgrdZWSdJI/AAAAAAAAAGY/VCH9Xd-chaA/s1600/DSCN0404.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwgrdZWSdJI/AAAAAAAAAGY/VCH9Xd-chaA/s1600/DSCN0404.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwgrdZWSdJI/AAAAAAAAAGY/VCH9Xd-chaA/s640/DSCN0404.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedząc tak sobie przed szybką, siedziały obok mnie dwie kobiety. Jedna młodsza zagadała do mnie. :) Jak miło. Z początku myślałam, że jadą razem, ale w autobusie przewożącym do samolotu dowiedziałam się, że jednak nie, że jednak każda sama oddzielnie leci do Włoch.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Usiadłyśmy w samolocie blisko siebie.Kobieta młodsza poradziła nam abyśmy raczej usiadły za skrzydłem i w tyle bo wtedy jest najładniejszy widok i podczas turbulencji tak nie trzęsie.Ale też tak, żeby każda z nas miała ładny widok z okna :) Pocieszna mi się wydała ta sytuacja. 3 kobiety same lecą do Włoch i przez przypadek się spotkały w jednym miejscu i w jednym czasie aby sobie towarzyszyć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak sobie siedziałam, i myślałam jakie muszę mieć niesamowite szczęście, że pomimo, że lecę sama to i tak spotykam na mojej drodze jakichś ludzi, którzy jakoś tak "przypadkiem" służą mi radą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pokładzie było świetnie. Duże siedzenia, wygodne, miejsca sporo, stewardesy uśmiechnięte. Rozmawiając wcześniej ze znajomym o tych liniach lotniczych, stwierdził on że to nie samolot tylko "świniolot" bo tam ludzie są poupychani jak świnie. Hmm.... Nie wiem po czym to uznał, ja tam miałam całkiem dużo miejsca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świetne było też to, że w czasie gdy ludzie sie ładowali do samolotu była puszczona muzyka Mozarta, tak by w miłej atmosferze sobie zasiąść. Ale miało to tez inne zastosowanie, podobno muzyka Mozarta jest tak skomponowana, że jej wysokość/częstotliwość/rytm dźwięku odpowiada rytmowi bicia serca, i jest ona uznawana za relaksacyjną i odstresowywującą, co jest zrozumiałym, ludzie gdy wsiadają do samolotu są czasem zestresowani. Ja byłam mega zestresowana. Ale ta muzyka trochę mnie uspokajała. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhWpfeEotI/AAAAAAAAAW8/G4sgZokYUSg/s1600/DSCN0416.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhWpfeEotI/AAAAAAAAAW8/G4sgZokYUSg/s640/DSCN0416.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozpędzanie się samolotu i odbijanie się od ziemi było dziwnym uczuciem, przebicie prawa przyciągania. Przez momencik człowiek się czuję jakby był zatrzymany w czasie i przestrzeni, właśnie w momencie tego wzbicia, jakby żadne organy nie pracowały, serce nie biło, a cały organizm w ogóle nie potrzebował tlenu. Podejrzewam, że to wszystko spowodowane przez błędnik w uchu, a raczej przez ogłupienie go, gdyż nigdy nie był w takiej sytuacji, także nie wiedział jaki tu mieć punkt odniesienia do rozeznania się w położeniu i sytuacji.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W czasie lotu, nie mogłam odkleić nosa od szyby. Taaaaakie piękne widoki. W ogóle sam widok chmur z góry jest dość ciekawym zjawiskiem, ma się takie wrażenie&amp;nbsp; jakby chmury były blisko nas na wyciągnięcie ręki. I różne ich kształty rodzaje, i odcienie.Nawet poprzez porysowaną szybę, świetnie to wyglądało.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhWww66GJI/AAAAAAAAAYA/7qcjH-aXZFo/s1600/DSCN0427.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhWww66GJI/AAAAAAAAAYA/7qcjH-aXZFo/s640/DSCN0427.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak lecieliśmy i lecieliśmy i bardzo trudno zdać sobie sprawę z tego jak szybko się leci, dopóki nie znajdzie się gdzieś w tej przestrzeni jakiegoś punktu odniesienia, na przykład innego lecącego samolotu. I jak się taki ukazał naszym oczom to można było dopiero zauważyć, że lecimy z prędkością rakiety. Myślę, że pilot czasem specjalnie skręcał, zmieniał położenia aby wszystkim dokładnie ukazać piękno niebios. No po prostu to jest taki cudny widok, nie da się tego opisać słowami. Tak samo jak na zdjęciu coś nie jest tak bardzo zachwycające jak na żywo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawą rzeczą jest też obserwowanie terenu i architektury widzianej z góry, ukształtowania terenu. Lecąc nad naszymi Polskimi górami, nad Alpami, no kurcze... widać było wierzchołki, to tak jakbym mogła powiedzieć widziałam wierzchołek, byłam na jego szczycie (a nawet nad jego szczytem, tuż, tuż) A włoskie tereny sa niesamowicie zielone i tak ukształtowane symetrycznie, i geometrycznie, że az nie mogłam wyjść z podziwu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhW7o9W83I/AAAAAAAAAZY/bDOog20BYJY/s1600/DSCN0438.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhW7o9W83I/AAAAAAAAAZY/bDOog20BYJY/s640/DSCN0438.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;I krajobrazy: Prawie jak z satelity. Widziane własnymi oczyma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhXFILHpHI/AAAAAAAAAR8/KN6bRmQxrQQ/s1600/DSCN0447.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhXFILHpHI/AAAAAAAAAR8/KN6bRmQxrQQ/s640/DSCN0447.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; No i dofruwamy do Włoch, Bolonia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhXOkXpQqI/AAAAAAAAASU/BbjSJLNWgYg/s1600/DSCN0453.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhXOkXpQqI/AAAAAAAAASU/BbjSJLNWgYg/s640/DSCN0453.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhXQadZh8I/AAAAAAAAASY/ozs_26LbAlQ/s1600/DSCN0454.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhXQadZh8I/AAAAAAAAASY/ozs_26LbAlQ/s640/DSCN0454.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhXSd8kAEI/AAAAAAAAASc/WLKHFUMYxZw/s1600/DSCN0455.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhXSd8kAEI/AAAAAAAAASc/WLKHFUMYxZw/s640/DSCN0455.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byliśmy godzinę przed czasem. Lot z Polski zajął godzinę. Heh. Taka odległość a jak szybko. Niesamowite :) Na lotniskach jest ogólnie śmiechowo, nigdy nie wiadomo dokąd iść, ani gdzie jest wyjście. Zazwyczaj więc podąża się za tłumem. No i tak tym razem szło się korytarzami, labiryntem. Szłam tak zastanawiając się w ogóle dokąd idę, i czy już powinnam się skontaktować z hostem czy nie:D Genialne, że sam do mnie zadzwonił, dał wskazówki by wsiąść w autobus ;D Nie tani i dojechać do Dworca gdzie po mnie przybędzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jak zwykle moje szczęście zadziałało, młoda kobieta lecąca ze mną także jechała na dworzec. :) Mieszkała już we Włoszech parę lat i wiedziała co i jak. Przysiadłam się do niej, zaczęła mi opowiadać straszliwą historię jak pierwszy raz przybyła do Włoch. I poszła sobie na spacer ciemnymi wąskimi uliczkami, i nagle pojawił się jakiś facet za nią mówiąc do niej, że muszą pogadać, ona natomiast wiedząc co się święci szła dalej nie odwracając się. Facet ją tak męczył przez parenaście metrów. Kiedy nie reagowała podjechał czarny mercedes z jakąś mafia włoską, i chcieli ja na siłę wciągnąć do samochodu. A koleś z ulicy ją tam pchał. Opowiadała nawet, że krzyczała pomocy i kobiety które przechodziły prosiła je o pomoc, ale Włoch stojący na ulicy powiedział im że to jego dziewczyna i&amp;nbsp; że mają małą sprzeczkę. I mówiła, że była już połową ciała w samochodzie, i na horyzoncie zobaczyła światła samochodu, o krzyknęła, że to karabinierzy (czyli włoska policja, a przynajmniej jakiś jej tam rodzaj) Pomimo że Włosi nie widzieli tego to wypchnęli ją na ulicę tak, że się obiła o ścianę i odjechali. Była uratowana.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Opowiedziała mi tą historię, aby mnie przestrzec, żebym sama nie chodziła po wąskich uliczkach. Tym bardziej, jeśli jestem blondynką, bo Włosi na takie najczęściej polują :D Super! Narobiła mi strachu... Zaczęłam się zastanawiać po co&amp;nbsp; ja tam przyjechałam. Ale po jakimś czasie zaczęłam sobie myśleć, i w sumie z jej gatki tak wynikało, że jest naiwną dziewczynką na co wskazywały jej kolejne opowiastki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No ale byłam w stanie gotowości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dotarłam na ten Dworzec, i stałam czekając, dziwnie się czując no bo w końcu blondynka we Włoszech to coś nie spotykanego. Szukałam wzrokiem mojego hosta, ale z wszystkich Włochów którzy się kręcili obok , nie mogłam rozpoznać tego właściwego. Chociaż się zastanawiałam, czy on się czasem nie czai gdzieś obok obserwując mnie z daleka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i byłam w Bolonii, i nawet jej nie miałam czasu zobaczyć. Bo koleś zabrał mnie do domu. Ale miał wypasiony stylowo włoski dom. Głupio mi było przy nim robić fotki domu, bo przypomniałam sobie jak Tom robił mojemu pokojowi i się dziwnie czułam. Zaniechałam tej czynności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziwne było to, że oni tam w ogóle butów nie zdejmują. Zostałam opierniczona za to, że zdjęłam. Hahah..... no i jak opowiedziałam mojemu hostowi jak jest u nas Polsce to się zdziwił. Najwidoczniej nikt mu nie był łaska wcześniej o tym powiedzieć, a przecież tyluu miał gości..... No super, pewnie z nikim o niczym konkretnym nie rozmawiał, skoro się zdziwił na taką oczywistość i był taki no jakby to nazwać, nie nastawiony tolerancyjnie na&amp;nbsp; inność kulturową... Czułam się jak kosmitka dzięki temu :) No ale cóż, nie każdy się nadaje do takich rzeczy. Jego mama się do mnie ciągle uśmiechała. Siostra mnie olała :D I ogólnie git. Dałam mu w prezencie polską żubrówkę to nią pogardził.... phi.... Chociaż mógł udawać,że dziękuje i że się cieszy heh.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem pojechaliśmy do jego znajomych na kolacje, i poćwiczyć jego głos. Nieźle jak to się mówi " break beatował " byłam zachwycona. Chociaż trochę mi się nudziło, on sam za bardzo po angielsku nie mówił wiele. Jego znajomi tak fifty-fifty. Dochodziło do komicznych sytuacji. Dziewczyna jedna z tamtego domu słuchała, a znajomy jeden mówił&amp;nbsp; hahaha :D I tak się uzupełniali.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Około 12 poszliśmy spać, oczywiście się nie wyspałam. Bo ten łaził. O 5 musiałam wstać, żeby zdążyć na jedyny tani pociąg w ciągu dnia do Mediolanu za 10 euro.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I pocieszające jest to , że ten za 10 euro był gorszy od naszych polskich pociągów. Heh. Tzn pierwszy raz poczułam się jak w domu :D Siedziałam sobie w przedziale, sami Włosi, jakieś dzieciaki też wpadły i zaczęły głośno gadać, ani się tu wyspać ani nic. Zaczęli wszyscy gadać. Zaczęłam się przysłuchiwać w nadziei, że coś zrozumiem.... I hmmm.... z całogodzinnej gadaniny zrozumiałam aż tyle że przyjechali z Portugalii na Erasmusa do Włoch.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba podczas tej długiej podróży pierwszy raz czułam się głupio, że nie mogę porozmawiać z nikim po Polsku. A przecież nie tak dawno bo wczoraj to robiłam. Ale już mi tego brakowało. Zawsze podróżując z Polakami nie zastanawiałam się jak to może być nie móc mówić po polsku. Ba! Ja nawet wolałam mówić po angielsku z kim się da, ćwiczyć mowę. A tu nagle mi się posmutniało. Miałam tyle czasu na myślenie. Może to z powodu tego, że mój boloński host może nie do końca umiał ze mną porozmawiać. W ogóle, jakiś ten jego akcent i jego wymowa były specyficzne. No ale nic. Dojechałam po paru godzinach w końcu do Mediolanu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wysiadłam z pociągu, i .... ŁAŁ. Gdzie ja jestem ? ŁAŁ. Czy to jest peron ? Czy to jest dworzec ? Heh. Nie to nie może być Peron to wygląda jak pałac. Kurcze, dojechaliśmy do ostatniej mozliwej stacji, jesteśmy zadaszeni a z przodu ściana. Jeju, jak to dziwnie wygląda. Hmmm....&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po paru minutach, gdy przeszło mi to wielkie ŁAŁ, zaczęłam się rozglądać za wyjściem, bo byliśmy jakby w takiej kopule zamkniętej. Gdzie jest wyjście... exit... gdzie jest exit. Jak na ironię losu nie wiedziałam dokąd iść.... I znowu sprawdzająca się teoria podążania za tłumem. Tylko, że mój tłum już dawno się rozszedł, tylko ja stałam i nie mogłam się napatrzyć na piękno ostatniej stacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to idziemy na czuja w pierwsze lepsze wyjście. Weszłam w jakiś korytarz, a tam jeszcze lepiej, jeszcze ładniej, jeszcze bardziej mnie to paraliżuje. No kurna, czy ja przyjechałam do Raju, że oni tu mają Dworce Pałacowe, czy że jak? Znowu mnie zamurowało, musiałam się nacieszyć widokiem :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Napstrykałam fotek. I sru na zewnątrz. Do mojego Hosta pisałam 2 razy, że będę ok 9. I prosiłam aby po mnie wyszedł. Hmmmm .... chyba w tym kraju słowo proszę nie ma najmniejszego znaczenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mam jeszcze mapy miasta, w sumie nie wiem gdzie jestem. Odpisał mi, że coś zjadł i że źle mu, i że będzie za 2 godziny. Noooooo świetnie. Uwielbiam takie sytuacje? A co ja ma robić przez te dwie godziny? - Spróbować dotrzeć do centrum, otrzymałam wiadomość zwrotną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhXo9oz-hI/AAAAAAAAAgo/faORkjz_yp0/s1600/DSCN0473.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhXo9oz-hI/AAAAAAAAAgo/faORkjz_yp0/s640/DSCN0473.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to wyruszyłam do centrum. Z gigantycznym klasztorem. Misja numer 1 znaleźć biuro informacji turystycznej. Hmmm no tutaj mam pole do popisu, na tyle chodzenia, byciu przy kilku wyjściach, nie umiałam znaleźć informacji turystycznej, pomimo kilku znaczków wyraźnej literki "i" na niebiesko białej tabliczce. Ale co mi to dało, że tabliczka wisi po środku placu na kwiatach ??? No kurna jak to może być, że jest znaczek na środku na kwiatach? :&amp;gt; Może to te kwiaty robią za informacje... Obszukałam dokładnie wszytskie klomby, w każdym miejscu no i kurde nie ma. Zaraz dostanę szału :D&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A może to tylko taki żart? Pytając się kogoś w sklepie otrzymałam identyczną odpowiedź. Znowu wróciłam do kwiatów :D Arghhh... Idę dalej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem poddenerwowana, chodzę po marmurowej posadzce, no ludzie kolejny szok! Marmurowa odbijająca się ziemia! Można się przejrzeć jak w lustrze... No nie mogę :) I marmurowe ściany... Dworzec przy tym to było nic. Brak mi tchuu...&amp;nbsp; Może to z tego powodu nie mogę znaleźć tej lo,informacji turystycznej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhY9idzqII/AAAAAAAAAtU/izT7igTDTZM/s1600/DSCN0518.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhY9idzqII/AAAAAAAAAtU/izT7igTDTZM/s640/DSCN0518.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weszłam tu.......&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhYIAjuZKI/AAAAAAAAAi0/d37H2aWhoMQ/s1600/DSCN0489.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhYIAjuZKI/AAAAAAAAAi0/d37H2aWhoMQ/s640/DSCN0489.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;I zgadnijcie co to ???&amp;nbsp; ...........................................................&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;:D&amp;nbsp; Informacja turystyczna.&amp;nbsp; Nie no już za dużo tego szoku na jeden dzień. To jest infromacja turystyczna?? :&amp;gt; To jest informacja turystyczna ??? To jakieś jaja..... to wygląda jak jakaś zmutowana plastikowa hodowla jaj, a nie informacja turystyczna.&amp;nbsp; I jeszcze te artystyczne bohomazy na szybach. Co więcej ani, żywego ducha. Czy ja się przeniosłam w czasie? Pomyślałam.Okazało się, że w te klomby kwiatów to trzeba było wejść w dół ... no comments, i że ja weszłam akurat od tyłu. A cała powierzchnia dróżek podziemnych zajmowała całe podziemie tej świecącej podłogi&amp;nbsp; ze zdjęcia wyżej.) I to miała być informacja turystyczna.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhYJAGQUAI/AAAAAAAAAi8/nN_ElYt92wE/s1600/DSCN0490.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhYJAGQUAI/AAAAAAAAAi8/nN_ElYt92wE/s1600/DSCN0490.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_YHNhWJz_FcU/SwhYJAGQUAI/AAAAAAAAAi8/nN_ElYt92wE/s640/DSCN0490.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Ten widok mnie już przeraził, to chyba na pewno nie jest informacja turystyczna. przestraszona, wyszłam. Potem ponownie wróciłam i się okazało, że na końcu tego korytarza są ludzie... żywi :D Realni prawdziwi. I nawet mówią po angielsku. Uf.... Nie przeniosłam się do innego wymiaru. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Ciąg Dalszy Nastąpi. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-5048439353847478282?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/5048439353847478282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/11/kierunek-wochy-i-hiszpania-wrzesien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/5048439353847478282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/5048439353847478282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/11/kierunek-wochy-i-hiszpania-wrzesien.html' title='Kierunek Włochy i Hiszpania wrzesień 2009'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/SwgtHfhajjI/AAAAAAAAAGk/WestMnBBGjc/s72-c/DSCN0393.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-133849185619509571</id><published>2009-11-18T02:43:00.006+01:00</published><updated>2010-05-16T01:02:39.603+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraków'/><title type='text'>Kraków - Kolosy 2009</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nadszedł Piątek 13-stego, od samego rana okazał się jednak pechowy. Umówiłam się ze znajomą na autobus 65 co by szybko przedostać się na Most w kierunku Torunia i udać się do naszego celu, do Krakowa na Kolosy 2009 - Zjazd podróżników i Eksplorerów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teoretycznie jeszcze nie do końca wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi, zaraziłam się tą chorobą podróżowania dopiero w czerwcu tego roku, tym bardziej nie wiedziałam kogo można z "wielkich" tam spotkać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozpoczęło się od tego, że mój budzik mnie nie obudził, obudziłam się 40 minut po czasie.No cóż godzina wyjazdu się przesunęła. Moja znajoma (nazwijmy ją Panią Z -aby nie ujawniać prawdziwej tożsamości, może sobie tego nie życzyć) stwierdziła, że limit pecha na Piątek 13-stego został wyczerpany.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okazało się, że jednak nie do końca, ominęłyśmy przystanek na którym trzeba było wysiąść i trzeba było pedałować z powrotem, przez most i kij jeden wie jak daleko jeszcze za mostem . Ostatnim razem zostałam dowieziona tam samochodem, w myślach sobie mówiłam, że droga na pieszo to istne zabójstwo, w tym momencie przypomniałam sobie te myśli i mnie troszkę obawy wzięły czy oby nie zmęczę się już na samym początku. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie było tak źle, dotarłyśmy, zajęłyśmy strategiczne miejsce wyciągając karteczkę "ŁÓDŹ" . I po paru minutach zabrał nas ktoś do Torunia. Dobre i to.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawą rzeczą jest fakt iż wydawało mi&amp;nbsp; się na podstawie mojej ostatniej podróży tą samą drogą, że samemu jakoś to szybciej idzie.Mając doświadczenia w jeździe z płcią męską, samemu i teraz z płcią damską wyobrażałam sobie iż czas oczekiwania będzie zbliżony do tego podczas jazdy z płcią męska.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do czego doszłam ?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Samemu czeka sie około minuty do 5&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z płcią męską czeka się długo godzinę, dwie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z płcią damska czeka się podobnie jak samemu 10-15 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To ciekawe....&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/SwRiVFr0KHI/AAAAAAAAAEU/IQpzaN3pVBg/s1600/Droga+szeroka+%5BRozdzielczo%C5%9B%C4%87+Pulpitu%5D.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://3.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/SwRiVFr0KHI/AAAAAAAAAEU/IQpzaN3pVBg/s640/Droga+szeroka+%5BRozdzielczo%C5%9B%C4%87+Pulpitu%5D.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: #274e13;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #134f5c; font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Pierwszy kierowca&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Był to specyficzny człowiek, jak prawie każdy który zdecyduję się kogoś podwieźć.Usiłował zabawiać nas rozmową, ale po jakimś czasie okazało się, że ma sposób bycia którym doprowadza ludzi do myślenia, że są głupi. Po wymianie paru zdań dowiedziałyśmy się, jakie studia warto wybrać a jakie nie, i że koniecznie w życiu trzeba być bogatym, a żeby być bogatym trzeba iść na dobre studia. A wszystko po to i dlatego, żeby za parę lat podróżować nie stopem a limuzyna i mieszkać w hotelach. Do owego miłego pana nie dochodziło nawet to, że są osoby które lubią troszkę inne sposoby życia i mają także inne wartości w życiu jak pieniądze - przykładowo szczęście. O tym szczęście Pani X usiłowała trochę powiedzieć owemu miłemu Panu, no ale niestety nie dochodziło do niego najwidoczniej.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Doszło do momentu kiedy opowiedziałam Panu X o tanich liniach lotniczych i że w dzisiejszych czasach rozprzestrzeniania się techniki, informacji usługi takie jak nie tyko linie lotnicze ale i pełno hotele symboliczne kwoty i że wcale nie trzeba mieć góry złota i pieniędzy aby cokolwiek pozwiedzać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydaję mi się, że po przedstawieniu moich "mądrości" miły Pan się trochę zniechęcił do rozmowy ze mną i zaczął męczyć moją kompankę i współtowarzyszkę podróży. Rozmawiając z nią o różnych dziwnych i mniej dziwnych rzeczach, po czym płynnie przeszedł do tego aby udowodnić mi że wierzchołek hiperboli jest mega ważny w życiu codziennym i tłumaczyć mi że w ten sposób działają fale w telefonach komórkowych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie istotne, że nie za wiele z tego zrozumiałam. Kiedy wysiadałyśmy w Toruniu odczułyśmy ulgę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szybkie przedostanie się przez Toruń, wyczajonym wcześniej już autobusem. Tym razem kartka na Częstochowę. Pół godzinki czekania zleciało jak z bicza trzasnął. Stwierdzam, że jak tak się stoi i gawędzi nie odczuwa się ulatującego czasu... I to jest piękne. Sama w tym przyjemność, czas nie istnieje. Nie istotne czy zostaniemy dowiezione za godzinę ,dwie, czy pięć. Ważne, że w ogóle i ze chociaż troszkę do przodu.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #134f5c; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #134f5c; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Drugi Kierowca&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Całkiem młody mężczyzna, tajemniczy dość. Nie trzeba było z nim rozmawiać początkowo. Zmęczone poprzednim rozmówcą odetchnęłyśmy z ulgą.&amp;nbsp; Uff.. Pół godziny spokoju. Po czym się zaczęło , ale całkiem miło i nie tak dramatycznie. Kierowca, jak się potem okazało Krzysztof zaproponował nam podwózkę tylko do Łodzi. Wymieniliśmy parę zdań i siedzieliśmy w błogiej ciszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tzn. dla mnie siedzącej z przodu nie było błogo. Pan Krzysztof&amp;nbsp; był przemiłym człowiekiem, troszkę nieśmiałym jeśli chodzi o rozmowy, a tym bardziej z kobietami (nie zauważyłam obrączki na palcu) ale w jeździe całkiem sobie nieźle radził. Powiedziałabym, że nawet za dobrze. Jechaliśmy zazwyczaj jakieś 130- 160 km/ h :D Fizycznie się nie odczuwało. Odczuwało się w momencie kiedy zbliżaliśmy się do kolejki samochodów przed nami i Pan Krzysztof nie nadążał hamować. Przy takiej prędkości nie dziwię się. Nie nadążał hamować, wiec trzeba było wyprzedzać, jadąc jeszcze szybciej. Nie straszne mu były zakręty, ciągle linie, czy nawet trawnik po prawej stronie. Zawsze wychodziliśmy z tego bez szwanku, z tym że moje stopy wciskały się w podłogę jakby chcąc nacisnąć na hamulec.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprócz tego, żeby było ciekawiej, Pan Krzysztof odbierał ciągle telefony, rozmawiał na tematy służbowe lub nie. Dosłownie co 2,3 minuty coś do niego dzwoniło, albo ktoś do niego dzwonił.Na początku krępował się&amp;nbsp; mówić o szczegółach przy nas, no ale chyba zdawał sobie sprawę z tego jak nas zabierał. Po parunastu rozmowach i ustaleniu mniej więcej sytuacji w jakiej się znajdował Pan Krzysztof doszłam do wniosku że :&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- był on Przedstawicielem Handlowym zajmującym się gastronomią&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- firma w której pracował rozwoziła między innymi sery/twarogi i w 3 różnych miejscach dostawa nie doszła, i Pan Krzysztof uczył nas włączając telefon na głośno mówiący jak powinno się kłamać aby udobruchać klienta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-ciekawe jest to, że był Piątek a miejsca gdzie miały być dowiezione te sery miały potrzeby produkowania produktów w weekend, a nie miały z czego. Cudowna firma. :D Z pewnością wiele tych produktów zjadamy na co dzień.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/SwRiCIxk1xI/AAAAAAAAAEM/X7P6WwRpNak/s1600/Ide+ide...jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/SwRiCIxk1xI/AAAAAAAAAEM/X7P6WwRpNak/s640/Ide+ide...jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style="color: #134f5c;"&gt;Trzeci Kierowca&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zabrał nas po wydostaniu się na obrzeże Łodzi. Wsiadłyśmy instynktownie do autobusu aby podjechać parę przystanków dalej.I dobrze, przeczucie i tym razem mnie nie zawiodło. Dojechałyśmy na pętle, czyli na koniec.Na końcach zawsze się lepiej łapie przez to , że można wyeliminować tych kierowców którzy tylko się krecą po mieście, i być nastawionym na wyjeżdżających z miasta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zabrał nas jakiś starszy pan, strasznie starym samochodem. Szczerze mówiąc myślałam, że się rozleci. Ale nie, wyciągał jeszcze jakieś 120 km/h (Spoglądanie na szybkościomierz w samochodzie stało się chyba już moim nawykiem ) Zapytałam się starszego pana czy kiedyś, też jeździł stopem, okazało się, że tak ale to było dawno kiedy jeździło 5 samochodów po drodze i to raczej ciężarówki zabierały na pakę..... Hmmm... myślałam,że się doczekam ciekawej bujnej i interesującej historii, jak to zazwyczaj bywa. No ale się nie doczekałam (Jakoś słabi ci kierowcy-podróżnicy) tym razem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koło Dąbrowy Górniczej, Pan nas zwiózł z autostrady na Katowice, na drogę do Olkusza. Pomyślałam, że to niezbyt fajnie, gdyż my właśnie chciałyśmy przez Katowice, no ale cóż, zawsze jestem zdania że w autostopie to los ma pierwszy głos, i skoro żeśmy tu wylądowały to znaczy , że tak miało być. Poza tym z powrotem do autostrady niedaleko pod górkę, jakiś kilometr albo dwa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to wysiadłyśmy podziękowałyśmy. Idziemy patrzymy... duża ta ulica, nawet bardzo. Zatoczek w polu widzenia oka ani z jednej ani z drugiej strony. Hmmm... trzeba się przejść :D I oto przygodo witaj!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idziemy poboczem nie tym co trzeba w jedną stronę (a może na piechotę dojdziemy, eheh..kto wie) Po jakimś czasie okazuje się,że przejścia nie ma bo mega błotko, no to trzeba przejść na środek, na pas zieleni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewnie niektórzy mogą to uważać za dość obciachowe bądź co najmniej dziwaczne, zresztą ja bym się też zdziwiła jadać i widząc na środku pasów ruchu na pasu zieleni dwóch podróżników, z dala od miasta idących. jednakże dla mnie jest to element niezbędnej przyjemności. Zmienia się w tym momencie punkt widzenia, nie widzi się już jak pieszy tylko chodnika, ani jak kierowca drogi po której się jedzie. Jako autostopowicz widzi się całą powierzchnie ziemi , ze niezbędnymi elementami takimi jak trawa, chodnik, lub cokolwiek do w miarę sprawnego przejścia, linie pasów ruchu i pobocze a co najważniejsze jak robokop namierza się zatoczki wszelkiego rodzaju, lub miejsce w którym samochód ewentualnie mógłby się zatrzymać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja zazwyczaj robię to tak, że szukam zatoczki i zastanawiam się czy będąc kierowcą w danym momencie i jadać tutaj w tym momencie zatrzymałabym się jeśli chodzi o techniczne uwarunkowania czyli samo miejsce, szybkość jazdy oraz psychiczne, czy nie bałabym się zahamować i zjechać tu pomimo że jest np bajorko woda albo same kamienie. Jeśli ocenię, że zdecydowałabym się to jest gut. A jak nie ma takiego miejsca to wszystko jedno, z doświadczenia wiem, że chcący zatrzyma się wszędzie , nawet na środku drogi na światłach alarmowych, jak to czynią na przykład tiry. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracając do naszego pasa zieleni, idąc tak przeszłyśmy jakieś 2 km po drodze napotkałyśmy na karetkę która przy nas zwolniła i przez megafon zakomunikowała " dokąd idziecie dziewczyny" Heh. To mi humorek poprawiło, jeszcze bardziej gdyby nas owa karetka wzięła. Jeszcze nie miałam okazji jechać karetką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szłyśmy i szłyśmy, a żadnej zatoczki, zjazdu nic... kurdeee... i gdzie tu teraz łapać... Hmmm... No nic łapiemy tam gdzie stoimy, wg zasady chcący zatrzyma się wszędzie. Wydaję mi się, że trochę czasu nam to zajęło. Nikt się nie chciał zatrzymać, robiło się ciemno (była dopiero 16!) . Piękny był zachód słońca i my... naładowałam się pozytywną energią i usiłowałam siłą myśli zatrzymać każdy przejeżdżający samochód. Niesamowite jest, że to często działa :) Jeśli moje myśli napotkają pole magnetyczne odpowiadającym im wibracjom czyli podobnym myślom to właśnie się dzieje to co sobie pomyślimy. I tak po jakimś czasie ktoś się zatrzymał. Czyli....&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #134f5c;"&gt;Kierowca Czwarty&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #134f5c;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;A raczej dwóch knypków. Kierowca nie był zbyt ciekawy, jego kompan także, ale jak to ciekawie jest zapoznać się z różnorodnością warstwową naszego pięknego społeczeństwa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #134f5c;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;Panowie wracali z pracy na budowie, młodzi chłopacy, gdzieś w moi wieku może więcej. Wracali do Wieliczki przez Kraków.Jak miło :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poza tym, że jeden używał najpopularniejszego polskiego słowa jako przecinka co mnie po 3 minutach irytowało to byli całkiem zabawni. Kierowca zachwycał się swoim dość wiekowym autkiem i tym że mu go przerobili na gaz. To nic ,że śmierdziało mi tym gazem siedząc tak z tyłu, a spod drzwi piździło niemiłosiernie, ja ubrałam się przecież jak na zimę, a tu zimy niet, więc jak dla mnie to było nawet na rękę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/SwRhUOtbwFI/AAAAAAAAAEE/wXqVtEM95ZY/s1600/%C5%82apam+stopa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/SwRhUOtbwFI/AAAAAAAAAEE/wXqVtEM95ZY/s640/%C5%82apam+stopa.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-133849185619509571?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/133849185619509571/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/11/krakow-kolosy-2009.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/133849185619509571'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/133849185619509571'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/11/krakow-kolosy-2009.html' title='Kraków - Kolosy 2009'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YHNhWJz_FcU/SwRiVFr0KHI/AAAAAAAAAEU/IQpzaN3pVBg/s72-c/Droga+szeroka+%5BRozdzielczo%C5%9B%C4%87+Pulpitu%5D.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3455771220187459355.post-3477043723308254856</id><published>2009-11-16T23:45:00.000+01:00</published><updated>2009-11-16T23:45:20.796+01:00</updated><title type='text'>Słowem wstępu</title><content type='html'>Od kiedy rozpoczęłam pierwszą podróż autostopem, nie mogę sie powstrzymać przed następną i następna. Planuje coraz to nowe kierunki, przedsięwzięcia, ale tak naprawdę to w tym wszystkim chodzi o samą drogę, o przemierzanie nieznanego.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym tutaj opisać nie tyle co podróże(ale też), ale skupić się na psychice kierowców, na ich ciekawej specyfice, dlaczego zabierają autostopowiczów co nimi kieruje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po paru podróżach jest tyle do opowiedzenia, opowiadam coraz to nowym osobom żeby nie zapomnieć, uważam jednak że lepiej będzie to wszystko spisać :) Dopóki pamiętam te ciekawe wspomnienia, i historie z życia kierowców.. bo wiele jest malowniczych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3455771220187459355-3477043723308254856?l=autostopowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/feeds/3477043723308254856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/11/sowem-wstepu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3477043723308254856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3455771220187459355/posts/default/3477043723308254856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://autostopowiczka.blogspot.com/2009/11/sowem-wstepu.html' title='Słowem wstępu'/><author><name>Wieczna Podróżniczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11827662033348517535</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
